Błędne koło hazardu, czyli rzecz o pewnym karciarzu

Hazard, moi mili. Hazard to jest zgubny nałóg, który podsyca ambicje, wpuszcza w krwiobieg niemożliwe do zaspokojenia pragnienie gry i niszczy do cna. Nie tylko niszczy samego użytkownika, ale pośrednio jego otoczenie. Zgubny, oj, zgubny to nałóg. Ten mentorsko-kazalniczy ton realizuję tylko teoretycznie, bom nigdy nie hazardziła, a swoją wiedzę o kasynach wynoszę z popkultury (ale za to z takich klasyków, jak „Ocean’s Eleven” z najcudowniej fatalnie odzianym Bradem Pittem). Dorzucam do owego tonu nutkę pogardy i zaraz się będę tłumaczyć – wszystko przez „Balladę o drobnym karciarzu” Lawrence’a Osborne’a.

https://i2.wp.com/www.lawrenceosborne.net/wp-content/uploads/2015/11/PORTRAIT1.jpg
A imię jego – nonszalancja. Lawrence Osborne we własnej osobie.

Okrzyknięty współczesnym Grahamem Greenem, nonszalancko spoglądający ze zdjęcia Osborne to pisarz-nomada. Odkąd opuścił progi Harvardu, gdzie studiował, włóczy się po całym świecie i o całym świecie pisze. Od Paryża, przez Bangkok, Maroko i Stany Zjednoczone: w każdym miejscu znajduje coś wartego opisania.  W jednej ze swoich ostatnich powieści – która w Polsce ukaże się 13 kwietnia – zabiera czytelników do mętnego światka kasyn w Makau.

Do pierwszego kasyna nad francuskim jeziorem lorda Doyla, drobnego tytułowego karciarza, zawiodła ciekawość. Wtedy jeszcze nie był lordem Doylem, tylko skromnym a sprytnym prawnikiem, zajmującym się sprawami spadkowymi. Podczas jednej ze służbowych podroży doznał objawienia: zagrał w ruletkę i stracił kilka euro. Potem odkrył bakarata i przepadł z kretesem. „Mężczyzna, który nie gra w kasynie, to taki mały dureń”, powtarza sobie i coraz mocniej wciąga się w spiralę obstawiania, przegrywania i wygrywania. Wreszcie ląduje w Makau, chińskiej stolicy hazardu, jako uciekinier i utracjusz, znany pod nome de guerre lord Doyle. Noce spędza przy stoliku do bakarata, zasilając się szampanem, a dnie przesypia w eleganckim hotelu. Miejscowi z podziwem patrzą, jak dżentelmen w żółtych giemzowych rękawiczkach (ani chybi milioner!) traci fortunę za fortuną. Pieniądze topnieją w oczach, ale lord Doyle niezbyt się tym przejmuje.

As pik.
As pik.

„Ballada o drobnym karciarzu” to powieść o tym, że z hazardu nie ma wyjścia. Że prawdziwy hazardzista nie gra po to, by wygrać czy przegrać. Gra, żeby grać i nic przenigdy go od tej gry nie odwiedzie. Nawet spotkanie z pewną młodą call girl, pochodzącą z sielskich dolin Czamdo, której ratunek przychodzi naprawdę w ostatnim momencie. Ale i jej bezinteresowna na dobrą sprawę pomoc nie stanowi dla lorda żadnej świętości. I tak wróci do kasyna, prędzej czy później. Samo zaś zakończenie, które pozostawia właściwie cień nadziei, dla mnie nie pozostawia go wcale. Bo nasz bohater nigdy nie przestanie być drobnym karciarzem, czasem tylko wielkopańskim gestem roztrwaniającym góry złota. Trzeba oddać sprawiedliwość, że lord Doyle doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i otwarcie się do tego przyznaje. Co nie zmienia faktu, że gardzę nim z całego serduszka.

Mierzi mnie ten cały świat kasyn, tysięcy banknotów przepływających z rąk do rąk, rozgrywek i zagrywek. To moje zniesmaczenie tylko dowodzi znów stwierdzenia, że zła książka to ta, która pozostawia nas obojętnymi – a Lawrence Osborne emocje zapewnia  w dużych ilościach. Aż czuje się ten zapaszek starych kasyn, z których nie sposób wywietrzyć dymu, a gąbczasta wykładzina zaczęła gnić we wszechobecnej wilgoci. Makau wsysa czytelników tak, jak wsysa karciarzy. Ci pierwsi mogą łatwo otrzepać się z woni hazardu i iść do innych opowieści. Tym drugim nie uda się to nigdy.

[tl;dr] Podejrzana sceneria kasyn w Makau i lord Doyle, który nigdy nie wyrwie się ze błędnego koła. Bo nie chce.

PS. Za powieść dziękuję Pani Redaktor ze Znak Literanova!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s