Dzieła zebrane #14

Siedzę z nosem w książce, jak wiadomo, nieustannie, ale są takie okresy w życiu, kiedy chce się czytać cały czas, są też i takie, w których raczej by się oglądało filmy/seriale. Chwilowo obowiązuje u mnie ten pierwszy (nie tylko dlatego, że szósty sezon „Gry o tron” już za nami), co cieszy z uwagi na stosy książków zalegające wszędzie. Znów wróciłam do formuły „jedna-książka-około-naukowa-lub-w-pracy-przydatna-tygodniowo”, co oznacza, że aktualnie odświeżam „Białą Boginię” Gravesa i pojękuję nad stylem autora, już abstrahując od treści. Ale, ale, dwa #dziełazebrane mam dla Was, jedno eseistyczne, jedno fantastyczne (w gatunku, nie w epitecie).

„Jak przestałem kochać design”  Marcin Wicha

https://www.karakter.pl/uploads/catalog/product/cover/77/small_WICHA__Jak_przesta_em_kocha__design_-_ok_adka_96_dpi.pngWicha prezentuje zbiór krótkich esejów na temat designersko-architektoniczno-społeczne, celnie punktując różne upadki i wzloty polskiego designu dawniej i dziś. Dla mnie najlepszy z nich to „Krótki kurs antydesignu”: autor, uczciwszy dokonania polskich projektantów na Wielkich Światowych Wystawach, pisze wprost: to nie Wielkie Wystawy, a codzienne drobiazgi decydują o jakości życia. Czy karty do głosowania są czytelne, czy elementarz szkolny jest „kolory do mdłości” czy nie, czy nie gubimy się zanadto w szaro-szarych polach wniosków PIT i oznaczeniach autostrad. Ale w Polsce, zauważa Wicha, takich rzeczy nie traktuje się jako design. „W Polsce design – spieszy z wyjaśnieniem autor – to sfera ludzkiej działalności polegająca na Rzucaniu Świata na kolana za Pomocą Dywanika z Filcu Inspirowanego Sztuką Ludową”.
No, nie powiem, coś w tym jest. Zwłaszcza jeśli idzie o wszelakie wnioski biurokratyczne.
A podsumowując całokształt: erudycyjny zbiór pełen wycieczek w czasy przeszłe i teraźniejsze, osobiste i mniej osobiste. Warto!

„Palimpsest” Catherynne M. Valente

Dawno, dawno temu, za czasów wspaniałej promocji -50% na Ucztę Wyobraźni, nabyłam dwie książki. Jedną z nich przeczytałam już długą chwilę, a fakt, że nie mogłam się zebrać do spisania wrażeń, już jest wielce znaczący. Niemniej – „Palimpsest” pióra Valente to pokręcona historia miasta znanego właśnie jako Palimpsest, które mieści się gdzieś w pół drogi miedzy snem a jawą, fantazją i najgorszym z koszmarów. Dostać się tam można tylko dzięki blizno-znamieniu z fragmentem mapy, i to w dodatku po przespaniu się z innym posiadaczem blizny. A w Palimpseście czekają spełnione marzenia, żywe znaki kanji, pociągi jak ze snu, i nic nie przychodzi tam bez bólu i śmierci.
Ujmijmy to tak: ja naprawdę lubię new weird, dziwaczne, pokręcone książki. Ale tutaj to jest już po prostu przerost osobliwości, za dużo, zbyt dziwacznie, zbyt pokręcenie. Przeczytałam do końca z poczucia obowiązku, ale ani świat nie zachwycił, raczej znużył, ani bohaterowie nie przyciągnęli. Rozczarowanie i smuteczek, otóż i dwie emocje po-palimpsestowe.

PS. A to pierwsze zapewniła myszkovska!
PPS. Przy okazji, jestem fanką okładki numer jeden.

 

5 thoughts on “Dzieła zebrane #14

  1. Obraziłam się na „Grę o tron” mniej więcej w połowie 6 sezonu :( Ja chcę najpierw książkę. Choć nie wiem, czy i tak nie nadrobię, bo przecież fejsbuk zasypuje spoilerami :D

    1. Właśnie ja się obraziłam na spoilery (zwłaszcza przy słynnym odcinku o Hodorze) i się przeprosiłam z szóstym sezonem, a końcówka mnie nawet wciągnęła :D ale też bym wolała najpierw książkę… tylko kiedyż, kiedyż…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s