Dzieła zebrane #12

Wpisując się w ostatni trend Dzieł Zebranych, znów nie trzy, a dwie opowieści, którym należy się wspomnienie, chociażby króciutkie. Takie rozwiązanie wydaje mi się najbardziej sprawiedliwe dla drugich i kolejnych tomów różnych rzeczy, a i do zbiorów opowiadań pasuje elegancko. Właśnie takie dwa przypadki tworzą dwunasty odcinek Dzieł.

„Historia nowego nazwiska” Elena Ferrante

https://i1.wp.com/s.lubimyczytac.pl/upload/books/240000/240425/365507-352x500.jpgCzyli ciąg dalszy „Genialnej przyjaciółki”. Otóż drogi Lili i Eleny, dziewcząt dotąd zgodnie dorastających w powojennym Neapolu, zdają się rozchodzić. Lila wychodzi za mąż w wieku lat szesnastu (co wcale nie utemperuje jej krewkiego charakteru), a Elena postanawia kontynuować edukację. Ale to rozejście jest tylko pozorne, bo Lila nie przestaje oddziaływać na Elenę, na dobrą sprawę zmieniając każdą dziedzinę jej życia. Nawet – a może zwłaszcza – dziedzinę uczuciową.

Ferrante wiedzie czytelnika przez kolejne strony w tak niewytłumaczalnie świetny sposób, że nie idzie się od „Historii” oderwać, ba, można doświadczyć całego spektrum emocji. I ja dalej nie cierpię Lili, która sprawia wrażenie, jakby nie wiedziała, czego chce. I wciąż współczuję Elenie, która z bólem odkrywa, że nigdzie tak naprawdę nie przynależy: na rodzinnym osiedlu czuje się nieswojo, zbyt mądra, zbyt wykształcona, natomiast w szkole i na uczelni wciąż nosi w duszy piętno niewykształconej prowincjuszki. Całość znów urywa się w momencie dramatycznym, naprawdę, w pół sceny! A tom trzeci czeka na mnie od dłuższej chwili, ale wiem, że jak tylko go otworzę, to zniknę na kilka godzin, więc czekam na bardziej sprzyjającą chwilę… Wam też doradzam takie zniknięcie, i w tomie pierwszym, i w tomie drugim neapolitańskich historii Ferrante.

„Litr ciekłego ołowiu” Andrzej Pilipiuk

https://i1.wp.com/s.lubimyczytac.pl/upload/books/298000/298488/474049-352x500.jpgDrugie Zebrane Dzieło to najnowsze książka Andrzeja Pilipiuka, to ósmy już zbiór opowiadań poważnych – to znaczy, nie-wędrowyczowych. Duży sentyment żywię do opowieści o kuzynkach Kruszewskich tegoż Autora (choć opublikowanie ostatniego tomu lekko mnie zaskoczyło), ale opowiadania też lubię. Pilipiuk jest zręcznym rzemieślnikiem, pisanie poprzedza solidnym researchem i ma dużo dobrych pomysłów. Do moich ulubieńców w tym tomie należy Robert Storm, archeologo-detektyw od spraw nietypowych, tropiący już to ślady czuhajstra, już to redakcję przedwojennego „Kuriera Warszawskiego”. Zgodnie z Prawem Zbiorów Tekstów, niektóre opowiadania są lepsze, inne mniej lepsze, ale cały zbiór to przyzwoita lektura tramwajowo-pociągowa – w sam raz, jedna historia na kilka przystanków.

PS. Tom drugi opowieści Ferrante, podobnie jak pierwszy, zapewniła Mama-Malita.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s