Haruki Murakami, powieściopisarz umniejszający

Genji Monogatari dopełnia obrazka.

Jest taka scena w jednym z moich ukochanych filmów, „To właśnie miłość”, kiedy premier Wielkiej Brytanii (golden oldie Hugh Grant) przemawia na konferencji prasowej z okazji wizyty prezydenta USA. O relacjach między krajami mówi „I love that word relationship. Covers all manner of sins, doesn’t it?”. I właśnie to jest bardzo dobre określenie na moją własną relację z prozą Harukiego Murakamiego. Relationship. Covers all manners of sins.

Kilka razy w dalekiej przeszłości bloga podejmowałam próby zrozumienia fenomenu dzieł Murakamiego – niemniej, jak sądzę, występują tutaj dwie skrajne opcje: albo się je uwielbia, albo nie znosi. Jak na razie, żadna z trzech (czy raczej: dwóch i pół) przeczytanych książek do mnie nie przemówiła, ale postanowiłam spróbować od innej strony, Murakamiego narracji własnej, powieściopisarskiej. „Zawód: powieściopisarz” to wydany niedawno zbiór jedenastu esejów, w których autor dzieli się swoimi przemyśleniami na temat – o niespodzianko – pisania. Sam akt, czynność zapełniania pustych kartek/białej przestrzeni ekranu komputera, proces powstawania opowieści (w wielu przypadkach to ona prowadzi pisarza, nie odwrotnie), tworzenie postaci (nie, nie wzoruje się na prawdziwych ludziach, pożycza od nich tylko drobnostki), kontakty z wydawcami czy czytelnikami (Murakami należy do tych raczej niedostępnych i rzadko wypowiadających się publicznie)… o tym i o innych kwestiach Murakami wypowiada się szeroko, choć na ostrożną nutę.

Mam wrażenie, że gdyby ścisnąć w dłoniach tę książkę jak cytrynę, to wydusiłoby się z niej niewiele treści. Charakterystyczny styl Murakamiego – który jemu odpowiada i który starannie wypracował przez lata – w przypadku tych esejów wiąże się także z nieustannym umniejszaniem samego siebie. Każde jego napomknienie, że to tylko jego opinia (o szkole, o nagrodach literackich, o metodach pisania) albo że tak naprawdę jest tylko zwykłym człowiekiem odebrałam jako próbę usprawiedliwienia się przed światem, że tak właściwie to wielkiego talentu nie mam, ale wytrwałością i pracą ludzie się bogacą. Skądinąd, to też ciekawe z kulturoznawczego punktu widzenia – dawno nie czytałam żadnej książki o pisaniu w wydaniu powieściopisarza, acz intuicja podpowiada mi dychotomię „ja-niegodny-pisarz-japoński” versus „ja-znakomity-pisarz-amerykański”. Notuję w pamięci do dalszego sprawdzenia.

„Chciałbym tylko, żeby zrozumieli Państwo jedną rzecz, a mianowicie to, że jestem zupełnie zwyczajnym człowiekiem. Rzeczywiście, pewnie mam jakiś talent pisarski (bo gdybym w ogóle nie miał, nie przetrwałbym tak długo jako pisarz). Ale poza tym jestem zwyczajnym człowiekiem, takich ludzi jak ja jest wszędzie pełno, choć samemu niezręcznie mi to mówić (…). Przypadkiem miałem trochę talentu do pisania, miałem też szczęście, a poza tym nieco pomógł mi mój uparty charakter (patrząc pozytywnie, można mnie nazwać konsekwentnym) i od ponad trzydziestu pięciu lat udaje mi się być zawodowym psiarzem. ten fakt do dziś mnie dziwi. Bardzo głęboko mnie dziwi.” (s. 285)

O ile pierwsze kilka rozdziałów o początkach kariery (i dość przypadkowej pierwszej powieści) raczej mnie znużyło, to w drugiej połowie książki znalazłam kilka naprawdę błyskotliwych myśli, a rozdział o japońskiej szkole mile mnie zaskoczył – i jednocześnie zafrasował, jeśli chodzi o stan edukacji w Japonii i nie tylko. Autor, sam niespecjalnie dobrze oceniany uczeń, wolał czytać książki niż wkuwać bezsensowne informacje i tu się z nim zgadzam zupełnie. Trafnie też ocenia problem japońskich uczniów w posługiwaniu się żywym językiem angielskim – na własnej skórze doświadczyłam, że młodzi Japończycy raczej nie mówią, choć sporo po angielsku rozumieją, nie mówiąc już o zawiłościach gramatyki.

Przyznaję się – tak naprawdę w skrytości ducha chciałam się upewnić, że ja i Murakami nie jesteśmy sobie przeznaczeni (jak to brzmi!). I poniekąd się upewniłam, jako że jego styl wywodu, dla mnie płaski i nudny, zupełnie mi nie odpowiada, a jego permanentne podkreślanie, że pisze o sobie i tylko o sobie, bo nie zna innych pisarzy i nie może wypowiadać się za nich, a tak właściwie to coś, co odpowiada jemu, może nie pasować innym, wyjątkowo mnie irytowało. Zatem tak, nie jesteśmy dla siebie stworzeni, ale trochę opadła ze mnie też skorupka złośliwości i powiem jak sam autor: piszę o sobie samej, więc to, że mnie-Malicie Murakami jako (powieścio)pisarz nie odpowiada, nie oznacza, że inni nie będą zachwyceni.

I to chodzi w czytaniu książek, prawda?

PS. Dziękuję uprzejmie za książkę wydawnictwu Muza via Business & Culture.
PPS. Dłuższą a świetną recenzję książki Murakamiego popełnił Jarosław Czechowicz, do zadowolonych czytelniczek należy też Diane Rose z Recenzji z pazurem.

8 myśli w temacie “Haruki Murakami, powieściopisarz umniejszający

  1. A ja lubię Murakamiego, chociaż sama nie wiem dlaczego. To dopiero zagwozdka :) Czytając jego książki czuję, jakbym czytała jedną wielką powieść o jego życiu i chociaż nie znam jego biografii, raczej unikam tych książek biograficznych, ani nie czytałam esejów to wiem, na pewno wiem (nie wiem skąd), że on jest taki jak jego bohaterowie. Dla mnie to niewytłumaczalne, acz ciekawe zjawisko, bo z żadnym innym autorem (może poza Olgą Tokarczuk) nie mam takiej „relacji”.

  2. Niestety, mimo usilnych prób, to nie jest twórczość dla mnie… Ale przynajmniej dzięki temu odkryłam kiedyś innego autora, bo na odtrutkę kupiłam :D – Nicolas Bouvier

  3. Mateczko, chyba w końcu muszę coś Murakamiego przeczytać. Gdzie ja się uchowałam????? Ale przyznaj, że mnie nie zachęcałaś. Będę miała jeden gryz sumienia mniej.

  4. Ja go tak strasznie nie mogę. No nie mogę, no nie zachwyca („jak zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?”) i nawet nie potrafię się merytorycznie wytłumaczyć dlaczego. Po prostu trzymam się na dystans. Ale pełna zgoda odnośnie japońskiej edukacji i języka angielskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.