Nie tacy znowu Wyjątkowi

Wielobarwna z okładki powieść „Wyjątkowi” amerykańskiej pisarki Meg Wolitzer przyciągnęła mnie od razu – grupa młodych, utalentowanych, śmiało idących w stronę swoich marzeń w tętniącym życiem Nowym Jorku lat 70-tych, 80-tych i tak dalej? Biorę!

Każda grupa, ekipa, superbohaterski zespół ma swoje origin story… i miejsce, w którym wszystko się zaczęło. Mitycznym miejscem początku Wyjątkowych jest Duch Lasów, letni obóz dla artystycznie uzdolnionej młodzieży. Tam, pewnej ciepłej lipcowej nocy roku 1974, Jules Jacobson, zakompleksione dziewczę z puchatymi włosami i nieskończonymi pokładami ironii, zostaje zaproszona na pierwsze Właściwe Spotkanie. Po prostu Ash Wolf zapytała, czy Jules nie miałaby ochoty poznać pozostałych. Pozostałych. Samo to słowo brzmiało obiecująco – a zmaterializowało się w postaci Ethana, brzydkiego geniusza animacji, Jonaha, wrażliwego syna znanej piosenkarki, Cathy, zmysłowej tancerki oraz Goodmana, przystojniaka zainteresowanego architekturą. Do tego śliczna Ash, siostra Goodmana, obiecująca aktorka z zacięciem dramatycznym. Niedorzecznie uroczysty moment inauguracji, wspierany jointami i wódką z tangiem, zapoczątkował niezwykłą przyjaźń – a przynajmniej tak na początku się wydawało.

Raz na kolorowo!

Meg Wolitzer snuje opowieść o grupie bliskich sobie ludzi, połączonych w wieku nastoletnim i bardzo od siebie różnych, zarówno w „zapleczu” życiowo-rodzinno-finansowym, jak i w wyborach, które podejmują. Poznajemy zatem ich losy, zaczynając od nastoletnich rozterek, a kończąc na rozterkach bardziej dojrzałych. Nie jest to jednak powieść linearna, bo zaledwie w trzecim rozdziale przenosimy się do współczesności, dość nieoczekiwanie dostając obrazek z aktualnego stanu rzeczy. Ale potem wracamy do przeszłości, dowiadując się, jak było, jak do tego doszło, i jakie tragedie i radości stały się udziałem Wyjątkowych w tak zwanym międzyczasie. Gdyż o ile młodzieńczy zapał, tchnący z czasów letniego obozu, dawał nadzieję na spełnienie artystycznych marzeń, to gdy przychodzi dorosłość – a z nią kredyty, dzieci i choroby – to idealistyczny okres Ducha Lasów zdaje się być tylko marzeniem z przeszłości, nieosiągalnym w prozaicznej codzienności. Owszem, niektórzy Wyjątkowi odnoszą sukcesy (zwłaszcza jeden!), ale okazuje się, że sukces przyjaciela może być powodem do bardzo konkretnej zazdrości…

Jest parę wątków i wydarzeń, które mi się w tej książce podobały – i znajdują się na tyle daleko od przedstawionego zarysu fabuły, że nie śmiem o nich mówić głośniej, żeby nie zepsuć wrażenia – ale całość niespecjalnie mnie do siebie przekonała. Tak, doceniam lekkość pióra, doceniam cały ten przekrój ponad trzydziestu lat rozwoju, niemniej spodziewałam się czegoś więcej. Żadna z tych postaci nie była mi bliska, no, może jednej było mi żal. Nie potrafię znaleźć w „Wyjątkowych” nic wyjątkowego – tak, jak prawie natychmiast poczułam to coś w przypadku „Małego życia”.

Z mieszanymi uczuciami pozostając.

PS. A książkę pożyczyła Mama-Malita.

4 thoughts on “Nie tacy znowu Wyjątkowi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s