Antropologiczne zalecenia, czyli znów Le Guin

Głęboko i święcie wierzę w to, że gdyby na większości studiów humanistycznych dodać beletrystykę do lektur obowiązkowych, to wyszłoby to na dobre wszystkim zainteresowanym. Ot, przeczytać solidną powieść historyczną w ramach zajęć z kultury średniowiecza i później skonfrontować to z faktycznym przebiegiem dziejów. Przestudiować jakiś problem prawny na podstawie współczesnej powieści psychologicznej z trudnym procesem w tle (na przykład, „W imię dziecka”). Tak, wiem, trochę by to wydłużyło zajęcia i sylabusy, ale hej, po to chodzimy na studia, żeby dużo czytać, prawda? Mniejsza o to. Najważniejszy na chwilą obecną jest fakt, że wszystkim celującym w antropologię zaleciłam zdrową dawkę dzieł zebranych Ursuli K. Le Guin. Zwłaszcza pięknie wydane „Sześć światów Hain”.

W tym dość pokaźnym tomie (ponad 900 stron!) zebrano sześć powieści Le Guin z uniwersum Ekumeny, związku światów zaludnionych tysiące lat temu przez Haińczyków. Wielka akcja kolonizacyjna tej starożytnej rasy popadła w zapomnienie i dziesiątki planet rozwijały się bez kontaktu ze sobą, ale oto nadchodzi czas zmian. Nowe kontakty i wyzwania czekają na kolejne światy: niektóre z nich są bardzo zaawansowane technologicznie, inne wcale, na jednych planetach zamieszkuje rasa ludzka, na innych nieco bardziej egzotyczne istoty: skrzydlate hominidy, futrzaste stworki, hermafrodyci – a każda z ras reprezentuje inny pogląd na życie, naturę, płeć, politykę, język, duchowość.

Sześć światów Hain

Czarodziejka słowa kreuje coraz to nowe światy i ludy – pokazując burzliwe spotkania cywilizacji i budując historie dziesiątek planet. Powstanie i upadek Ligi Wszystkich Światów, rozwój techniki, powstanie Ekumeny… wszystko oglądane oczami jednostek, rzuconych w dziejowe odmęty. Rocannon, etnograf przebywający z misją badawczą na Formalhaut II, odkrywa nieznane kontynenty. Jacob Alterra i inni potomkowie Ziemian, przybyłych na Werel, starają się żyć w bezpiecznej odległości od autochtonów, ale gdy do Askewataru zbliżają się dzicy najeźdźcy, trzeba będzie zjednoczyć się przed wspólnym wrogiem. Żółtooki Falk, który nie pamięta połowy swego życia, wyrusza w niebezpieczną podróż, by odzyskać swoją tożsamość. Genly Ai, wysłannik Ekumeny, stara się przekonać hermafrodytów z planety Gethen do współpracy z innymi światami. Wiecznie śniący mieszkańcy Athshe buntują się przeciwko drastycznej eksploatacji ich świata przez przybyszów z dawnej Ziemi. Genialny fizyk, Szevek, przybywa na kapitalistyczną planetę Arres z Urras, gdzie panuje formalna anarchia.

Ta próba opowiedzenia Wam wszystkiego naraz może i jest trochę chaotyczna, ale nie szkodzi – najważniejsze jest to, że Le Guin znów okazuje się mistrzynią w tworzeniu światów i bohaterów, skrywając w fantastycznych wynurzeniach szalenie poważne tematy. „Sześć światów Hain” składa na się na Wielką Opowieść o spotkaniu ja-ty, o spotkaniu my-obcy i o tym, co tak naprawdę znaczy być człowiekiem. Znakomite.

PS. Ethlenn先生 bardzo dziękuję za pożyczenie!
PPS. Inne dzieła antropologicznie zalecane to na przykład „Mówca umarłych” Orsona Scott Carda oraz „Ambasadoria” Chiny Miélville’a.

5 thoughts on “Antropologiczne zalecenia, czyli znów Le Guin

  1. Cieszę się, że się podobało :)
    A z tym, że po to się chodzi na studia by czytać to musze rozczarować – teraz na studia się chodzi by nie iść do pracy i możliwie się nie przemęczyć. Niestety…

      1. A propos: Card powinien być w kanonie wszystkich studiów co cokolwiek mają wspólnego z humanistyką. Polecam zwłaszcza 3 część cyklu: „Ksenocyd”. Mnie uderzyło w twarz. Oddałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s