Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał

Japońska półeczka o kryminał powiększona

Różne są opcje przynoszenia sobie ulgi w letnich upałach – czasem trzeba opuścić bezpieczny, klimatyzowany albo zaciemniony przybytek i wyjść ten skwar. Oprócz przyjmowania hektolitrów napojów chłodzących i noszenia ze sobą wszędzie wachlarza (polecam!), dobrze sprawdza się też mrożący krew w żyłach kryminał. Na przykład „Przeczucie” Tetsuyi Hondy, szumnie zwanego „cesarzem japońskiego kryminału”. Gęsia skórka instant, gwarantuję.

Otóż pakunek starannie owinięty folią i zabezpieczony zwykłym sznurkiem porzucono po prostu pod płotem. I nie, to nie bezczelne podrzucanie śmieci sąsiadom. To próba pozbycia się zmasakrowanych zwłok. Wydział Zabójstw tokijskiej policji metropolitalnej rozpoczyna dochodzenie – do sprawy oddelegowano młodą panią komisarz, błyskotliwą Reiko Himekawę. Reiko słynie ze swoich przeczuć, intuicja jej nie zawodzi i czasem wyłącznie dzięki niej potrafi wpaść na właściwy trop. Koledzy z komendy mają mieszane uczucia na temat jej metod pracy, stwierdzając, że Reiko ma obsesję na punkcie zwłok. Ale dla pani komisarz to zajęcie stanowi wymarzone, bezpieczne schronienie i jednocześnie miejsce walki z nękającymi ją wspomnieniami. Reiko uwielbia pracę w policji, z jej jednoznaczną hierarchią i solidarnością, która mimo różnych gierek i wzajemnych niechęci łączy policjantów. Uwielbia też pościg za zabójcą – a ta sprawa zaczyna się coraz bardziej gmatwać: pojawiają się kolejne zwłoki w folii, a wszystkie wydają się być rekwizytami w jakimś makabrycznym spektaklu, który morderca odgrywa przez szeroką publicznością…

Gramy nieco na schematach walki podwójnej – bo Reiko musi mierzyć się nie tylko z samym zabójcą, ale i z kolegami po fachu. Szczególnie komisarz Katsumata z konkurencyjnej jednostki nieustannie przeszkadza w dochodzeniu, podbierając świadków i wykorzystując każdą okazję, by zdyskredytować koleżankę. Na codziennych odprawach Reiko musi zatem grać ostrożnie, by jednocześnie popchnąć śledztwo do przodu, ale nie w ręce szemranego Katsumaty. Komisarz dodatkowo prezentuje klasyczny szowinistyczny pogląd gliniarza, czyli kobieta, w tym taka ładna, to męża powinna szukać, a nie upajać się morderstwami w policji (z podobnymi uwagami musiała się borykać Jane Rizzoli, jeśli pamiętacie).

Raz na jakiś czas bardzo lubię sobie tak zmrozić krew w żyłach, przyznaję – a „Przeczucie” to książka mocno makabryczna. To zresztą pierwszy kryminał w realiach japońskich, jaki czytałam, a wiecie, że u mnie literatura japońska wysoko na liście lubianych. Przy okazji, aż dziw, jak w pamięć zapadają drobne szczegóły – tokijska policja metropolitalna korzysta raczej z pociągów niż służbowych samochodów, bo szybciej i wygodniej. Zasadniczo, polecam i kryminalnie, i japońsko, i… klimatycznie. To znaczy, celem ochłodzenia się odrobinę w ten upał za oknem.

PS. Za książkę dziękuję pani redaktor z wydawnictwa Znak literanova.
PPS. Na podstawie historii Reiko Himekawy powstał w Japonii serial telewizyjny, a także film – oglądałabym!
PPPS. O „Przeczuciu” pisała też Janielka i Ania  z Lego ergo sum.

One thought on “Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s