Najdłuższa noc w Belle Epoque, czyli zbrodnia w Krakowie

najdluzsza-nocObrodziło nam w zbrodnicze książki, które się dzieją w Krakowie czasów dawnych – moja krakowska dusza wielce się raduje, nawet mniej o tą zbrodnię (jakkolwiek by to nie brzmiało), a bardziej właśnie o lokalizację. Już niezwykła dama, królowa pischingera znana jako Maryla Szymiczkowa (aka duet Dehnel&Tarczyński) wskazała czytelnikom, jakże zacne jest to tło dla wszelakich intryg kryminalnych. Ostatnio natomiast, gdzie człowiek nie zerknął, to zwiastowano mu nadejście serialu „Belle Epoque” – co i rusz natykałam się na plakaty „na mieście” tudzież na wywiady, zwiastuny, teasery. Dodam więcej, niektóre sceny kręcono koło mojego Instytutu, tuż przy Grodzkiej, zatem czuję się emocjonalnie zaangażowana. Ale to nie tylko o mały ekran chodzi, nie nie!

Otóż rzecz w tym, że wraz z telewizyjną „Belle Epoque” wychodzi książka, popełniona przez współscenarzystów serialu. „Najdłuższa noc” Marka Bukowskiego i Macieja Dancewicza nie stanowi literackiego pierwowzoru dla serialowej historii, raczej zapewnia jej swobodne towarzystwo – bohaterowie pozostają ci sami, historia również, ale powieściowa wizja jest dużo bardziej dogłębna i rozwija wiele wątków, których w serialu nie uświadczymy. Przynajmniej tak idzie nam sądzić z pierwszego odcinka, na dalsze paralele i różnice przyjdzie czas.

belle-epoque
Serialowy mroczny Jan i jego dawna ukochana, Konstancja

Wszystko zaczyna się w grudniowy poranek Roku Pańskiego 1905, kiedy to miejski latarnik, gasząc gazowe latarnie na Plantach, odnajduje zwłoki młodej damy na ławeczce w pobliżu Barbakanu. Okaleczona dziewczyna to dopiero pierwszy z trupów, a będą się ścielić gęsto. Szaleniec grasuje po mieście, szaleniec bardzo… oczytany w żywotach świętych. Tymczasem, do Krakowa powraca po długiej nieobecności Jan Edigey-Korycki, który z rodzinnego miasta musiał uchodzić z uwagi na komplikacje miłosno-rodzinne: mówiąc wprost, pojedynkował się z bratem ukochanej, brat zmarł, ukochana podobno również, a Jan zaciągnął się na statek i wypłynął w świat, byle dalej. Ze sporadycznych wieści, przysyłanych z domu, dopiero wiadomość o śmierci matki ściągnęła go z powrotem. Śmierć ta, jak się okazuje, wcale nie była spokojnym końcem żywota szacownej damy, a kolejnym przemyślanym morderstwem.

Jan wraz ze swoim dawnym przyjacielem Henrykiem Skarżyńskim, obecnie doktorem pracującym w policyjnym laboratorium, próbuje rozwikłać zagadkę wszystkich zbrodni. Towarzyszy im młodsza siostra Henryka, chemiczka Weronika – rzecz jasna, beznadziejnie w Janie zakochana. Na pomoc władz rzadko mogą liczyć – komisarz policji Rudolf Jelinek święcie wierzy w możliwość zidentyfikowania sprawcy dzięki jego podejrzanej fizjonomii (wiadomo, w myśl antropometrii pewne cechy oblicza sugerują skłonności mordercze) i nie zważa na nowoczesne techniki kryminalistyczne. A ofiar przybywa!

Jak wiadomo, każda książka, która dzieje się w Krakowie, na dzień dobry ma u mnie plusa (nawet, jak potem wychodzi na jaw słabość i smutność, vide „Kobiety z ulicy Grodzkiej”). W przypadku „Najdłuższej nocy” nie jest źle, wręcz przeciwnie. Natrafiłam na kilka mocno krytycznych recenzji (tu najbardziej miażdżąca – ostrożnie, lekkie spoilery), ale daleka będę od potępiania w czambuł. Tak, Korycki może i jest wcieleniem ideału, pozostałe postaci również raczej schematyczne, intryga niezbyt wyrafinowana, ale nie czytało się źle. Zakończenie, dość… fantastyczne, naprawdę mi się podobało. Domyślam się, że research nie był tak intensywny, jak w przypadku przygód profesorowej Szczupaczyńskiej, niemniej całość wypada przyzwoicie. I tego się trzymajmy.

PS. Za egzemplarz recenzencki pięknie dziękuję wydawnictwu Muza!

PPS. A jeśli chodzi o pierwszy odcinek serialu, to jestem solidnie rozczarowana. Piękne, acz niepokalane kostiumy i prześwietlone plany zdjęciowe jakoś nie grają mi z wyobrażeniem o Krakowie XIX wieku. Jedyne, co sprawiło mi radochę, to rozpoznawanie budynków z planu. Mam zaległości w naprawdę świetnych serialach, więc „Belle Epoque” spada na bardzo dalekie miejsce na liście „to-be-watched”.

3 thoughts on “Najdłuższa noc w Belle Epoque, czyli zbrodnia w Krakowie

  1. Belle époque, Kraków i całkiem zgrabnie napisana fabuła z niezłym zakończeniem. Zdecydowanie polecamy i to nie tylko fanom kryminałów! :) Świetna recenzja – jak zawsze czytaliśmy z ogromną przyjemnością! :)

  2. Zgadzam sie z Toba, ze ksiazka badz film, osadzone w murach Krakowa, maja swoj doatkowy „plus dodatni” jak zwykl mawiac pewien „klasyk”. O serialu B.E. po pierwszym odcinku wolalbym zapomniec, gdyby nie sceneria ul. Poselskiej. Ale to troche malo, poki co.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s