Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion

sandersonJuż chwilę temu cała rozentuzjazmowana chwaliłam się Wam, jaką to wspaniałą książkę właśnie skończyłam – i do teraz trzyma mnie ten entuzjazm! Tęskno mi było do solidnej, epickiej – w najlepszym tego słowa znaczeniu – historii fantastycznej. Taka właśnie jest „Droga królów” Brandona Sandersona, pierwsza z planowanych pięciu (a dokładniej, dziesięciu) części Archiwum burzowego światła.

Potężny tom obejmuje losy kilku głównych bohaterów, a każda próba streszczenia, w czym rzecz, wydaje mi się niesprawiedliwa. Musicie jednak wiedzieć, że w świat, w którym rytm życia wyznaczają niebezpieczne arcyburze, stoi w obliczu wielkiej zmiany. Trwającą od lat wojnę na Strzaskanych Równinach obserwujemy z dwóch poziomów: potężnego dowódcy, nękanego przez wizje i wątpliwości, i niewolnika, który swoją szlachetnością i charyzmą przewyższa niejednego wysoko urodzonego. Z dala od siedzib armii młoda dziewczyna, która pragnie ratować swój ród, decyduje się na oszustwo doskonałe, zaś niepokonany skrytobójca, posługujący się prastarą magią, posłusznie wykonuje najtrudniejsze zlecenia. Powracają dawne demony, opowieści o czasach minionych nagle okazują się zaskakująco ważne i aktualne, legendarna groza może powrócić… tak samo, jak legendarni tej grozy zwycięzcy.

Świat w pełnej okazałości.

Brandon Sanderson zachwyca rozmachem uniwersum i nowatorskimi pomysłami – w fantastyce naprawdę dużo już było, ale „Droga Królów” wnosi powiew świeżości. Podział społeczeństwa (jak choćby alethyjscy jasnoocy i ciemnoocy), wizja płci kulturowej (to jasnookie kobiety potrafią czytać i pisać, mężczyźni, by zapoznać się z literaturą, muszą prosić o pomoc lektorkę), złożona ekonomia, bazująca na klejnotach, fabriale i transformujące Dusznikowanie… bardzo lubię też uniwersa fantastyczne, w których ważną rolę odgrywa religia i których twórca ma pomysł na to, jak wątki religijne umiejętnie wpleść w fabułę i konstrukcję postaci (pamiętacie „Sailing to Sarantium” Guya Gabriela Kaya?). Od wyboru Powołania, sekty, herezję, aż po taki drobiazg, jak tabu religijne i ukrywanie lewej, bezpiecznej dłoni w wymyślnych długim rękawie sukni – naprawdę, jestem więcej niż usatysfakcjonowana.

Tytułem refleksji nad fabułą: jest parę takich scen, które wbijają w fotel odpowiednim poziomem epickości – nie będę Wam dokładnie ich streszczać, wszak unikam spoilerów, no i trzeba by dodać sporo wprowadzania w kontekst, żeby zrozumieć ogrom ich świetności. Ale wiecie, to jest ten poziom, kiedy armia Szkotów pod wodzą Bravehearta rusza do boju, kiedy Aragorn i Theoden wyjeżdżają o świcie z Helmowego Jaru „for glory” i kiedy oglądasz filmu zwiastun „Thor: Ragnarok”. W tym miejscu przepraszam Króla Małżonka, który chciał mi zadać niewinne pytanie jakieś, a ja zanurzona w tę Sandersonową epickość warczałam „nie przeszkadzaj, CZYTAM”. Naprawdę, zazwyczaj tak nie robię.

Jedyne, czego się obawiam, to to, że ten rozmach w pewnym momencie stanie się przytłaczający i zagubimy się w ilości postaci, wątków, retrospekcji i planów czasowych. Ale ufam, że Sanderson doszlifuje wszystko jak należy i dotrzyma obiecanych terminów, co nie zmusi czytelników do czekania w nieskończoność (panie Martin, khem khem, to w pana stronę). Na razie z lubością wrzucam na czytnik tom drugi i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę czytać!

PS. Gdyby nie moja przyjaciółka Ania, mistrzyni LARPów, to ja bym w ogóle po tę książkę nie sięgnęła! Dziękuję, Aniu :)

6 thoughts on “Droga królów, Sanderson, entuzjazm poziom: milion

  1. Ja czytałam niestety w wersji papierowej. Niestety, bo te ponad 900 stron swoje waży… Na razie powiem tylko tyle, że druga część wciąga jeszcze bardziej. I jak tu wytrzymać do ukazania się trzeciej? A Sandersona cenię bardzo za niezwykłą zdolność stwarzania nowych światów, nowych rodzajów magii i wciąż innych bohaterów.

  2. Próbowałam raz, ale objętość „Drogi królów” mnie pokonała ;) Planuję jednak spróbować ponownie, bo faktycznie zapowiada się epicko :)

  3. Potwierdzam, Szanowna Małżonka przepadła w tej innej rzeczywistości. Na przyszłość postaram się nie mieszać światów. ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s