Dobra karma wraca, czyli wampiry

Niedostatki samego namysłu nad książką pewną historią zamaskuję, pozwólcie (Yoda mode: on). Otóż jakiś czas temu odezwał się do mnie fesjbukowo pewien młodzian, powołując się na naszą wspólną znajomą i zapytując, czy aby nie posiadam dalej „Zbrodni roślin” Amy Stewart. Albowiem jego luba bardzo chciałaby rzeczoną książkę przeczytać, a nie można jej już nabyć klasyczną drogą kupna, to jest w księgarni. Wiadomo, dla lubych robi się rzeczy niebywałe, od krokodyli po książki, więc czemu nie.

Wyznaję zasadę, że książki w miarę możliwości należy puszczać w świat, żeby służyły ludziom (wyjąwszy te najbardziej umiłowane egzemplarze, których nie pożycza się nikomu ani nigdy, zezwalając na lekturę tylko na miejscu i to w rękawiczkach o niepokalanym stanie bieli), więc zgodziłam się na wymianę. Wspomniany dobry człowiek zasypał mnie listą książek, które mógłby oddać w zamian za „Zbrodnie”, a ja poszłam w kierunku wampirzym, decydując się na Chelsea Quinn Yabro, słynącą z horrorowych opowieści. Uraczona obietnicą otrzymania od razu dwóch części wampirzego cyklu, wysłałam „Zbrodnie” (doszły na drugi dzień, Poczto Polska, nie przestajesz mnie zaskakiwać) – i jakiś czas temu dostałam i ja tłustą paczuchę. W środku były nie tylko książki, fura pięknych zakładek i elegancki breloczek, ale i list dziękczynny! Zadziwiła mnie szczodrość tego gestu, i zaprawdę powiadam Wam, dobro ludziom uczynione wraca po trzykroć.

Hotel Transylwania
A to tylko część paczuchy!

Sama książka – „Hotel Transylvania”, pierwszy tom cyklu o hrabim Saint-Germaine – nie należy co prawda do dzieł wyjątkowo wybitnych, ale wcale nie miałam krzywdy. Mianowicie, rzecz dzieje się w jednej co bardziej lubianych przeze mnie czasoprzestrzeni, to jest w nowożytnej Francji, dokładniej w Paryżu Anno Domini 1743. Na salonach debiutuje zjawiskowa Madelaine de Montalia (opis każdej sukni w pakiecie), i nie wie nawet, jak straszliwe i mroczne czeka ją niebezpieczeństwo. Oto tajne stowarzyszenie o ciągotach satanistycznych nie cofnie się przed niczym, by złożyć młode dziewczę w ofierze podczas jednego ze swoich makabrycznych rytuałów… na szczęście, na ratunek rusza hrabia Saint-Germain, szarmancki i zdający się skrywać jakąś tajemnicę (no pewnie, że tak). Zawsze wytwornie odziany w najbardziej wykwintną czerń, obeznany w arkanach alchemii i sztuce fechtunku, utalentowany kompozytor i prawdziwy bywalec salonów o nienagannych manierach. A to, że nie posiada odbicia w lustrze… kto by się tam przejmował błahostkami.

Klimaty francusko-czarownicze są mi bardzo bliskie, acz „Czary Wyroczni” nic nie przebije (skądinąd, tłumacz „Hotelu Transylvania” zaliczył mini-wtopkę, uznając przesławną La Voisin za faceta – gdzieś tam w piekle Królowa Wiedźma ma niezły ubaw). Nie zmienia to faktu, że powieść Chelsea Quinn Yabro jest dobre skonstruowanym czytadłem, gdzie akcja toczy się warto, źli faceci są odrażający, dobrzy faceci są przystojni, a piękne kobiety omdlewają z rokoszy w swoich przepysznych toaletach. Raz na jakiś czas bardzo dobrze przyjąć powieść w tym stylu (to samo tyczy się paranormal young adult, jak cykl o „Domu nocy” duetu pań Cast, który nie wymaga zaangażowania intelektualnego większego niż posiada chomik w tym swoim kołowym biegadełku). Warto w tym momencie wspomnieć, że Chelsea Quinn Yabro wydała już kilkadziesiąt książek związanych z hrabią Saint-Germain, a swoim cyklem zadebiutowała w 1978 roku, czyli na dwa lata po „Wywiadzie z wampirem” Anne Rice, a całe wieki przed tym, jak Elena nie mogła wybrać między Damonem a Stefanem, a Bella poznała Edwarda.  Ergo raz na jakiś czas, wampirze opowieści dobrze robią, zapewniając odrobinę rozrywki tudzież odmóżdżenia.

I pamiętajcie, dobra karma zawsze wraca.
Nawet, jeśli obrodzi wampirami.

PS. Marcinowi, sprawcy całego zamieszania, przesyłając pozdrowienia i podziękowania!

4 thoughts on “Dobra karma wraca, czyli wampiry

  1. Ygh, alchemia i XVIII wiek, moje jedne z najbardziej znienawidzonych aspektów ludzkości… Ile ja się musiałam przemęczyć by obejrzeć film „Belle”? (3 lata mi zabrało zmuszenie się).
    No i nie wiem, bo zabójczo (sic!) arystokratyczny Damon ujrzał światło nocne w 1991 już :>
    Ale takie czytadła są fajne i chyba gdzieś sobie to zdobędę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s