Dzikie łabędzie, czyli trzy córki Chin

Różne są sposoby poznawania historii – a jednym z najlepszych możliwych jest poznawanie wielkich wydarzeń przez prymat jednostki. Tak, brzmi banalnie, ale sami przyznajcie, że zupełnie inaczej zapamiętuje się jedną tragiczną historię niż zestaw jak najbardziej poprawnych, ale jednak encyklopedycznie podanych faktów. Ogrom zdarzeń i ich znaczenie inaczej odbiera się, gdy mówi o nich jeden głos. To fakt. Continue reading „Dzikie łabędzie, czyli trzy córki Chin”

Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia

Już się chwaliłam, że ostatnio opuściłam dom rodzinny z naręczem książek, pragnąc nadrobić rozmaite zaległości. Mama-Malita postukała palcem w tom leżący na samej górze: „Euforia” ci się spodoba, powiedziała (a internety się zgodziły). Nauczona doświadczeniem, że matki zawsze mają rację, zaczęłam nadrabianie od „Euforii”, nagrodzonej i wychwalanej powieści Lily King z 2014 roku. Skończyło się na gorączkowym przerzucaniu stron bardzo późną nocą. Nic dziwnego. Continue reading „Książki, po których trudno zasnąć, czyli Euforia”

Jojo Moyes koi we wspólnym rytmie

Jest pewna kategoria pisarzy, którzy właściwie piszą bardzo podobne co do schematu fabularnego i konstrukcji postaci powieści, ale są to powieści na tyle zacne, że można to samo czytać wciąż i wciąż. Taki Erich Segal – „Lekarze”, „Nagrody”, „Absolwenci” to raczej podobne książki, a każda z osobna bardzo mi się podobała. Witz polega na tym, żeby czytać wszystko w odpowiednich odstępach czasowych. Ostatnią książkę Jojo Moyes przyjęłam z początkiem tego roku i nie ukrywam – tęskniłam. Continue reading „Jojo Moyes koi we wspólnym rytmie”

Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał

Japońska półeczka o kryminał powiększona

Różne są opcje przynoszenia sobie ulgi w letnich upałach – czasem trzeba opuścić bezpieczny, klimatyzowany albo zaciemniony przybytek i wyjść ten skwar. Oprócz przyjmowania hektolitrów napojów chłodzących i noszenia ze sobą wszędzie wachlarza (polecam!), dobrze sprawdza się też mrożący krew w żyłach kryminał. Na przykład „Przeczucie” Tetsuyi Hondy, szumnie zwanego „cesarzem japońskiego kryminału”. Gęsia skórka instant, gwarantuję. Continue reading „Sposób na ochłodę, czyli japoński kryminał”

Londyn. Miasto. Historia. Powieść.

Takie tam, londyńskie memorabilia.

Są takie miejsca na ziemi, są takie miasta, które stanowią nieprzerwane źródło inspiracji dla artystów, pisarzy, twórców wszelakich. Jednym z nich jest Londyn, tygiel kulturowy tętniący życiem od tysięcy lat. Miasto wielokrotnie odegrało jakąś mniejszą lub większą rolę w powieściach, które czytam (nawet dorobiło się własnego tagu!), ale raczej jako scena akcji niż jej pierwszeoplanowy bohater. Tym razem jednak to Londyn jako miasto gra główną rolę, a wszystko za sprawą monumentalnej powieści Edwarda Rutherfurda. Continue reading „Londyn. Miasto. Historia. Powieść.”

Miasteczko pełne strachu, miasteczko pełne kłamców

Może tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale w sezonie letnim jakoś więcej w okolicy literatury sensacyjnej. Czy to dlatego, że sezon urlopowy sprzyja takiej lekturze, w sensie, można bezpiecznie na leżaczku wciągnąć się w pościg za mordercą (a nie zarywać noc przed kolejnym dniem w pracy), czy też po prostu mnie się nagromadziło niedawno takich właśnie czytelniczych przyjemności… niezależnie od przyczyn, u Mality ostatnio sezon na sensację (brzmi jak tytuł cyklu blogowego, muszę to przemyśleć). Najnowszy odcinek: „Miasteczko kłamców” Megan Mirandy. Continue reading „Miasteczko pełne strachu, miasteczko pełne kłamców”

Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen

To tylko część książek, które z Królem Małżonkiem wzięliśmy na wakacje.

O cyklu #dziełazebrane staram się, żeby zestawiał krótkie formy przemyśleń nad podobnymi lekturami, co raz wychodzi, a raz nie – ale tym razem wyjdzie i przed Wami zebrane opowieści, jeszcze pourlopowe, współgrające ze sobą w lekkiej nucie sensacji, kryminału, a w dwóch przypadkach nawet… teatru! Continue reading „Dzieła zebrane #23: Atwood, Catton, Gerritsen”