Podróż wielce antropologiczna, czyli Borneo i Dajakowie

Jakiś czas temu uprzejmie meldowałam, że wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, mojej Alma Mater, wydaje także powieści – jak ta kocia, reprezentująca Serię z żurawiem. Nie minęło kilka dni, a w mojej skrzynce wylądowała kolejna WUJowa książka, tym razem nie powieść, a rzecz bardziej antropologiczna, kulturoznawcza, podróżnicza. A jakby tego jeszcze było mało, to w zamierzchłej przeszłości, jak podpowiada USOS, chodziłam z autorką na zajęcia z japońskiego!

Mowa tu o krótkiej, ale pełnej wieści i wiedzy książce „Dajakowie. Wolni ludzie z Borneo” Patrycji Pauli Gas. Autorka miała okazję dokonać czegoś, o czym zazwyczaj czyta się na zajęcia z wstępu do antropologii – mianowicie, wstać zza gabinetowego biurka i na dwa lata pojechać w teren, do odległej Indonezji, aby przemierzyć dziesiątki tysięcy kilometrów na motorze i zagłębić się w dżunglę na Borneo. To właśnie tam, w równikowych lasach Kalimantanu (indonezyjskiej części wyspy), schronienie znajdują orangutany i słonie karłowate, a także Dajakowie, słynący niegdyś jako łowcy głów (tak, tak!).

Poznajemy zatem krajobraz dawnej kultury Dajaków – w tym wielkie, długie domy na palach, traktowanie lasu jako źródła mocy, wielodniowe rytuały pogrzebowe, tradycyjne tatuaże i długie włosy, noszone przez kobiety i mężczyzn czy animistyczne wierzenia, porządkujące całe świat. Ongiś rozbici na wiele skłóconych ze sobą plemion, Dajakowie dziś stoją w obliczu pytania o to, kim naprawdę są i jak sami siebie postrzegają. Od lat ulegają bowiem jawaizacji, a także globalizacji, która przyniosła ze sobą wszystkie dobre i złe cechy kultury Zachodu.

Dajakowie z Zachodniego Kalimantanu w tradycyjnych strojach.

Opowieść o Dajakach okazała się interesująca z dwóch przyczyn. Przede wszystkim odsłoniła nowy kawałek świata: ważną część książki stanowi wątek zjednoczenia Indonezji, dziś republiki z tendencjami autorytarnymi, usiłującej stworzyć jeden naród z 240 milionów ludzi, zajmujących 17 tysięcy wysp. Pytanie o tożsamość – indonezyjską i dajacką, a także o tożsamość badacza – to najważniejsze z zagadnień, które podejmuje Patrycja Paula Gas. Dzięki kontaktom z Dajakami, uczestniczeniu w ich życiu, rozmaitych obrzędach i zwykłych, codziennych sprawach, uzyskała wgląd w zupełnie nieznany świat, oczywiście niedostępny turystom, ale także wielu badaczom. Promowana przez autorkę antropologia dialogu na pierwszy plan wysuwa relację łączącą badanego z badanym i pozwala spotkać się w połowie drogi do wzajemnego zrozumienia. I to prowadzi do drugiej przyczyny, bo jako naukowca również interesującego się kwestią tożsamości i prowadzącego badania w terenie (choć, przyznajmy, rodzimym, więc o tysiące kilometrów bliższym niż Indonezja) ciekawi mnie podejście kolegów i koleżanek po fachu – jak również ich doświadczenia i przemyślenia. Można powiedzieć, że skorzystałam podwójnie!

PS. Miłej pani redaktor z WUJ dziękując uprzejmie za egzemplarz!
PPS. O polowaniu na głowy wrogów z czasów drugiej wojny światowej można poczytać tuże.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.