#ComfortBooks Tag

Mam nadzieję, że oddajecie się błogiemu majówkowemu lenistwu, koniecznie z odpowiednią obstawą książkową – a że taki zestaw (to jest, lenistwo i książki) należy do zestawów wielce komfortowych, wywołuję z odmętów #ComfortBooks TAG. Anka Wstawiająca Tytuł pyta bowiem o książki, które są zawsze w sam raz. Jak się tak zastanowiłam, to imię ich legion – ale zasadniczo w Malitowym przypadku realizują one jeden standard: są to opowieści, które posiadają porządny happy end. Nie muszą w nim występować fajerwerki, tęczowe jednorożce i kiczowate obietnice, wystarczy po prostu takie rozwiązanie wątków, które dla uhołubionych przeze mnie bohaterów skończą się szczęśliwie. Uwaga: nie musi to być historia stricte miłościwa, mile za to widziana nutka rozrzewnienia. Mam dla Was trzy takie książki, w sam raz na komfortową majówkę.

Primo, „Janka z Latarniowego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Rzeczona Autorka zresztą większością swoich powieści wpisuje się w #ComfortBooks TAG, dość wspomnieć urodzinowy „Błękitny zamek”. Tym razem poznajemy historię Janki Stuart, zahukanej jedenastolatki, terroryzowanej przez surową Babkę i uznaną za niespecjalnie rozgarnięte dziecko (brzmi znajomo, prawda?). Pewnego dnia Janka dowiaduje się, że nie dość, że jej ojciec żyje (dotąd miała go za zmarłego), to jeszcze – o zgrozo! – życzy sobie, by córka spędziła z nim trzy miesiące wakacji. Dziewczynka z nastawieniem męczenniczki podróżuje więc z Toronto na Wyspę Księcia Edwarda, by poznać swojego rodziciela – i z miejsca pokochać go jako najlepszego z ojców i najwspanialszego przyjaciela. Spokojny i przekorny Tatko uczy Jankę nie tylko pływać i rozpoznawać gwiazdozbiory, ale przede wszystkim być pewną siebie i odważnie stawiać czoło wszystkim przeciwnościom losu. Piękna, kojąca historia. Rozrzewnienie murowane.

Oto wszystkie trzy, środkowa zaczytana do niemożliwości.
Oto wszystkie trzy, środkowa zaczytana do niemożliwości.

Secundo, „Gwiezdny pył” Neila Gaimana. To był mój pierwszy Gaiman, wiecie? Przepadłam z miejsca. Tajemniczy Mur i cały świat za Murem, wielki quest celem uzyskania wzajemności pewnej damy (oczywiście, okazuje się, że prawdziwa miłość takich questów nie wymaga, a Pragnienie Serca spełnia się w najbardziej nieoczekiwanych momentach), walki o władzę, zaklęcia, łowcy błyskawic, czarownice – wszystko tam jest. Rozrzewnienie? No troszkę też. Bardziej na smutno, ale zawsze. W ekranizacji za to rozrzewnienie murowane.

Tertio, „Szósta klepka” Małgorzaty Musierowicz. „Jeżycjadę” oceniam jak przysłowiowe wino – im starsze, tym lepsze. A najpierwsza „Szósta klepka” to jedna z moich ulubionych części. Jeszcze nie Borejkowie, a rodzina Żaków wprowadza czytelnika na poznańskie Jeżyce połowy lat 70-tych: jest mama-artystka Żakowa i Żaczek-inżynier, ich latorośle – niefrasobliwa Julia oraz zakompleksiona Celestyna, dziadek-inteligent, który ze wszystkich łakoci najbardziej lubi boczek, ciocia Wiesia i jej syn, skaranie-boskie-Bobcio… familijne perypetie, tchnące ciepłem, wiodą od cieknących karpi, przez opiekę nad niemowlęciem, rozterki miłosne i szkolne dramaty. Musierowicz w swojej najlepszej formie. Rozrzewnienie murowane.

Ale ze mnie, cholera, sentymentalistka.

10 thoughts on “#ComfortBooks Tag

  1. Zgadzam się, że wszystkie książki Montgomery są takie „komfortowe” :) No może z małymi wyjątkami, bo jednak „Rilla ze Złotego Brzegu” jest książką smutną i nostalgiczną. podobnie zresztą jak „Wymarzony dom Ani”.
    Jankę pamiętam słabiej niż Anię, ale podobało mi się to w jaki sposób Montgomery kreuje postacie dziewczęce :)

    Ja do tej listy dodałabym jeszcze „Małą księżniczkę” lub „Tajemniczy ogród”, do obu książek często wracałam i są piękne.

    A Bobcio to zdecydowanie mój ulubiony bohater Jeżycjady. Pamiętam jak w kolejnych tomach Bobcio dorasta i jak bardzo pasował mi ten jego młodzieńczy wizerunek do tych wcześniejszych zabaw w ogniska Nerona i wspaniałych pisanek :)

    1. Ja skądinąd zawsze bardzo lubiłam „Rillę”, nie wiedzieć czemu… Może też ta przemiana bohaterki? Ale smutna i nostalgiczna, fakt. A z Bobcio rzeczywiście, niezły ananas, zawsze mnie bardzo bawił w „Noelce” – mroczny rycerz w kapcioszkach :)

  2. Jak ja kocham Bobka! I tej jego pisanki z Hitlerem! Palenie choinki i firanek! I myszki! :D I Cesia, biedna taka, z tą egoistyczną Danusią od migdałków. Jej… :)

  3. A pamiętasz „Tajemniczego opiekuna”? Ja go sobie czasem podczytuję, dla pełnego komfortu w wannie… z pianką.

    1. Ooo, faktycznie! Też rozrzewnienie. Ale cała ta seria – to było wydawane w takiej kolekcji z czerwonymi grzbietami, był też „Mały lord” czy „Zaczarowane baletki” – to bardzo komfortowa jest.

  4. Och, Jeżycjadę również kocham miłością wielką! To znaczy te stare części, nowszych (jeszcze) nie czytałam, ale tak, Musierowicz zdecydowanie robi mi dobrze na duszę <3

      1. Ja planuję, tak sobie powolutku podczytuję biblioteczne (powolutku, bo powtarzam też te stare części, czytałam je jakieś 15 lat temu).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s