Rój, czyli pszczół społeczność niezwykła

Pszczele tematy ostatnio w modzie – dość wspomnieć „Historię pszczół” Lunde, która zachwyciła czytelników (choć nie mnie). Ale „Rój” brytyjskiej autorki Laline Paull to zupełnie inna historia, jako że przekazuje głos samym pszczołom, a dokładniej jednej z najpośledniejszych robotnic-sprzątaczek. Sama Paull zaczęła interesować się tą częścią natury, kiedy zmarła jej przyjaciółka, pszczelarka. Mając w pamięci jej miłość do ula i jego mieszkańców, pisarka przeczytała setki stron pszczołom poświęconym – aż natrafiła na opis biologicznej anomalii, dzięki której jedna na dziesięć tysięcy pszczół w ulu staje się płodna, sięgając po przywilej zarezerwowany wyłącznie dla królowej. „Wiedziałam, że mam pomysł na książkę”, przyznała Paull. I tak się zaczęło.

W ulu nie ma równości. Pszczela społeczność, ściśle zhierarchizowana, dzieli się na kasty podług urodzenia i wykonywanej funkcji: od rodu flor, niemych brunatnych robotnic zajmujących się sprzątaniem, przez zarządzające Wylęgarnią siostry Szczecie, ród Ostów pilnujący wylotu, podziwianie siostry zbieraczki, aż po szlachetne i piękne kapłanki Melissae, siostry Szałwie, elita i kapłanki u boku Królowej Ula. Wyłamanie się ze sztywno ustawionych struktur przynosi same katastrofy, ale siostry pszczoły znają swoje miejsce. „Podporządkowanie. Posłuszeństwo. Służba” głosi najważniejsze zalecenie ich katechizmu. Ku chwale ula, ku chwale Królowej Matki, która wydaje na świat setki nowych pszczół. „Matko Nasza, któraś jest przy nadziei, Święć się Łono Twoje”, powtarzają w modlitwach jej poddane, w marzeniach licząc choćby na kroplę królewskiej atencji. Także Flora 717, przerośnięta sprzątaczka, darzy Królową wielką miłością i pragnie poświęcić swej życie pracy dla swych sióst. Ale od początku nie pasuje do całokształtu – choćby dlatego, że w odróżnieniu od pozostałych pszczół swego rodu potrafi mówić. I jak już coś powie… śledzimy zatem życie ula jej oczami, poznając wszystkie zasady i tabu nim rządzące – od bezwarunkowego podporządkowania względem trutni, Ich Męskich Mości, aż po największy zakaz: tylko Królowa może rodzić. Zakaz, któremu Flora się sprzeniewierzy.

Oficjalna strona autorki jest wyjątkowo klimatyczna.

Laline Paull stworzyła niebywały świat teokratycznego społeczeństwa, w którym każdy zna swoje miejsce i mniej lub bardziej je akceptuje. Kolektyw, zorganizowany w najmniejszych drobiazgach, kontroluje życie pszczół we wszystkich aspektach. Dla dobra ogółu koniecznie jest, by status i funkcje wyznaczone przez urodzenie pozostały zachowane. Ułomność czy sprzeciw przynoszą nieporządek, nieporządek przynosi chaos, a chaos przynosi słabość, którą wrogowie ula będą mogli skwapliwie wykorzystać. Totalny rys społeczności wydaje się bardzo znajomy, ale fakt, że nałożono go właśnie  na pszczoły, uważam za genialny pomysł. „Rój” porównywano do „Folwarku zwierzęcego” (jedna z najbardziej przerażających książek, jakie czytałam, skądinąd) i choć to porównanie nasuwa się naturalnie, to jednak powieść Paull porusza nieco inne struny niż opus magnum Orwella: ile można poświęcić z siebie dla uwielbianej społeczności, dla umiłowanej Królowej, mając mocno zakorzenioną świadomość zbiorową. Flora 717 to postać ze wszech miar nietuzinkowa, a jej wewnętrzne dramaty nie pozostawiają czytelnika obojętnymi (w każdym razie, ja przeżywałam bardzo).

Więcej, „Rój” to bardzo solidnie napisana powieść – a mówiąc „solidność”, mam na myśli staranne wykreowanie rzeczywistości ula, niewątpliwie poprzedzone drobiazgowymi studiami nad czysto biologicznym życiem pszczół. Zarówno język, jakim posługują się pszczoły (cała ta religijna narracja, znakomita!), pomysł uporządkowania ula z wszystkimi jego zakamarkami, charakterystyka pszczół i ich wrogów, os i pajęczyc – wszystko tworzy frapującą całość. Podziwiam i koncept, i wykonanie. Choć dość szybko domyśliłam się zakończenia, to było to raczej domyślenie się na zasadzie „ha, WIEDZIAŁAM” niż „pff, ależ klisza”. I piękne jest to zakończenie, podobnie jak klamra spajająca całą książkę.

Po prostu – koniecznie. Fascynująca rzecz.

PS. Dziękuję za ebook wydawnictwu Prószyński i S-ka.
PPS. A jeśli chcielibyście adoptować prawdziwe, żywe, bzyczące pszczoły, to trwa czwarta odsłona akcji Greenpeace „Adoptuj pszczołę” – ja już mam swoje stadko!

2 thoughts on “Rój, czyli pszczół społeczność niezwykła

  1. Jak widziałam tę książkę w którejś z wielkich księgarni (no PPL today), to moje pierwsze skojarzenie było z wielce frapującym filmem pt. „Rój/The Swarm” (przygnębiająca opowieść i konflikcie kultur, a co za tym idzie ekonomii, gospodarki i surowców, ponoć oparta na „Clash of Civilizations” Huntingtona, bo nieprawda, że na powieści Arthura Herzoga, nope)…
    Później ją przeczytałam i miałam mieszane odczucia, szczerze mówiąc. Zwyczaje pszczół jak omówione – świetne, ale zarówno język jak i koncept jakoś mną nie zachwycił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s