Prawda tańczy z fałszem w Wysokim Zamku. Dick po raz pierwszy.

Philip K. Dick to jeden z tych klasycznych autorów, których obiecywałam sobie od bardzo dawna. Jakoś nie było okazji – aż w końcu postanowiłam sama sobie okazję stworzyć, nabywając stosownego audiobooka (była promocja, więc tym bardziej!). I tak przez miniony miesiąc spacerowałam po San Francisco, wyglądającym zupełnie inaczej niż to, które znamy – a ostatnie kilka dni spacerowałam bardziej intensywnie, przejęta, jak to wszystko się zakończy.

Otóż rzecz dzieje się w Stanach Zjednoczonych, które jakiś czas temu przestały być Stanami Zjednoczonymi – dokładniej wtedy, kiedy nazistowskie Niemcy wygrały II wojnę światową wraz ze swoim nieodłącznym sojusznikiem, imperialną Japonią. Teraz mamy rok 1962, dawna Ameryka została podzielona na strefę wpływów niemieckich i japońskich, a nową rzeczywistość wciąż oswajają przeróżne postaci: wśród nich Nobusuke Tagomi, wysoko postawiony w handlu Japończyk, Frank Frink, ukrywający swoje żydowskie pochodzenie, jego właściwie była żona Juliana, instruktorka judo, Robert Childan, właściciel sklepu z amerykańskim rzemiosłem artystycznym czy tajemniczy Szwed nazwiskiem Baynes. Reprezentują różne strony barykady, mają bardzo różne przemyślenia na temat istniejącego porządku. Niemniej, łączą je dwie szalenie ważne książki – po pierwsze, Yijing”, starożytna chińska Księga Przemian, dzięki której można odnaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, zdając się na los i odczytują odpowiednie heksagramy. Po drugie, „Utyje szarańcza” (to cytat z Koheleta, jakby co), powieść w powieści, szalenie popularne dzieło, kreślące wizję alternatywą do alternatywnej – czyli co by było, gdyby Niemcy i Japonia przegrały wojnę. Książka w pewnych rejonach zakazana, książka, którą popełnił mężczyzna, skrywający się w fortecy zwanej Wysokim Zamkiem.

https://s26.postimg.org/mnu07m6bt/Czlowiek_z_Wysokiego_Zamku_audiobook_Philip_K_Di.jpg
Bardzo mi się podoba ta okładka!

Półprawda, nie-do-końca prawda i fałsz mieszają się w powieści Dicka nieustannie, czy to gdzieś w zakamarkach systemu, czy w bardzo namacalnej postaci taśmowo produkowanych podróbek. Wiodąca ideologia, polityczne zagrywki i nieustanna walka o władzę, która wcale nie skoczyła się wraz z wojną idą w parze z osobistymi dramatami, poszukiwaniem swojej tożsamości i oswajaniem czynów, których popełnienia nie da się wymazać. Całość intryguje w najwyższym stopniu.

Choć nie należę do bardzo ścisłego grona entuzjastów historii alternatywnych, to muszę przyznać, że wizja Dicka robi ogromne wrażenie (zwłaszcza jej… ostateczna interpretacja). Rozmach tej wizji, od drobiazgów jak nowoczesna biżuteria czy colt z czasów wojny secesyjnej, po imponujące wydarzenia, jak osuszenie Morza Śródziemnego – wszystko jest przemyślane, dopracowane, poukładane na stosownych miejscach. Jako entuzjastka pieczołowicie skonstruowanych światów przedstawionych biję brawo na stojąco.

Zasadniczo, im więcej o tym myślę, tym bardziej mi się podobało. Początkowo nie mogłam się wciągnąć (składam to na karb dużych przerw miedzy pierwszymi rozdziałami), ale zakończenia „dosłuchałam” na stojąco, stojąc w płaszczu w drzwiach do mieszkania, tak byłam zafascynowana. Jak to zacnie, że klasyka okazała się Klasyką przez duże K.

PS. Teraz już mogę spokojnie oglądać serial, co to go Amazon rok temu wyprodukował był – to rzecz raczej na motywach niż właściwa ekranizacja, ale obsada wygląda więcej niż obiecująco.