Londyn w czterech odcieniach magii

londyn-czerwonyJedna z zasad rządzących czasem wolnym brzmi: im więcej oglądasz seriali/filmów, tym mniej czytasz książek. Nigdy, co prawda, nie oznacza to przejścia do stanu „nie czytam nic, tylko oglądam” lub odwrotnie, po prostu proporcje się zmieniają. Wychodzę z założenia, że należy rozsądnie poświęcać się jednemu i drugiemu, ale są takie okresy, że pochłaniam jedną książkę za drugą, i takie, że wolę po prostu zasiąść na naszej olbrzymiej kanapie i przyjąć odpowiednią ilość emocji dzięki małemu ekranowi (no, chyba, że akurat mecz, to wtedy kanapa i TV zajęte). Więc ostatnio nadrabia się seriale, ale szczęśliwie jeździ się też pociągami – te zaś bywają spóźnione, co przynosi dużo czasu na czytanie tego, co się na podróż wzięło. Dzięki temu, ostatnia podróż na trasie Kraków-Warszawa-Kraków przyjęłam trzy książki. O dwóch już Wam opowiedziałam (ostatnio o tej!), pora na trzecią: „Mroczniejszy odcień magii” V. E. Schwab.

Otóż wyobraźcie sobie, że jest Londyn. Nietrudno, prawda? A teraz wyobraźcie sobie, że to nie jedno miasto, a cztery – w czterech różnych światach. Szary Londyn, rządzony przez szalonego króla Jerzego III, do złudzenia przypomina miasto z naszej rzeczywistości gdzieś w XVIII wieku. Ani to czyste, ani interesujące, mało kto wierzy w czary, a ci, którzy wierzą, skazani są raczej wyłącznie na kolekcjonowanie magicznych artefaktów, których nie potrafią użyć. Biały Londyn natomiast to miasto zniszczone magią, spustoszone przez wojny i rządzone twardą ręką przez bezwzględne rodzeństwo o dość nieobliczalnym charakterach. Magia miewa się dobrze z kolei w Czerwonym Londynie, gdzie wszyscy szanują jej moc i utrzymują równowagę w rzucaniu czarów. Jeszcze Czarny Londyn, ale dziś… dziś to tylko legenda, albo plotka, której lepiej nie wspominać. Lepiej? Bezpieczniej!

Międzymiastowe drzwi zamknięto dawno temu i tylko nieliczni potrafią teraz przemieścić się z jednego Londynu do drugiego. Do tych nielicznych należy Kell, młody mag, który bierze na siebie różne dyplomatyczne obowiązki jako ambasador rodziny królewskiej z Czerwonego Londynu. Przy okazji rozwija swoje hobby, mianowicie drobny przemyt, gromadząc artefakty ze wszystkich miast. Poboczna działalność, jak można się domyślać, przyniesie mu same kłopoty – a wszystko za sprawą zakazanego drobiazgu z Czarnego Londynu. Kell, rzecz jasna, wpląta się w między-światową intrygę i będzie musiał wiele poświęcić, by ocalić siebie, swoich bliskich i wszystkie znane mu Londyny na dokładkę. Pomagać –  i przeszkadzać trochę też – będzie mu w tym młoda i diablo sprytna złodziejka, Lila Bard, pochodząca z Szarego Londynu i marząca o własnym statku pirackim. Dzielny duet, a jakże, będzie musiał najpierw zaufać sobie wzajem, a potem ruszyć na podbój miast i światów. Klasyka.

Więc co, Londyn i magia? Od razu zakrzyknęłam, że biorę w ciemno. I słusznie, że wzięłam, bo debiut-dla-doroślejszego-czytelnika pióra Victorii Schwab jest naprawdę – przepraszam, że tak bezpardonowo, ale inaczej trudno – bardzo fajną książką. Mamy bardzo intrygujący pomysł na świat, bohaterowie co prawda na siłę nieco obliczeni na to, by ich polubić, niemniej nie przeszkadza mi to zanadto. Całość bardzo  ładnie wydano, oryginalna wersja posiada identyczną okładkę. Za granicą wydano już tom drugi, tom trzeci w natarciu, aczkolwiek nie czuję palącej potrzeby zapoznania się z dalszym ciągiem: „Mroczniejszy odcień magii” stanowi zamkniętą całość, z widokami na przyszłość, ale nie aż tak kuszącymi, by wertować kolejne części w oryginale, nie czekając na przekład.

Tak czy tak – znakomita lektura do pociągu (pamiętacie moją kategorię „dopociągową”? To właśnie to!). Powieść Schwab nie należy do Dzieł Najbardziej Wybitnych i takich, które będę pamiętać jeszcze długo, ale pomysł miała naprawdę świetny, wykonanie również przyzwoite, czysta przyjemność. I o to chodzi.

PS. Nikt inny, tylko myszkovska pożyczyła. Z reguły tak jest, że wychodzę od niej z siatką książek. Z siatką książek też przychodzę, wymiana być musi.
PPS. Autorka niedługo rusza a w trasę promującą trzecią a ostatnią z książek i muszę przyznać, że razem trylogia prezentuje się bardzo elegancko.

7 thoughts on “Londyn w czterech odcieniach magii

  1. Właśnie wszędzie widzę ostatnio tę książkę, i na FB, i na Instagramie, i zastanawiałam się, czy warto sięgać — z opisu wnioskując, warto! Teraz jestem bardziej doinformowana, więc będę się za nią nieco pilniej rozglądać :-). Wybacz mało merytoryczny komentarz, ale chciałam dać znać, że przeczytałam wpis z zainteresowaniem i pomógł mi się rozeznać :-).

    1. Warto, naprawdę przyjemna rzecz ;) a wiesz, że mnie jakoś ominęła ta książka i gdyby nie bezpośrednia rekomendacja połączona z pożyczeniem, w ogóle bym nie wiedziała? Tak to różnie bywa w internetach :)

      1. To prawda — czasami mam wrażenie, że jak się o czymś nie słyszy, to się nie słyszy. A potem to człowiek napotyka i okazuje się, że jest absolutnie wszędzie ;-).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s