W imię dziecka. W imię sądu.

Raz na jakiś czas przydarza się taka książka z cyklu „leży jak wyrzut sumienia na półce” (właściwie to na biurku, z reguły zalegają na nim trzy stosy – do przeczytania, do opisania tudzież bieżące naukowe) (zgadnijcie, który jest największy). W każdym razie, Mama-Malita pożyczyła mi „W imię dziecka” Iana McEwana (to ten od „Pokuty”) dobre kilka miesięcy temu i za każdym razem, kiedy marudziłam, że jeszcze nie, że to ciężki temat, że nie mam ochoty, Mama namawiała. Jak zawsze, miała rację

Co nie zmienia faktu, że „W imię dziecka”, historia dookoła pewnego procesu, to nie jest rzecz łatwa, lekka i przyjemna. Czasem powieści o sądach i rozprawach kończą się brawurową mową obrońcy i pomyślnym wyrokiem dla niewinnego, niesłusznie oskarżonego bohatera (względnie stosowną karą dla czarnego charakteru). Ale nie tu. Tu kaliber jest inny.

Fiona Maye należy do grona najlepszych sędziów brytyjskiego Sądu Najwyższego. Chwalona za rzeczowy, ciepły, czasem ironiczny styl orzeczeń, za zwięzłość, trafność i wyważenie wyrażanych opinii. Pani Maye specjalizuje się w prawie rodzinnym: codziennie rozpatruje sprawy skłóconych małżonków, wnioski o przyznanie opieki nad dziećmi, wnioski o odebranie opieki nad dziećmi i dziesiątki innych ludzkich dramatów. W pracy sprawdza się wybornie, ale jej własne życie rodzinne nie dorównuje błyskotliwej karierze: po wielu latach zgodnego małżeństwa mąż Fiony nagle pragnie ognistego romansu, co rzecz jasna staje się wstępem do kolosalnego kryzysu.

W myśl zasady, że problemy podróżują stadami, Fiona nawet nie jest w stanie ochłonąć po rewelacjach męża, gdy otrzymuje kolejną wymagającą sprawę. Otóż pewien ciężko chory na białaczkę siedemnastolatek, którego ledwie kilka miesięcy dzieli od dorosłości, odmawia przetoczenia krwi. Ten niby prosty zabieg może mu uratować życie, ale Adam Henry jest świadkiem Jehowy i uważa transfuzję za wielkie zło i grzech. Jego rodzice i starsi zboru gorąco popierają jego wybór – ale nie lekarze. Ergo to do sądu, czyli do Fiony, będzie należało rozstrzygnięcie: czy uszanować wybór i religię chłopca, czy ratować go wbrew jego woli?

Siedziba Sądów Królewskich przy Strand
Siedziba Sądów Królewskich przy Strand

Już sam konflikt zarysowujący się na wstępie nosi znamiona tragiczności: każde rozwiązanie wydaje się być poszukiwaniem mniejszego zła i skazaną na niepowodzenie próbą pogodzenia wszystkich zainteresowanych. McEwan doskonale prowadzi całą historię, unikając zarówno patosu, jak i łzawego załamywania rąk, a bardzo łatwo było zabrnąć w takie skrajności. Dla mnie „W imię dziecka” to powieść przede wszystkim o Fionie i jej życiu (a choć miewała momenty melodramatyczne, cały czas wysyłałam jej metafizyczne wsparcie), niemniej porusza ona bardzo wiele trudnych kwestii: gdzie kończy się wolność religijna, a gdzie zaczyna prawo, co rzeczone prawo może regulować i kiedy dziecko przestaje być dzieckiem?

To, co mi się najbardziej w tej książce podobało, to fakt, że właściwie orzeczenie pojawia się mniej więcej w połowie narracji, a pozostałe pół opiera się na konsekwencjach zarówno dla Fiony, jak i rodziny Henrych. Truizmem będzie powiedzenie, że są to ważne konsekwencje, ale naprawdę historia idzie w bardzo nieoczekiwanym kierunku. Ian McEwan prowokuje do pytania: „a co wy byście zrobili na miejscu Fiony? Co na miejscu Adama?”.

Pozostawiam do przemyślenia.

PS. Mamie-Malicie dziękując pokornie!

11 thoughts on “W imię dziecka. W imię sądu.

      1. Ja „Pokutę” czytałam jeszcze na studiach i wtedy ją pochłonęłam, ale wiem, że nie wszystkim przypadła do gustu. Film na jej podstawie był moim zdaniem świetny. Podobało mi się też „Enduring Love” (czytałam w zeszłym roku, po polsku chyba „Przetrzymać tę miłość”, taki trochę thriller o stalkingu). „Amsterdam”, „Cement Garden” i „Saturday” czytałam za to dawno temu, ale pamiętam, że wszystkie mi podpasowały. On ogólnie pisze bardzo wszechstronnie, o bardzo różnych tematach i różnym stylem, za to go lubię :)

      2. Filmem byłam zachwycona, zgadzam się! Będę mieć w pamięci McEwana ogólnie, cenię takich wszechstronnych pisarzy :) dziękuję za podpowiedzi!

      1. Jak tylko wykopię się z recenzenckich, co już sobie mówię od jakichś czterech miesięcy :D Ale doczeka się, obiecuję!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s