Kwiat paproci dalej kwitnie, czyli młoda szeptucha i żerca

Różne ludzie mają swoje guilty pleasures, te małe słabostki, których może lepiej się nie powinno, a w rzeczywistości tak dobrze robią. Można jeść czekoladę jak batoniki albo chałwę na kilogramy, można oddawać się beztroskiemu shopingowaniu, nie zważając na grubość (czy raczej już: chudość) portfela, oglądać horrory klasy C i to wyłącznie z lat 80-tych albo ten typ komedii, po których mózg udaje się na przymusową emigrację… pomysłów jest mnóstwo. Moją guilty pleasure są niezbyt udane fantastyczne książki, bo mało co mnie tak odpręża (choć czasem równie mocno irytuje). Więc czasem czytamy o wampirach, czasem o  baśniowych rozgrywkach, czasem o szeptuchach.

Już dwukrotnie (tutaj i tutaj) relacjonowałam swoje wrażenia na temat cyklu „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk, za pierwszym razem byłam trochę rozczarowana, za drugim przygotowana. Jednocześnie meldowałam o chęci na ciąg dalszy i oto jest, tom trzeci pod tytułem „Żerca”; od razu przyznam, że jak dotąd najlepszy.

Ale wydane to jest ładnie. Może wyjąwszy okładkę tomu drugiego.

W Bielinach znów i wciąż się dzieje – Gosia, uczennica szeptuchy, wraz ze swoją mentorką mają pełne ręce roboty. Ledwie minęła Noc Kupały, a tu zbliża się Święto Plonów, i jeszcze swaćba, czyli zrękowiny, po drodze! Gosia nie narzeka na brak zajęć, zwłaszcza, że Jarogniewa, czyli madame szeptucha, postanowiła wyjechać na waka… to jest, na pielgrzymkę. Ukochany naszej bohaterki (seksowny Mieszko/Dagome, pamiętacie?) także zdążył wyjechać, nie wiadomo, dokąd i nie wiadomo, kiedy wróci. Wiadomo natomiast, że do wsi przybywa nowy, młody żerca – przystojny Witek, wyraźnie Gosią zainteresowany (choć jak trzeci raz powtórzył jej, że jest jej przyjacielem i może mu wszystko powiedzieć, to myślałam, że nie zdzierżę). Innymi słowy, nie ma co narzekać na nudę.

Brak nudy nie doskwiera również w sferze bosko-demonicznej. Bogowie bynajmniej nie dają Gosi spokoju, zwłaszcza ognisty Swarożyc i wszechmacierz Mokosz (przypomnę, rzecz dzieje się w Polsce, która nigdy chrztu nie przyjęła, a słowiańska religia i obyczaje mają się świetnie). Co więcej, ktoś zaczyna polować na demony i boginki, a Gosia, choć chce pomóc w rozwikłaniu sprawy, zostaje zamiast tego główną podejrzaną. Innymi słowy, tutaj też stwierdzono brak nudy.

Dlaczego „Żercę” uważam za najlepszy tom? Powodów jest kilka. Przede wszystkim, dobrze wiem, czego się spodziewać i nie mam zawyżonych oczekiwań. Ot, gładko wchodząca rozrywka, przyjęta właściwie w jeden wieczór – i tyle. Mam poza tym wrażenie, że ktoś odrobił lekcję i tom jest lepiej zredagowany (nie rzucił mi się w oczy żaden poważny błąd logiczny, jak uprzednio się zdarzało). Ale chyba najważniejsza przyczyna leży w tym, że gdzieś po drodze zorientowałam się, że polubiłam młodą szeptuchę – czego się zupełnie nie spodziewałam! Myślę, że to dlatego, że Gosia powoli wychodzi z tej mieszczuchowej skorupki i przestaje widzieć w każdym drzewie siedlisko kleszczy, a pracę szeptuchy traktować jako gusła, zabobony i bzdurne kuracje, stokroć gorsze od szpitalnych (bezpośrednie kontakty z całą plejadą bogów potrafią zmienić perspektywę, jak mniemam).

Dalej się sobie dziwię.
I dalej czekam na kontynuację. Takie tam moje guilty pleasures.

6 thoughts on “Kwiat paproci dalej kwitnie, czyli młoda szeptucha i żerca

  1. Ja do pierwszej części robiłam dwa podejścia. Za pierwszym nie przebrnęłam nawet 30 stron, do szału doprowadzały mnie obie bohaterki. Dobre recenzje i fascynacja słowiańskimi mitami jednak wygrały i za drugim razem dotarłam do końca. I co gorsza, podobało mi się :P Tzn. wiem, że to jest słaba książka, ale…cóż, ma jakiś urok. „Kwiat paproci” czeka w stosiku.

  2. Tak sobie myślałam, że może bym kiedyś spróbowała poczytać tę serię dla samych okładek. W szczególności dla „Nocy Kupały”… Lubię te klimaty, rozchełstane koszule, muśnięte słońcem twarze, wiedźmińskie obojczyki… khem… się zagalopowałam. Wracając do tematu, trochę inaczej sobie wyobrażałam, co tam jest w środku, ale po Twoim ogólnym zarysie coś czuję, że takie pogańskie fantasy mogłoby się stać i moim guilty pleasure:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s