Dzieła zebrane #21: raz na słowiańsko, czyli Wollny i Jabłoński

Czasem zdarzają się #DziełaZebrane, które stanowią raczej radosną zbieraninę tego, co się ostatnio działo wśród Malitowych lektur, ale są też i takie bardziej tematycznie zorientowanie (na przykład, zestaw japoński). Tym razem proponuję Wam zestaw słowiański – trochę fantastycznie, trochę historycznie, a wszystko dział się wtedy, gdy ziemiami polskimi władał ród Piastów…

„Słowo i miecz” Witold Jabłoński

Jeśli idzie o moje doświadczenia z prozą Jabłońskiego, to za bardzo dawnych czasów wczesnonastoletnich przeczytałam pierwszy tom sagi o magu Witelonie, czyli „Ucznia czarnoksiężnika” – zapamiętałam głównie moje wrażenie, że powieść była dziwaczna. Tym razem jednak nurzamy się w klimaty słowiańskie z XI wieku, a dokładniej, w konflikt na linii Miecław, książę Mazowszan i Kazimierz, znany przez nas jako Odnowiciel. To nie tylko walka o władzę, ale także, jak nie przede wszystkim, o wizję świata – pogańską i chrześcijańską. I mógłby to być punkt wyjścia do naprawdę dobrej historii (a jest naprawdę sporo narracji, które potrafią oddać złożoność takiego obrazu, sztandarowym przykładem są „Mgły Avalonu” Marion Zimmer Bradley), ale Jabłoński ego wyraźny podział na czarne i białe nie wpływa korzystnie na odbiór opowieści. Żeby nie było wątpliwości, stronę good guys w tym uniwersum reprezentuję Miecław ze swoimi poplecznikami (zwłaszcza ze swoją matką), w roli szwarccharakterów występuje Bolesław Chrobry, Kazimierz Odnowiciel i ich świty z przyległościami. Już mniejsza o to, że całość wypada wyjątkowo stronniczo – cały ten korowód postaci mnie po prostu znużył i z poczucia obowiązku przekartkowałam do końca. I chyba wszyscy księża w książce wyróżniają się tym, że śmierdzą, słowo daję.

„Był sobie król. Poczet Piastów” Mariusz Wollny i Zuza Wollny

Historię własnego kraju poznajemy najczęściej na lekcjach historii, które mogą być bardzo różne – albo znakomite, albo epatujące totalną nudą (plus cała paleta tego, co pośrodku). Ale jest też inna opcja: szukać książek popularnonaukowych, które spróbują przekazać całość bez zbytniego nadęcia i ciągu obowiązkowych dat. Jedną z takich opcji jest wydana już po raz trzeci opowieść „Był sobie król”, relacjonująca w trzech tomach dzieje dawnej Polski. Tom pierwszy traktuje o Piastach, od pomroki (aka „dzieje całkiem bajeczne”) aż po Kazimierza, co to był Wielki i jeszcze budował/murował. Całość czerpie z dawnych kronik (sporo cytatów Długosza) i dodaje do tego autorskiej imaginacji.

Od dłuższego czasu podczytywałam sobie zatem co i rusz kolejne rozdziały i stwierdzam, że Mariusz Wollny w duecie z córką Zuzą stworzyli coś naprawdę zacnego oraz podążają w dobrym kierunku. Sam pomysł jest słuszny, choć ton wywodu był dla mnie czasem zanadto protekcjonalny. Rzecz jest bardzo starannie i ładnie wydana, z dużą ilością kolorowych ilustracji – acz mnie osobiście ich styl nie odpowiada (te nosy…).

PS. Wielkie podziękowania za pierwszą książkę otrzymuje Kenroh (zgadzamy się co do tej stronniczości bardzo!), a za drugą – egzemplarz recenzencki – pięknie dziękuję wydawnictwu Jama.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s