Przeznaczeni… do obojętności.

Przyznawałam już, że do prozy Katarzyny Grocholi mam duży sentyment – zwłaszcza do opowieści o Judycie i Adamie (dość wspomnieć wyznania ołówkiem na ławce pisane). Bo abstrahując od mojego umiłowania do smoków, bardzo lubię raz na jakiś czas zagłębić się również w powieści bardziej życiowe, bliższe mojej własnej codzienności, przyzwoicie napisane i od początku dające cichą obietnicę, że i tak wszystko skończy się pomyślnie. Powieści Grocholi z reguły takie są. Z reguły.

Jej najnowsza książka, „Przeznaczeni”, łączy ze sobą losy pięciu postaci. Jest zatem nieco odklejona od rzeczywistości krupierka Gabrysia, która nie ufa w autentyczność ludzkich uczuć i Mateusz, który chce jej tę ufność przywrócić – bo po tabunach kobiet na jedną noc tylko Gabrysia budzi w nim Prawdziwą Miłość. Przyjaciel Mateusza (i jego wieczny dłużnik), Kuba, wyrusza do USA, by tam zacząć od nowa i zapomnieć o chorobie alkoholowej. Ale swoje pieniądze i los oddaje w niewłaściwe ręce: do Jerry’ego aka Jurka, emigranta, który swój American dream realizuje w postaci dużej ilości żon, samochodów i machlojek. Jest także sławna pisarka, Aleksandra, która może i zdobyła przebojem listy bestsellerów swoimi psychologicznymi kryminałami, ale życie prywatne (niezbyt szczęśliwy romans z żonatym mężczyzną) i rodzinne (kochająca, choć niedomagająca matka) pozostawiają dużo do życzenia. Cała piątka boryka się z różnymi przeciwnościami losu, które nadchodzą, i z traumami, które już od dawna noszą w sobie.

Na początku obawiałam się, że cała książka będzie nurzać się w lepkim błotku egzaltacji (czasem takie pretensjonalne porównania nasuwają mi się same z siebie): ot, choćby otwierający powieść cytat wydaje się pochodzić wprost z poradnika o cytatach Pawła Opydo. Z czasem było lepiej – albo może po prostu się przyzwyczaiłam. Dopóki pod koniec książki nie nadszedł nagły meta-wtręt narracyjny (choć nie tak do końca meta, ale jednak), który był dla mnie tak zaskakujący i niezrozumiały, że aż się wyprostowałam na siedzeniu autobusowym (czasem przydają się te krakowskie korki, można spokojnie skończyć książkę). W międzyczasie za to irytowały mnie sceny seksu, a właściwie język w nich użyty. Tu muszę oddać sprawiedliwość, bo język polski w sprawie scen erotycznych jest językiem trudnym, niełatwo znaleźć złoty środek między żargonem medycznym a nomenklaturą wulgarno-rynsztokową. Co nie zmienia faktu, że tym złotym środkiem na pewno nie będzie ani kuleczka, ani rozchylony storczyk.

Koniec końców, czułam się zmęczona całą tą opowieścią, choć jej przeczytanie zajęło mi naprawdę niewiele czasu i gładko pędziłam przez kolejne strony. Niemniej, pisanie o „Przeznaczonych” jako o majstersztyku i powieści, jakiej jeszcze nie było (vide: okładka), uważam za mocno przesadzone. Już mniejsza o meta-wtręty, miejscową egzaltację i niezbyt wyrafinowane sceny erotyczne. Największym zarzutem pozostaje dla mnie to, że byłam właściwie obojętna na losy wszystkich postaci. Gdyby ich historia potoczyła się inaczej – lepiej, gorzej, to już dowolnie – nie miałabym o to żadnych pretensji. Ba, zupełnie by mnie to nie obeszło. A od zawsze, jak wiecie, stoję na stanowisku, że to książka, która budzi emocje, jest książką wartą uwagi. Tu tylko czasem prychałam przy kuleczce.

7 thoughts on “Przeznaczeni… do obojętności.

  1. O, że Malita czyta Grocholę, tego się nie spodziewałam! Ale storczyki i kuleczki też mnie powaliły… Rany, czy naprawdę można nie pisać o seksie i intymnych częściach ciała w sposób infantylny?!

      1. Hahaha, przepraszam :D Jesteś drugą osobą, z którą się tym dzielę, żeby rozbić jakoś moją traumę na kilka osób, bo sama nie jestem w stanie tego unieść :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s