Mama kłamie, czyli Michel Bussi

bussi.jpgPowieściami Michela Bussiego od jakiegoś czasu zaczytują się Mama-Malita i Tata-Malita, a ja wciąż i wciąż obiecywałam, że rychło się zabiorę. Bussi, jeden z najpopularniejszych ostatnimi laty francuskich pisarzy, specjalizuje się w powieściach detektywistycznych, a jego sensacyjne w klimacie książki nie schodzą z list bestsellerów. Co ciekawe, jest również politologiem i profesorem geografii na uniwersytecie w Rouen, zajmuje się zwłaszcza geografią wyborczą. W Polsce, jak dotąd, ukazało się pięć jego książek, z czego najnowsza – „Mama kłamie” wydawnictwa Świat Książki – trafiła do księgarń w połowie lutego. Ja zaczęłam właśnie od tej najnowszej, i powiadam Wam, oderwać się nie szło!

Zastanówcie się, jakie jest Wasze najwcześniejsze wspomnienie? Ale takie prawdziwe, nie opowiedziane przez najbliższych, nie zarejestrowane przez zdjęcia z przyjęć urodzinowych czy wycieczek za miasto. Nie pamiętamy sami z siebie pierwszych lat życia. Umysł dorastającego dziecka to rzecz wielce skomplikowana – większość wspomnień, nie utrwalana w żaden sposób, zupełnie zatrze się w pamięci i prawie niemożliwe będzie ich odtworzenie. Choć wydarzenia traumatyczne lub obfitujące w emocje mogą pozostawić jakiś ślad sensomotoryczny, niby niewytłumaczalny, a jednak obecny…

Malone ma trzy i pół roku, panicznie boi się deszczu, a jego jedynym przyjacielem jest pokraczny pluszak imieniem Guti. Chłopiec niewiele różniłby się od swoich kolegów w przedszkolu, gdyby nie to, że uparcie twierdzi, że jego własna mama wcale mamą nie jest. Niby wydaje się to być dziecięcą fantazją, wszak rodzice dysponują całym pakietem dokumentów: aktem urodzenia i innymi dowodami. Tylko przedszkolny psycholog, Vasil Dragonman, przeczuwa, że to wcale nie wymysły, a Malone skrywa w sobie jakąś straszną historię.

Vasil dzwoni zatem do Marianne Augresse, komendantki z komisariatu w Hawrze, chcąc nadać sprawie bardziej oficjalny ton – sam niewiele może zrobić, a trzeba działać błyskawicznie, bo Malone z dnia na dzień może zapominać coraz więcej. Marianne nie jest specjalnie zachwycona, bo ma co robić: wraz z całą jednostką usiłuje pochwycić sprawcę zuchwałego napadu sprzed kilku miesięcy. W końcu postanawia jednak pomóc Vasilowi, a będzie to miało swoje konsekwencje dla wszystkich zainteresowanych…

Powiem tak: niewiele rzeczy tak znakomicie odpręża i przynosi poczucie satysfakcji czytelniczej, jak solidna sensacja przyjęta w wolny wieczór. Pościg za prawdziwą tożsamością Malone’a nie pozwala odłożyć powieści ani na minutę, więc ostrzegam, nie zaczynajcie czytać późnym wieczorem, bo świt Was może zastać. Bussi znakomicie prowadzi całą intrygę, co i rusz dorzucając nowe kamyczki, pokazując nowe przyczyny, zapomniane wątki i tak tym wszystkim zaskakuje, że pod koniec książki co drugą stronę witałam głośnymi dźwiękami obrazującymi moje zadziwienie. Nie obejdzie się bez nurzania się w przykrej przeszłości, romansów, rozterek osobistych i dylematów moralnych oraz bardzo odpowiednich zakończeń wszystkich poszczególnych historii. Wszystko jest, jak trzeba, a nawet lepiej.

Innymi słowy – mam co nadrabiać, bo jeszcze cztery książki Bussiego czekają!

PS. Tu autor opowiada o książce – co prawda po francusku, ale nic to!
PPS. Dziękuję pięknie za książkę Pani Redaktor ze Świata Książki!

7 thoughts on “Mama kłamie, czyli Michel Bussi

  1. Bussi jest wielki. Wprawdzie ” Mama klamie” jeszcze nie trafila w moje rece, ale polecam ” Samolot bez niej”. Trudno sie oderwac. Nie zdradze fabuly, powiem tylko ze akcja toczy sie w Paryzu, co juz samo w sobie stanowi zachete.

  2. Mam jakieś przebłyski z wczesnego dzieciństwa, czasem są to opowieści z drugiej ręki przekute w jakieś niewyraźne wizje, ale większość to jednak zapamiętane ważne wydarzenia, np. ugryzienie przez osę czy oparzenie się niechcący żelazkiem;) Autor brzmi jak solidna firma, może kiedyś sięgnę:)

  3. Brzmi bardzo intrygująco! A ja pamiętam niemiłe wrażenia ze żłobka – i na pewno nikt mi tego nie mógł opowiedzieć, bo to nie działo się przy mamie czy babci ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s