Ostatnia mykwa na Syberii

Dawno, dawno temu Owca z książką pisała o Eshkolu Nevo, uroczym ponoć Izraelczyku, a pisała tak, że z miejsca zarezerwowałam pierwszą możliwą powieść w bibliotece (szczęśliwie tę samą, o której pisała Owca). O rezerwacji zdążyłam zapomnieć, aż mail z Jagiellonki wprawił mnie w stan oczekiwania pełnego ekscytacji. Ze wszech miar słusznie – otworzyłam „Samotne miłości”, przedostatnią powieść Nevo, i po trzydziestu stronach przepadłam z kretesem.

Przecież i tak nikt by nie uwierzył w tę historię, zaczyna przewrotnie Nevo. Ale można odkopać jej początek spod warstw niemówienia gdzieś w urzędowym skoroszycie z napisem Datki w latach 1993-1994. Otóż zaczęło się od żony Amerykanina Jeremiaha Mendelstruma. Gdyby nie ona – a właściwie, gdyby nie jej śmierć – nieutulony w żalu małżonek nie postanowiłby ufundować mykwy celem oddania hołdu ukochanej. Wysyła zatem bardzo długi list do władz Miasta Cadyków (to tylko jedna z cudownie peryfrazujących nazw u Nevo, obok Miasta Piasków, Jeziora bez Wody czy Tajnej Jednostki, o której Wiedzą Wszyscy), w którym rozwlekle opowiada o umiłowanej zmarłej i dopiero pod koniec przechodzi do rzeczy. Mianowicie, obiecuje góry złota i prosi o dwie rzeczy: by na ścianie mykwy umieścić tabliczkę upamiętniającą żonę oraz by budowę ukończyć w ciągu roku – żeby mógł zobaczyć gotową mykwę następnego lata, gdy przybędzie do Izraela, jeśli Bóg pozwoli.

Problem w tym, że ilość mykw w Mieście zdecydowanie przekracza zapotrzebowania mieszkańców. Burmistrz Awraham Danino postanawia zatem postawić mykwę na Syberii, czyli na osiedlu imigrantów przybyłych z Rosji. Lokatorzy nowiutkich syberyjskich bloków to sympatyczna ekipa emerytów, którzy niekoniecznie mykwy potrzebują – jeśli w ogóle potrafiliby i chcieli z niej korzystać. Ale mykwę zbudować należy i do tego zadania burmistrz oddelegowuje Mosze Ben Cuka, swojego asystenta. Mosze to ten typ faceta, o którym się mówi „mężczyzna z przeszłością” (o chodzi tu zarówno o pracę dla wspomnianej Tajnej Jednostki, jak i zakazaną miłość do pięknej Ajelet), ale pracę traktuje poważnie – co nie zmienia faktu, że z mykwą już od początku są same kłopoty: młody Arab, faktycznie kierujący budową, zostaje aresztowany za szpiegostwo (a on tylko obserwował sokoły śniade, orliki, sójki i zięby, naprawdę, niewinna pasja ornitologiczna). Mieszkańcy Syberii uznają mykwę za klub szachowy i zabierają się za planowanie harmonogramu rozgrywek… a wizyta owdowiałego filantropa zbliża się nieubłaganie.

Całokształt tych radosnych zdarzeń składa się na historię niezwykłą, historię wspaniałą, która jednocześnie jest opowieścią o najbardziej ludzkich z uczuć oraz komedią omyłek. Nostalgia przeplata się z humorem i tylko czekać wybuchowego finału, w którym spotkają się mieszkańcy Syberii, burmistrz Miasta Cadyków, jego asystent oraz, rzecz jasna, sam Mendelstrum. Nevo balansuje między rozrzewnieniem a absurdem, pokazując współczesny Izrael w przedziwnym – niekoniecznie krzywym – zwierciadle, a jednocześnie snuje opowieść do bólu uniwersalną: bo to opowieść o miłości. O każdym z jej rodzajów. I dzięki temu Nevo delikatnie dociera do samego wnętrza czytelniczego serduszka, zapewniając mu błogość, irytację i dawkę serdecznego śmiechu.

[tl;dr] Mykwa na Syberii = same kłopoty. Głównie z miłością. Tak to już bywa w tym Izraelu.

3 thoughts on “Ostatnia mykwa na Syberii

  1. Oj, tak. Pan Nevo wspaniałym pisarzem jest. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał i mam teraz nadzieję, że równie ochoczo przeczytasz „Neuland”. Nieco cięższy kaliber, ale naprawdę wart uwagi. Owca kocha (:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s