Lustra wykrzywiające wspomnienia, czyli Chirovici

Mechanizmy działania ludzkich wspomnień to świetny temat na powieść sensacyjną – widzieliśmy to już przy okazji „Mama kłamie” Michela Bussiego. Rumuński pisarz E. O. Chirovici też podejmuje ten wątek, a zainspirowały go własne wspomnienia… czy raczej, wyobrażenia o nich. Otóż pisarz był przekonany, że w dzieciństwie uczestniczył w pogrzebie młodego piłkarza z okolicy i doskonale „pamiętał” otwartą trumnę i piłkę na piersi zmarłego. Niemniej, rodzina uświadomiła go, że nie ma prawa pamiętać ceremonii, bo był za mały, żeby go zabrać na cmentarz. Czyli wspomnienie musiał sobie wymyślić. I tak oto pomysł zaczął kiełkować, a zaowocował  „Księgą luster”, pierwszym kryminałem Chiroviciego, napisanym po angielsku.

Nasza fikcyjna opowieść zaczyna się od tego, że Richard Flynn, niespełniony pisarz, postanawia wreszcie opublikować książkę. Właściwie to wyjątkowa autobiografia, w której Flynn opisuje kulisy morderstwa, popełnionego w 1987 roku. Znany psychiatra, profesor Wieder, zginął we własnym domu, a Richard był w tamtym czasie jego asystentem i oczywiście podejrzanym o zbrodnię. Ale według Flynna we wszystko była zaangażowana jeszcze jedna osoba, piękna i zdolna dziewczyna.

Manuskrypt trafia do Petera Katza, cenionego agenta literackiego, który jest tak zafrapowany całą historią, że postanawia rozwikłać tę zagadkę. Podrzuca temat zaprzyjaźnionemu dziennikarzowi śledczemu, a ten stara się dotrzeć do wszystkich bohaterów dawnych wydarzeń, z pomocą detektywa, który ongiś prowadził tę sprawę. Problem w tym, że każdy z nich przedstawia nieco inną wersję, a żadna z nich nie jest zgodna z tą przedstawioną w pierwszych rozdziałach książki Flynna…

„Księga luster”, podzielona na trzy części – według Katza, dziennikarza Kellera i detektywa Freemana – prowadzi przez istny labirynt wspomnień i kolejne próby ustalenia jednej wspólnej wersji śmierci Wiedera. Kto tam był, kto zadał ostateczny cios, i kto skrupulatnie przeszukał gabinet profesora, a być może nawet ukradł jego nieopublikowaną pracę naukową? Trudno ufać cudzym wspomnieniom, bo okna, przez które wszystkie zaangażowane postaci patrzą na sprawę śmierci Wiedera, okazują się lustrami odbijającymi ich własne obsesje.

Powiem tak: początek jest naprawdę intrygujący. Otwierający książkę manuskrypt, zawierający tylko część historii, naprawdę potrafi rozbudzić ciekawość. Gładko mknęłam przez detektywistyczne poszukiwania i próby zrekonstruowania wydarzeń sprzed dwudziestu lat (mniejsza o to, czy faktycznie wypytywani przez Kellera potencjalni świadkowie mieli szansę pamiętać co do godziny tak odległe wydarzenia). Zakończenie, mam wrażenie, trochę jest za to rozmyte, bo choć dowiadujemy się, kto tak naprawdę zabił, kto miał rację, a czyja wersja prawdy najbardziej się kłóciła z rzeczywistością, to jednak nie jest to powieść z mocnym uderzeniem na ostatnich stronach. Są takie powieści, w których zakończenie po prostu wbija w fotel, acz to nie jest ten przypadek.

Na okładce znajdziemy porównanie do „Tajemnej historii” Donny Tartt – rozumiem, na czym to porównanie polega (zakładam, że porównujemy fabularnie), ale jednak klimat i rozbudowana intryga u Tartt są o niebo lepsze (choć sama książka mi się bardzo nie podobała). Niemniej, „Księga Luster” Chiroviciego sprawdzi się w sam raz jako przyzwoita lektura na odprężenie wieczorową porą.

PS. Dziękuję ślicznie Znak Literanova za egzemplarz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.