Dzieła zebrane #20: Piskorski, Simmons, Atwood

Od jakiś trzech tygodni pieczołowicie zbierałam przemyślenia na temat fantastycznych książek (tu mam na myśli przede wszystkich gatunek), żeby je zestawić w krótkim a tematycznym wydaniu #dziełzebranych. Pierwotnie miała się do nich zaliczyć także historia o Londynie czterech kolorów, ale jakoś tak… popłynęłam z pełnym tekstem. Ale teraz, proszę bardzo, trzy fantastyczne powieści!

„Cienioryt” Krzysztof Piskorski

cieniorytPłaszcz, szpada, cienie – te trzy elementy składają się na powieść z intrygującego uniwersum, które stworzył Krzysztof Piskorski. Echa jego świata pobrzmiewają w znanych nam nazwach i miejscach, jak Seriva, scena całej akcji. Portowe miasto kipi od knowań grandów i inkwizycji, a każdy cień, rzucony przez człowieka czy budynek, prowadzi do cieńprzestrzeni, niebezpiecznej, choć bardzo użytecznej. Naszym przewodnikiem po Serivie jest Arahon Caranza Martenez Y’Grenata Y’Barratora, znakomity szermierz, obecnie najemnik. Oczywiście, wplątuje się w intrygę, która zatrzęsie posadami przestrzeni po jasnej i po ciemnej stronie – i tylko od jego szpady będzie zależał los całego świata. Od jego szpady… i tajemniczego artefaktu, czyli tytułowego cieniorytu.

Doceniam bardzo koncept: znakomicie przemyślany świat, wraz z cieńprzestrzenią i odpowiednią dozą smaczków intertekstualnych. Bohaterowie, historia, przebieg akcji – wszystko na solidną piątkę. Nie popadam w zachwyty ostateczne tylko dlatego, że nigdy nie byłam fanką gatunku „płaszcz i szpada”, a i klimaty okołohiszpańskie też nie należą do moich ulubionych. Niemniej całość naprawdę zacna.

„Upadek Hyperiona” Dan Simmons

upadekNiebywale sfatygowany egzemplarz, przyniesiony z Jagiellonki, musiał chwilę odczekać, zanim zabrałam się za poznanie ciągu dalszego Pielgrzymów z „Hyperiona”. Simmons zostawił czytelników (i Pielgrzymów) w dość dramatycznym momencie – oto stoją przed Grobowcami Czasu z nadzieją na spotkanie Chyżwara. Tymczasem, Hegemonia prowadzi wojnę z Intruzami, co przyniesie niewyobrażalne straty dla wszystkich planet Sieci. Okazuje się, że nie zagrożenie nadciąga nie tylko ze strony statków Intruzów, ale już od dawna buzuje w samym sercu Hegemonii…

Tak, jak byłam zachwycona częścią pierwszą, tak tą drugą jestem znużona. Nie byłam w stanie przebrnąć „Upadku” z należytą uwagą i starannie doczytać całości do końca. Zagubiłam się w zawiłościach TechnoCentrum, rozterkach związanych ze sztuczną inteligencją i próbami stworzenia Najwyższego Intelektu. Wina leży tu częściowo po mojej stronie, wszak mogłam się zmusić i skupić, ale jakoś… nie czułam presji. Niestetyż.

„Oryks i Derkacz” Margaret Atwood

Atwood_okladki_2Mocne uderzenie na koniec zestawienia, raz. Antyutopie ostatnio w modzie, jak zauważono w magazynie „Książki” – vide choćby serial na podstawie „Człowieka z Wysokiego Zamku”. Trylogia Margaret Atwood właśnie w antyutopijnym klimacie ponownie ukazuje się w Polsce, zaczynając od powieści „Oryks i Derkacz”. Budzimy się wraz z Yetim, prawdopodobnie ostatnim żywym człowiekiem, w postapokaliptycznym krajobrazie, pełnym zmutowanych stworzeń i wciąż jeszcze świeżych resztek dawnej cywilizacji. Jedyne przyjazne istoty to dzieci Derkacza, człowiekopodobne i łagodne jak baranki, nie rozumiejące zupełnie świata sprzed zagłady. Yeti poucza je i trochę wychowuje, zachowując się czasem jak antropolog wśród ludów pierwotnych, a czasem jak prorok, przekazujący treści objawione mu przez boskość. Atwood stopniowo pokazuje, jak doszło do tej sytuacji, przywołując w retrospekcjach dzieciństwo Yetiego – wtedy nazywanego Jimmy – którego najlepszym przyjacielem był genialny chłopiec, Derkacz, obdarzony niebywałym intelektem i porażającą wizją naprawy świata.

Całość jest prostu wstrząsająca, nie tylko z uwagi na bardzo rzeczowo opisany świat po katastrofie, ale równie rzeczowo odmalowaną rzeczywistość tuż przed nią – przeludnione plebsopolie, które żywią się modyfikowanym genetycznie jedzeniem, Moduły, skupiające uprzywilejowanych i bogatych, przemoc i seks spływające strumieniami poprzez media… nie sposób odnieść wrażenia, że taki świat czeka na nas tuż za drzwiami. Ba, już trochę wpycha się do środka.

PS. Dziękuję za ebook powieści Atwood wydawnictwu Prószyński i S-ka.
PPS. A myszkovskiej za pożyczenie Piskorskiego (zwlekałam z czytaniem TAK BARDZO, wiem, przepraszam…).

4 thoughts on “Dzieła zebrane #20: Piskorski, Simmons, Atwood

  1. A czytałaś Piskorskiego „Czterdzieści i cztery” (bo niestety nie pamiętam)? Ja właśnie po tym tytule poczułam się bardzo zachęcona i chcę też sięgnąć po „Cienioryt” :) Szkoda, że drugi tom Hyperiona taki przegadany :/ A Atwood kusi!

    1. Atwood jest znakomita, musisz! „Czterdzieści i cztery” nie czytałam, ale kiedyś planuję sięgnąć — „Cienioryt” naprawdę warto przyjąć, bo rzecz jest dobra, tylko nie do końca w moim klimacie :)

      1. „Cienioryt” na pewno sprawdzę prędzej czy później, a skoro chwalisz tak Atwood to będę o niej pamiętać :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s