Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf

Jakiś czas temu Natalia-która-chadza-po-Krakowie obdarowała mnie zeszytem. Jak wiadomo, miłość moja do notesów, zeszytów, kajecików i innych papierniczych przyjemności jest wielka, przyjęłam zatem podarunek z wielkim entuzjazmem. „Wydawało mi się, że lubisz Woolf”, powiedziała Natalia, wskazując na okładkę z Virginią i zdaniem otwierającym „Panią Dalloway”. Przyznałam wtedy, że jeszcze nie wiem, bo nie czytałam. I tak od słowa do słowa postanowiłam nadrobić – a okazja wydarzyła się przy inspekcji półek u Mamy-Mality (imię ich legion). Skoro notes, to i Woolf tematycznie – i tak przyszło mi się spotkać z Klarysą Dalloway.

Pani Dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty i wyszła w gwarne ulice Westminsteru, wśród których zawsze potrafiła odnaleźć niepojęty spokój. Po drodze mija wiele znanych i nieznanych jej osób, w tym młodą parę (ona, piękna Włoszka imieniem Lukrecja, nie jest w stanie zrozumieć swego męża, Septimusa, który cierpi na zespół stresu pourazowego po doświadczeniach wojennych). W tym samym czasie samolot nad pałacem Buckingham kreśli smugi liter, a Piotr Walsh, dawny ukochany Klarysy, właśnie powrócił z Indii. Pani Dalloway przyjmuje jego nieoczekiwaną wizytę, przywołując w pamięci ich dawną zażyłość (jak również zażyłość z dziewczyną imieniem Sally), a jednocześnie wylicza wszystkie rzeczy, które powinna zrobić przed swoim wieczornym przyjęciem. Jeden dzień w Londynie, jeden zwykły czerwcowy dzień roku 1923, a wydarza się wszystko i nic jednocześnie.

Rzeczony notes i książka, raz.

Sama powieść jest niewielkich rozmiarów, ot, trochę ponad dwieście stron – co nie oznacza, że łatwo i szybko przechodzi się nad nią do porządku dziennego. Pamiętacie być może te chwile, w których Anna Karenina idzie ulicą i pochłania ją potok rozważań o romansie z Wrońskim, a jednocześnie zastanawia się, co tamten przechodzień mówi do pani z naprzeciwka? „Pani Dalloway” to jeden wielki strumień różnych świadomości, przemyśleń i reminiscencji całej gamy postaci. Znakomite to jest, niemniej wymaga skupienia i pełnej uwagi, bo Woolf gładko przechodzi nie tylko od bohatera do bohatera, ale od czasu do czasu – to jest, od sytuacji obecnej do wspomnień o czasach minionych, tak dawnych, a tak znaczących.

Jest wiele kluczy, którymi można odczytywać „Panią Dalloway” – zarówno poprzez pryzmat chorób psychicznych (nie tylko u Septimusa, sama Klarysa też ma swoją historię), egzystencjalizmu (wynurzenia Piotra i Septimusa) czy feminizmu (vide córka Klarysy, która ma zupełnie inne aspiracje życiowe niż matczyne przyjęcia i brylowanie w londyńskiej socjecie). Moim kluczem będzie właśnie ta wyjątkowa narracja i początek dalszych spotkań z panią Woolf. Klasyka znów okazała się Klasyką przez duże K. Bardzo mnie to cieszy.

PS. Dziękuję Mamie-Malicie za pożyczenie!
PPS. A Natalii za zeszyt!
PPPS. I teraz to już naprawdę musze obejrzeć „Godziny”.

7 thoughts on “Dzień dobry, pani Dalloway, pani Woolf

  1. Zeszyt naprawdę prześliczny! I „Godziny” obejrzeć trzeba, niezapomniany film z genialnymi kreacjami, ale, ale! Odkładam sobie książki do wydania na jakiś konkurs czy wymianę, między innymi mam w tym stosiku polskie wydanie „Godzin” Cunninghama. Jeśli chcesz, mogę oddać:)

    1. I z tego wszystkiego nie skomentowałam faktu samego napoczęcia Woolf. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że pierwsze spotkanie udane! Choć można przechodzić przez jej kolejne książki, które mocno eksperymentują ze strumieniem świadomości i przeplatankami narracyjnymi oraz wielkimi dziełami są, ja osobiście najbardziej polecam „Orlanda”. To rzecz zupełnie inna, na początku pisana bardziej na zasadzie żartu i zabawy:)

      1. Myślę, że przed kolejnym spotkaniem muszę trochę odpocząć – zakładam, że wszystkie spotkania będą raczej intensywne, a takie eksperymenta bezpieczniej dawkować :) ale „Orlando „właśnie wjechał na listę „to be read… sooner”!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s