Niebanalna rzecz o niebanalnej dziewczynie, czyli Jojo Moyes vol. 2

Okładka książki Kiedy odszedłeśNiecały miesiąc temu zachwycałam się pewną niebanalną historią o miłości, czyli „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes z piękną filmową okładką. W zeszłym tygodniu wreszcie dotarłam też do kina – melduję, że twórcy filmu poszli w raczej miłościwo-czułą interpretację historii Lou i Willa, ale pominęli kilka ważnych dla mnie momentów książki. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wszystkiego w ekranizacji upchnąć się nie da (choć są i takie arcywierne, pamiętacie trzy typy?), ale jednak byłam lekko rozczarowana. Co nie zmienia faktu, że Emilia Clarke i Sam Claflin jako odtwórcy głównych ról pasują idealnie, a brwi Emilii powinny być uwzględnione jako osobny aktor i dostać nominację do Oscara.

Ale to nie koniec tej historii, bo Jojo Moyes napisała drugą część losów Louisy Clark na wyraźną prośbę fanów – czytelnicy chcieli wiedzieć, jak Lou sobie dalej radzi. Czy raczej, jak sobie nie radzi. Bardzo lubię dowiadywać się, co się stało z bohaterami po zakończeniu książki (wystarczy jedno zdanie uronione w wywiadzie z autorem), ale czasem powieści dopisane na prośbę fanów mogą być tworzone na siłę, a wtedy lepiej pozostać z uczuciem niedosytu niż niesmaku. Na szczęście historia Lou i jej bliskich nie jest daniem, które za pierwszym razem smakuje wybornie, ale odgrzane traci na tej wyborności. „Kiedy odszedłeś” (czyli w oryginale, „After you”, ładnie łączące się z „Me before you”) jest chyba nawet jeszcze lepsze niż część pierwsza – choć wcale nie bardziej… radosne.

Siłą tej książki jest ilość zaskakujących zwrotów akcji – nie śmiem Wam zdradzić wszystkiego, bo co to by była za radocha! Niemniej, spotykamy Lou półtora roku po zakończeniu poprzedniej książki i choć sytuacja finansowa dziewczyny trochę się poprawiła, to jej kondycja duchowa pozostawia sporo do życzenia. Poczucie straty i bezcelowości własnej egzystencji wisi nad Louisą nieustannie, a słowa Willa – „Po prostu żyj” – wydają się być wytartym frazesem. Nudnawa praca, napięty kontakt z rodziną i dojmująca samotność niespecjalnie wpisują się w ramy barwnego życia i czerpania radości z każdej jego chwili. Ale Lou wydaje się przyciągać kłopoty i różne wypadki – zaczyna się od upadku z piątego piętra, a potem napięcie rośnie. Aż do ostatnich stron!

Wyrażam niniejszym radość nie tylko z tego, że w ogóle jest druga część, ale i z tego, jaka to część – jako się rzekło, wysoki poziom utrzymany, a choć czasem frustracja sięga zenitu, oderwać się po prostu nie idzie (wiecie, że jak już czytam, to przeżywam, czyli wstrzymuję oddech, bezwiednie komentuję, wybucham śmiechem/płaczem – budząc duże rozbawienie osób drugich i trzecich w pobliżu). Jojo Moyes tworzy bohaterów wspaniałych, autentycznych, takich, których się uwielbia i nie cierpi jednocześnie. Dość wspomnieć ilość wątków, która składa się na tę książkę – bo nie tylko Lou, ale jej rodzice, siostra i nowo poznani znajomi mają swoje rozterki, małe i duże nieszczęścia tudzież chwile uniesień. Innymi słowy, pochłonęłam całość w jedno sobotnie popołudnie (zrobiłam małą przerwę na serię karnych, czasem trzeba wspierać biało-czerwonych).

Co ja poradzę. Też wciąga.

PS. Mama-Malita pożyczyła znów, bardzo dziękuję!

7 thoughts on “Niebanalna rzecz o niebanalnej dziewczynie, czyli Jojo Moyes vol. 2

  1. „Zanim się pojawiłeś” roztrzaskało mi serce, film trochę rozczarował, choć nie był zły. „Kiedy odszedłeś” właściwie nie mam czego zarzucić, bo to bardzo dobra książka, ale nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak poprzedniczka.

  2. Potwierdzam! Ja rwałem włosy z głowy oglądając Polska-Szwajcaria, Asia z nie mniejszymi emocjami przerzucała strony. Ale na koniec wszyscy byli uradowani (bez spoilerów!) ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s