Sigurd smoka pogromił, Szrejter to wszystko opisał

Smoki – są. Bohaterowie pierwszej klasy – są. Sagi – są. Nauka dla ludzi – też. Czyli co? A raczej: kto? Artur Szrejter… i Sigurd!

Tom drugi opowieści o herosach mitów germańskich, zaopatrzony w podtytuł „Sigurd bohater Północy” to kolejna część cyklu o wierzeniach dawnych Germanów. Dumny pochód olbrzymów, bogów, potworów i ich pogromców rozciąga się już od kilku książek – nie mogło w nim zabraknąć popularnonaukowego opracowania jednej z najsłynniejszych historii: historii Sigurda, który pokonał smoka i zyskał dzięki temu sławę, bogactwo… oraz przekleństwo.  Nazywany Fafnisbani, tj. „zabójca Fafnira”, Sigurd z rodu Wölsungów już od V wieku gości w wyobraźni słuchaczy i opowiadaczy, podobnie jak jego starcie ze smokiem, miłosne (i polityczne) perypetie z waleczną Brynhild oraz piękną Gudrun. Przynajmniej w tradycji skandynawskiej (vide choćby „Edda poetycka”, ale nie tylko), bo wersja niemiecka („Pieśń o Nibelungach”, to o to chodzi) mocno różni się od północnych opowieści.

Tak się pięknie prezentują na półce!
Tak się pięknie prezentują na półce!

Sigurd przeszedł długą ścieżkę, od bohatera mitycznego aż po postać rodem z ludowych baśni, a co nowa wersja, to nowe znaczenia. Szrejter raz jeszcze pokazuje, jak składano wiele różnych wersji opowieści – wielokrotnie sprzecznych ze sobą – w jedną mniej lub bardziej spójną całość. Zmiany społeczne, kulturowe i religijne od V do XIII wieku miały czynny wpływ na kształtowanie naszego bohatera: pogromca Fafnira mityczną karierę rozpoczynał prawdopodobnie jako lokalny bohater związany z etosem szamańskim, by później przeistoczyć się w ideał wolnego wojownika, a na koniec podporządkować silnej władzy królewskiej. Tak przynajmniej było w tradycji skandynawskiej, bo „Pieśń o Nibelungach” pokazuje zupełnie inny obraz. Otóż niemiecką wizję Sifrida sponsoruje jasne i wyraźne rozgraniczenie na my/oni, a dokładniej, hasło „u nas, dobrych Niemców, nie ma żadnych smoków i innego podejrzanego tałatajstwa”. Wpływy romansu dworskiego i mentalności chrześcijańskiej zredukowały zabicie potwora i zdobycie skarbu do kilku zwrotek. Biedny smok.

„Sigurd bohater Północy” stanowi dopełnienie tomu pierwszego „Sigurd Pogromca Smoka i inni Wölsungowie”. Zawiera analizę dziejów Sigurda/Sifrida właśnie (ostatniego herosa z rodu Wölsungów) oraz autorskie tłumaczenie całej sagi z całym multum przypisów, taki odpowiednik de luxe zbeletryzowanej wersji, otwierającej tom pierwszy. Szrejter proponuje kilka ścieżek czytania obydwu książek: na przykład zacząć od rzeczonego tłumaczenia, pogłębić wiedzę opracowaniem, a wersję zbeletryzowaną zostawić na deser. Ja czytałam w kolejności chronologicznej, tj. jak się kartki układały, i to też jest bardzo zacny sposób.

Ze Szrejterowych opracowań najbardziej lubię właśnie te mitoznawczo-kulturoznawcze (bom z tej dziedziny najstaranniej kształcona), ale niezależnie od tematu, imponuje mi erudycja Autora, ogrom zaplecza źródłowego (i nie mówię tu tylko o tekstach pisanych, ale choćby i o wykopaliskach), jak również umiejętność podania rzeczy w popularnonaukowym sosie. To wszystko składa się na solidną księgę (jakby powiedziała to moja znajoma ekspertka od wikingów i broni każdej, „solidną knigę”), która spodoba się i miłośnikom sag tudzież germańskich wierzeń, i tym zainteresowanym przemianami mitu, i miłośnikom smoków. Czyli mnie.

PS. Stosowne skrzynie podziękowań (ale bez klątw, jakimi bywają obciążone skarby), posyłam wydawnictwu Erica oraz samemu Autorowi za dedykację!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s