Profesorowa Szczupaczyńska znów na tropie!

Wiele wody upłynęło od owego spotkania w Matrasie, gdzie zza winkla spozierałam na Szanownych Autorów Konstytuujących Marylę Szymiczkową, to jest Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego (zza winkla, bo tłum był spory i nie załapałam się byłam na pierwszą salę). Ale oto wreszcie nadeszła chwila powtórnego spotkania z profesorową Szczupaczyńską, szacowną damą krakowskiego fin de siècle. Profesorowa na co dzień zajmuje się prowadzeniem domu (kamienicy Pod Pawiem, eleganckiej rezydencji przy św. Jana) i trzęsie nim solidnie, ale w duszy gra jej nutka detektywistyczna, uruchomiona podczas pamiętnej sprawy w domu Helclów

Detektywistyczna nutka będzie miała możliwość włączyć się ponownie w całą symfonię, gdyż oto Wisła wyrzuca na brzeg zwłoki młodej dziewczyny. I to nie byle jakiej dziewczyny – już mniejsza o to, że stała się ofiarą zbrodni, ale nie jest to osoba naszej profesorowej zupełnie nieznana, co w sposób oczywisty podnosi wagę śledztwa. Choć wydaje się, że sprawa zostanie szybko rozstrzygnięta, to jednak nic nie jest tak proste, jak się wydaje. Tropy i poszlaki zawiodą profesorową w różne dziwne miejsca, od szpitala izraelickiego aż po czytelnię uniwersytecką w Collegium Maius, prowadząc do potężnej, międzynarodowej afery z podtekstem moralnie wątpliwym.

Zofia z Glodtów Ignacowa Szczupaczyńska nie należy do postaci, które hołubi się całym sercem. Lekki rys kołtuński, mieszczańska wyższość nad całym światem, chorobliwe hołdowanie konwenansom i zupełne niezrozumienie dla dążeń co poniektórych dam do edukacji (jeszcze na uniwersytetach, pożal się Boże…) – wszystko to składa się na osobliwy charakterek, może i irytujący, ale zaskakująco skuteczny w toku śledztwa. Profesorowa będzie zmuszona zawiesić swoje sądy, spotkać się z personami, z którymi żadna szanująca się matrona nie widuje (ba, wręcz wypiera ich istnienie!), sprzymierzyć z dotychczasowymi nieprzyjaciółmi, a do tego jeszcze wyprodukować stosowną ilością swoich słynnych powideł śliwkowych (mieszać w ósemkę, dodać orzechów). Ale dla dobra śledztwa jest w stanie wiele poświęcić, nawet, gdy rozdarta zasłona metaforycznie ukaże jej mroczne oblicze Krakowa.

https://i0.wp.com/krakow-przewodnik.com.pl/wp-content/uploads/2015/10/30.jpg
Dom numer 30, Pod Pawiem (Sub Pavone), rezydencja Szczupaczyńskich. Fot. Przewodnik Kraków.

Samo śledztwo i kryminalna afera Anno Domini 1895, podobnie jak za pierwszym razem, są owszem ciekawe, niemniej zupełnie nie o nie w tej książce chodzi – przynajmniej nie dla mnie. To, czym wciąż wygrywa duet Dehnel i Tarczyński, jest primo, język, secundo, zaplecze historyczno-kulturowe. Obydwa czynniki straciły może powiew nowości, jako że w sposób naturalny otrzymujemy solidną powtórkę stylu i rozwiązań tomu pierwszego, ale mnie to dalej cieszy. Czy to szalenie klimatyczny portret Krakowa, czy to cała plejada znakomitości (wliczając w to takie kuriozalne istoty ludzkie, jak doktor Kurkiewicz, któremu tylko samienie w głowie), czy to wyjątkowo dowcipne wprowadzenia do poszczególnych rozdziałów – ja wciąż jestem na tak. Moja rdzennie krakowska dusza doznaje błogości w trakcie wędrówki śladami profesorowej i jej śledztwa, a do tego naprawdę serdecznie mnie cieszy każdy intertekstualny wtręt (vide „Skąd wracali ułani (z nocnej wracali wycieczki)”).

Szanowna Pani Marylo/Panowie Autorzy, byle do trzeciego tomu. Uprzejmie proszę, ja, krakowianka.

PS. Jeśli jeszcze nie lubicie profilu profesorowej na Wiadomym Portalu Społecznościowym, to jest Twarzoksięgu, musicie koniecznie nadrobić!

5 thoughts on “Profesorowa Szczupaczyńska znów na tropie!

  1. Właśnie czytam o domu Helców i jestem uradowana, choć nieobiektywna, bo po pierwsze kocham mój Kraków, po drugie jestem historykiem, po trzecie Tarczyńskiego znam z czasów chłopięcych .

  2. Ja jestem rowniez zatwardzialym ” krakusem” i podobnie z niecierpliwoscia oczekiwac bede kolejnych „Szczupaczynskich” osadzonych w krakowskich realiach. A recenzja – superowa.

  3. A ja się niebawem udaję na spotkanie z profesorową (od razu podwójne, chapnę tom pierwszy i drugi na raz) i już się cieszę! Jam co prawda nie krakowianka, ale Kraków kocham <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s