Jhumpa Lahiri o intymnej miłości do języka

Jhumpa Lahiri właściwie nie posiada języka ojczystego. Owszem, jej rodzice pochodzą z Kalkuty, ale jeśli idzie o bengalski, zatrzymała się na poziomie mówienia i rozumienia dziesięcioletniego dziecka, właściwie nie pisze i nie czyta w tym języku. Choć urodziła się w Londynie, a wychowywała w Stanach Zjednoczonych, angielski od zawsze stanowił język nabyty, ten drugi, ten dodatkowy, język szkoły, literatury. Lahiri perfekcyjnie opanowała mowę Szekspira (czy może raczej Twaina) – wszak jest uznawana przede wszystkim za amerykańską pisarkę – niemniej żaden język nie wzbudził w niej takich emocji, jak włoski.

Zestaw wieczorny, idealny.

I właśnie „In other words” to pierwsza książka autorki, napisana w całości po włosku, a przetłumaczona na angielski przez Ann Goldstein (to bardzo świadoma decyzja Lahiri, która na ponad dwa lata zrezygnowała z pisania po angielsku w ogóle, łącznie z osobistymi notatkami). Więcej, jest dość specyficznie wydana, jako że tekst oryginalny i przekład płyną równocześnie obok siebie: na stronach parzystych po włosku, na nieparzystych po angielsku. Lahiri opowiada o początkach fascynacji językiem włoskim, o pierwszej podróży na Półwysep, o dość topornych początkach nauki. Snuje historie pełne bardzo trafnych metafor, przywołując choćby Wenecję z jej tysiącem mostów – otóż przekraczanie mostów, przechodzenie w chwilowy stan zawieszenia bardzo jej się kojarzy z pisaniem:

In the middle of every bridge I find myself suspended neither here nor there. Writing in another language resembles a journey of this sort. My writing in Italian is, just like a bridge, something constructed, fragile. It might collapse at any moment, leaving me in danger. English flows under my feet (…) Like water in Venice, it remains the stronger, more natural element, the element that threatens to swallow me. Paradoxically, I could survive without any trouble in English; I wouldn’t drown. And yet, because I don’t want any contact with the water, I build bridges (ss. 97-99).

Na „In other words” składają się prawie same autobiograficzne historie (wyjąwszy dwa krótkie opowiadania, ale bardzo metaforycznie znaczące), w większości dotyczące pobytu we Włoszech. Jhumpa Lahiri przeprowadziła się do Rzymu z mężem i z dziećmi, chcąc zanurzyć się w języku włoskim na co dzień, odczuwać go zupełnie inaczej niż poprzez sporadyczne lekcje z lektorką czy czytanie włoskich powieści. To przyniosło wiele konsekwencji, Lahiri wspomina choćby o tym, że jej wygląd powoduje, że zawsze biorą ją za cudzoziemkę (w przeciwieństwie do jej męża, absolutnie nie-Włocha, ale o włoskiej aparycji), co przynosi uczucie rozżalenia i wyobcowania. Tożsamość, jej poszukiwanie i konstruowanie to też ważny element opowieści, wszak język jest szalenie istotnym elementem nas samych (znów wracamy do Wittgensteina, prawda?). Co wtedy, gdy nie mamy właściwie żadnego języka ojczystego, gdy zawsze byliśmy zawieszeni między dwoma, a teraz między trzema?

O książce Lahiri parę miesięcy temu opowiedziała mi Natalia (która chadza po Krakowie), potem mnie w książkę wyposażyła, a ja prawie pół roku zbierałam się do lektury – i żałuję, że tak długo. Bo jest to rzecz szalenie interesująca i po prostu przepiękna. Dodatkowo cieszy mnie to, że mogłam prawie bez problemów cieszyć się oryginałem – mój włoski nieco przyrdzewiał, ale Lahiri pisze prosto (i pisze, że pisze prosto, zasadniczo ogrom autoanalizy pisarskiej znajdziemy w tym dziełku), a potencjalne wątpliwości rozstrzygałam, zerkając na przekład Goldstein na stronie obok.

Żeby przekonać Was do tej opowieści, przedstawię rzecz z jeszcze innej, chyba tej najważniejszej strony: ponad dwustu stronach dostajemy bardzo osobistą opowieść o miłości do języka – miłości zupełnie nieoczekiwanej, niespodziewanej, mało racjonalnej, ale szczerej i pełnej pasji. Czasem bywa tak, że osobiste wynurzenia autorów powodują lekkie poczucie zażenowania u czytelnika, ale u Jhumpy Lahiri próżno szukać takich emocji. Owszem, „In other words” to jest rzecz bardzo intymna, ale w jak najlepszym tego słowa znaczeniu.

PS. Dziękując przepięknie Natalii za opowieść o i za pożyczenie książki!
PPS. Cztery „amerykańskie” książki Lahiri, w tym nagrodzony Pulitzerem debiut z 2000 roku, „Tłumacz chorób”, zostały przetłumaczone na polski, muszę się rozejrzeć w tej kwestii książkowo.

One thought on “Jhumpa Lahiri o intymnej miłości do języka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s