Jamnikarium, że hej!

Znalezione obrazy dla zapytania jamnikariumJak wiecie, Malita jest wielką wielbicielką kotów (aktualnie, dwóch najbardziej, z czego tylko jeden daje się fotografować z bliska, vide  tu i tutaj też). W dzieciństwie przeszła krótki okres pragnienia posiadania świnki morskiej (to jest, kawii), niemniej jest jedno stworzenie domowe, które zajmuje w Malitowym serduchu miejsce specjalne. Jego niskość-długość jamnik, mianowicie. Nigdy nie było mi dane posiadać własnego (miałam za to dwa pluszowe, jeden tuże), hołubiłam natomiast kolejne jamnicze pokolenia należące do mojej cioci. Sentyment do niskopodłogowej rasy pozostał mi do dziś i chociaż Czytaj dalej „Jamnikarium, że hej!”

Rok Królika, dzień grozy, noc horroru. Bator.

Nabieram nieco ambiwalentności w stosunku do twórczości Joanny Bator. Otóż żywię sentyment do „Japońskiego wachlarza” (na pierwsze spotkanie z Japonią naprawdę zacny), pieję peany nad „Piaskową górą”, wychwalam „Rekina z parku Yoyogi”, ale ostatnio trochę nam, dwóm Joannom, nie po drodze (za dużo nut, pamiętacie?). Z pewnym lękiem zatem podchodziłam do lektury „Roku Królika”, powieści, której okładki nie da się określić inaczej, niż creepy Czytaj dalej „Rok Królika, dzień grozy, noc horroru. Bator.”

Jak przez stany POPświadomości wędrował Kuba Ćwiek &co.

https://i0.wp.com/ecsmedia.pl/c/przez-stany-popswiadomosci-b-iext46127396.jpgPamiętacie potargową opowieść o wydawnictwie Sine Qua Non? Tak tak, to właśnie to, które zaspokaja potrzeby sportowo-popkulturowo-fantastyczne jednocześnie. Więc obok opowieści o Clovisie LaFay – średniej, jak pamiętacie – nabyłam również popkulturową gawędę o tym, jak ekipa nerdów pod wodzą Kuby Ćwieka wybrała się w podróż śladami różnych dzieł popkultury. Innymi słowy, trzy tygodnie, kamperem, przez Wschodnie Wybrzeże USA. Przez stany POPświadomości, jak głosi tytuł.

Pomysł prosty a genialny jednocześnie Czytaj dalej „Jak przez stany POPświadomości wędrował Kuba Ćwiek &co.”

Cudne manowce siekierezady

„Siekierezada, czyli Zima leśnych ludzi” Edwarda Stachury kołatała mi się po głowie jako rzecz kiedyś do przeczytania od bardzo, bardzo dawna – moja przyjaciółka jeszcze w czasach gimnazjalnych zwykła zachwycać się twórczością Stachury i stąd cała rzecz. Więc przy kolejnej wizycie w bibliotece zaopatrzyłam się audiobook – czyta Piotr Wyszomirski, przyzwoita interpretacja głosowa, przyznaję.

Otóż historia jest prosta niby-prosta Czytaj dalej „Cudne manowce siekierezady”

Doskonałe dziedzictwo jest doskonałe.

W życiu zdarzają się różne momenty czytelnicze, w których to potrzebuje się różnych książek. Bywają dni, gdy pragnę książek smoczo-fantastyczno-epickich, niekiedy dryfuję w stronę powieści historycznych, a ostatnio miałam ogromną ochotę na historię raczej kobiecą, niekoniecznie romans, solidnie wciągającą i bardziej współczesną. Jako że matki to istoty niezawodne, Mama-Malita wystąpiła z propozycją pożyczenia mi tłustego w objętości dzieła Penny Vincenzi pod tytułem „Doskonałe dziedzictwo”, traktującego o imperium kosmetycznym Czytaj dalej „Doskonałe dziedzictwo jest doskonałe.”

Dzień z życia Tudora, od rana do wieczora

https://www.penguin.co.uk/content/dam/catalogue/pim/editions/43/9780241973714/cover.jpg.rendition.460.707.pngPo ostatnich raczej mało entuzjastycznych wpisach nareszcie książka, którą jestem zachwycona bez reszty. Co prawda nie powieść, co prawda po angielsku, ale jest naprawdę znakomita. Otóż będąc niedawno w Anglii, zaliczyłam rajd po księgarniach i obłowiłam się naukowo i hobbystycznie (częścią łupów już się zresztą chwaliłam!). Na pierwszy ogień do czytania poszła urocza książeczka, zatytułowana „How to be a Tudor” pióra brytyjskiej pani historyk, Ruth Goodman. Goodman zna się na rzeczy jak mało kto Czytaj dalej „Dzień z życia Tudora, od rana do wieczora”

Nekromancja w Londynie, czyli Clovis LaFay i spółka

Zacznijmy od reminiscencji targowych. Otóż w powodzi rozmaitych wydawnictw, które można było odwiedzić na tegorocznych Targach Książki w Krakowie, jedno szczególnie przypadło nam do gustu – nam, to jest Królowi Małżonkowi i mnie. Jest to wydawnictwo Sine Qua Non, które elegancko zaspokaja nasze potrzeby z dwóch dziedzin: sportowej (to Król Małżonek) i pop-kulturowo fantastycznej (et moi). Nie omieszkałam powiedzieć o tym sympatycznym panom na stoisku, zwłaszcza, że dodatkowo obdarzyli nas piękną torbą. Odgrzebywanie się z targowych zakupów w SQN idzie nam powoli – Król Małżonek jeszcze nie napoczął nabytego „Nienasyconego zwycięzcy” o Ancelottim, ja zdążyłam za to przyjąć debiutanckie wyimki z magicznych akt Scotland Yardu Anny Lange, czyli historię Clovisa z rodziny LaFay.

Otóż w Londynie Roku Pańskiego 1872 otwiera się nowa jednostka Policji Metropolitalnej – Podwydział Spraw Magicznych Czytaj dalej „Nekromancja w Londynie, czyli Clovis LaFay i spółka”