Dzieła zebrane #11

Dzieła zebrane, czyli krótkie impresje z ksiąg zebranych, początkowo układały się w trójki, teraz częściej chodzą parami. Nie dlatego, że Malita czyta mniej, raczej dlatego, że nie wszystkie książki nadają się do blogowych opowieści. Mniejsza o przyczyny, oto duet z jednej strony fantastyczny, z drugiej strony… miłościwy. Tak jakby.

„Zakon Mimów” Samantha Shannon

Czyli część druga „Czasu Żniw”, wielkiej historii o jasnowidzach w Sajonie Londyn roku 2059, gdzie dystopia miesza się z opowieściami o duchach. Już przy części pierwszej wyznałam, że próba oddania w dwóch zdaniach całego bogactwa uniwersum, wykreowanego przez Shannon, byłaby niesprawiedliwa, i stanowisko podtrzymuję. Dość tylko powiedzieć, że w „Zakonie Mimów” napięcie nie spada, Paige Mahoney radzi sobie dzielnie, choć kolejne fundamenty usuwają się jej spod nóg. Intryga goni intrygę, nie wolno ufać nikomu, a co najgorsze, mało kto jest w stanie uwierzyć w piekło kolonii karnej, z której udało się uciec naszej Bladej Śniącej. „Zakon Mimów” to kawał solidnej fantastyki z całą paletą nawiązań i dobrych pomysłów – chyba podobał mi się bardziej niż część pierwsza. Na razie czekam na ciąg dalszy – „The Song Rising” ukaże się w marcu 2017 roku.

„Zrób mi jakąś krzywdę… czyli wszystkie gry video są o miłości” Jakub Żulczyk

Żulczykowy debiut w arcypierwszym wydaniu z pikselopodobną okładką to opowieść drogi o pewnym młodym człowieku, który zakochuje się w pewnej młodej damie. Czyli Dawid, lat 25, niby student prawa, ale bez specjalnie błyskotliwego pomysłu na życie. I Kaśka, lat 15, młodsza siostra jego kumpla, Gamecub Girl, wiecznie z dłońmi na konsoli i nosem w ekranie. Ich wspólna podróż wiedzie prawie przez pół Polski – od zainstalowanego przy molo domu strachów po stratowane błocko muzycznego festiwalu. Nie zabraknie świadków Jehowy, anarchistów, detektywa z paranoją i dużej ilości używek.
To nie chodzi o to, że to jest zła książka. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że ja nie lubię takich książek, takich bohaterów, takich historii, takiego języka. I choć przebrnęłam, to ślizgając się między zniesmaczeniem a irytacją. Doceniam warsztat Autora i wiem, że to nie mój klimat.

IMG_0598
A w książkę pierwszy właściciel wsunął był wycinki z prasy.

PS. Obie lektury zapewniła myszkovska, kobieta wielu książkowych inspiracji!

5 thoughts on “Dzieła zebrane #11

  1. Żulczyka czytałam dawno temu i kompletnie nic z książki nie pamiętam. Oprócz tego, że chyba jakieś jezioro było. Choć może nie. Nie wiem, mam z tym autorem problem. Jak czytam to mi się podoba, ale za dużo mi w głowie nie zostaje kilka miesięcy czy lat po przeczytaniu tych książek. Zazwyczaj jednak bardzo dobrze pamiętam fabuły, więc nie wiem czemu w tym przypadku jest inaczej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s