Szeptuchowe marudzenie, czyli Noc Kupały w (prawie) Nowy Rok

noc-kupalyŚwiąteczno-noworoczny czas, prócz wizyt, przysmaków, kolędowania i odsypiania jest zawsze czasem podczytywania. Jedną lekturę podchoinkową, bardzo jamniczą, już Wam prezentowałam, pora na kolejną, właściwie bardziej noworoczną. Otóż jest to książka, którą zakończyłam rok 2016 – dosłownie, czytałam w sylwestrowy wieczór – a w pierwszy poranek 2017  roku doczytywałam ostatnie strony raz jeszcze, bo jednak przy pierwszej lekturze trochę pędziłam, by wiedzieć, jak się skończy (na marginesie – bardzo mnie ten 2017 raduje z jednej, pozornie tylko błahej przyczyny: mianowicie, dużą przyjemność sprawia mi pisanie cyfry siedem, a tu będzie tyle okazji datowych!) (każdy ma swoje dziwactwa, ja wiem).

Zaczęło się od tego, że niebezpiecznym pomysłem jest wpuszczenie Mality do księgarni – niby weszłam tylko po coś do odbioru dla Taty-Mality, a tu promocja, rabaty, wyprzedaże… no i tak wyszłam z „Nocą Kupały” Katarzyny Bereniki Miszczuk. To druga część cyklu „Kwiat paproci”, a tomem pierwszym (pod tytułem „Szeptucha”), przyznaję, byłam raczej rozczarowana – taki koncept świetny, a realizacja… cóż, w stosunku do pomysłu raczej niedomagała.

Pozwólcie, że przypomnę, w czym rzecz. Otóż w 966 roku Mieszko nie przyjął chrztu, Polska nie jest chrześcijańskim krajem, tylko porządnym pogańskim królestwem. Z całym kolorowym korowodem istot nadprzyrodzonych, od utopców po południce, oraz z wiecznie skłóconymi bóstwami na dokładkę. Rolę naszej przewodniczki po tym alternatywnym świecie pełni Gosława Brzózka, która chce być lekarzem i w związku z tym musi odbyć roczną praktykę u szeptuchy. Na wsi. W chatce przy lesie. Jako i w pierwszej części Gosia pozostaje irytująca i nieustannie rozbrajająca swoim lękiem przed robalami/zakażeniem/brudem oraz miejskim podejściem do spraw szeptuchowych (pacjentom wolałaby proponować farmaceutyki, a nie nalewkę z malin i kropelkę wody, w której zanurzono ogienek z Jarego Święta). Jako i w pierwszej części, Gosią targają rozterki miłosne – vide seksowny Mieszko, który okazał się być nieśmiertelnym Dagome, uwikłanym w legendę kwiatu paproci, a do tego wciąż myślącym o swojej żonie, niebezpieczniej Ote. Tymczasem Noc Kupały się zbliża, a chętnych do przejęcia kwiatu paproci przybywa. Każde z bóstw – Weles, Swarożyc, Mokosz – ma inną wizję, co z tym kwiatem powinno się zrobić, sama Gosia też ma pewien plan. Dość niebezpieczny.

paproc
Noc Kupały się zbliża, paproć będzie kwitnąć!

Siłą tej książki jest całe zaplecze świata i pomysł, by osadzić rzecz w pogańskiej Polsce. Na temat wykorzystania słowiańskich motywów powiem tylko tyle, że to naprawdę zacny koncept i miło zanurzyć się w inną mityczną czasoprzestrzeń, niż o wiele częściej eksplorowana grecka, germańska czy skandynawska (team Loki, tak przy okazji). Doceniam także research autorki, która sięgnęła tak po wiedzę książkową, jak i po praktyczną, tj. konsultując się ze współczesnymi rodzimowiercami.

Co nie zmienia faktu, że jest parę potknięć w wykonaniu, znów – ale tym razem mam wrażenie, że najmocniej zawiniła pospieszna redakcja i nieuważne czytanie ostatecznej wersji. Ot, choćby strona 274: „Zamknęłam okno, mimo że panowała duchota. Nie chciałam, by mi więcej tego świństwa [komarów, rzecz jasna] wleciało do środka i przeszkadzało mi w spokojnym spaniu. Zgasiłam światło i padłam na łóżko tak, jak stałam. Nawet nie zgasiłam światła”. Oh, wait. Gosia pozostaje irytującą bohaterką, która trochę się miota na ścieżce przeznaczenia, a trochę martwi tym, czy założyła odpowiednią bieliznę. Teraz irytowała mnie nieco mniej, przyznaję, pewnie dlatego, że się przyzwyczaiłam i do niej, i do wszystkich innych postaci.

Zasadniczo, nie jest to powieść, którą będę oklaskiwać na stojąco. Dalej oczekuję czegoś lepszego, niemniej nie miałam tak wysoko postawionej poprzeczki, jak w przypadku części pierwszej. Ergo wiedziałam, czego się po „Nocy Kupały” spodziewać: znośnego czytadła z ciekawym światem w tle, ze wszystkimi potknięciami i niedomaganiami. Raz na jakiś czas bardzo potrzebuję takich książek. Bardzo. Więc, cholera, kupiłam sobie tę drugą część i wcale mi nie jest z tym źle.

[tl;dr] Trochę marudzę, ale i tak przeczytam tom trzeci.

Ps. Właśnie doczytałam na profilu autorki, że nie tylko trzeci („Żerca”), ale czwarty tom („Przesilenie”) się szykuje. O rety.

11 thoughts on “Szeptuchowe marudzenie, czyli Noc Kupały w (prawie) Nowy Rok

  1. Kurczę, nie jestem fanką szeroko pojętej fantastyki, ale prawda jest też taka, że w ogóle tego gatunku nie znam. O Katarzynie Berenice Miszczuk natomiast słyszałam dużo dobrego, no i ta koncepcja dotycząca alternatywnej historii Polski bardzo mnie intryguje. Może jednak warto zacząć przygodę z tą autorką od czegoś innego?

  2. A jak mnie się ten pomysł spodobał! Spróbowałam przeczytać pierwszy tom i poległam gdzieś przy zakopywaniu na rozstajach jakiegoś kamienia. Styl zupełnie mi się nie spodobał, bohaterka rzeczywiście irytowała i w ogóle jakoś tak wyszło przedobrzone. Czasem lubię złapać dobre czytadło, ale to akurat było dla mnie zbyt toporne. Skoro drugi tom też nie jest za dobry, to już w ogóle do tego nie wracam. Ale chętnie sprawdzę, czy się w kolejnych tomach poprawiło, więc będę wypatrywać Twoich recenzji;)

    1. Mam wrażenie, że drugi tom jest lepszy — albo po prostu ja nieco mniej oczekiwałam i wiedziałam, jakiego poziomu się spodziewać. „Przedobrzone” to jest bardzo trafne określenie, nie da się ukryć.
      PS. Wcześnie poległaś, oni tam ten kamień zakopują błyskawicznie… :P

  3. Zgadzam się z Tobą całkowicie :) I powiem wręcz, że takie czytadła dzięki całej tej otoczce wierzeń i tradycji słowiańskich, są tak naprawdę bardzo wartościowe. Bo po pierwsze – są wiedzą samą w sobie, a po drugie mogą kogoś zachęcić (na przykład mnie :D ) do bardziej wnikliwych badań na ten temat. No i #teamloki!

  4. Ej, robisz spojlery o Mieszku! Ja jeszcze nie czytałam tomu pierwszego, ale matka jest zachwycona i od skończenia „Szeptuchy” wierci mi dziurę w brzuchu o tom drugi, musiałam jej tłumaczyć, że jeszcze go nie wydali :D A dziś przejdę się po pracy do Biedronki, bo ponoć ma tam być „Noc Kupały” po 9,90 zł, może upoluję ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s