Dziewczyna z rewolwerem w lodówce

https://i1.wp.com/s.lubimyczytac.pl/upload/books/274000/274727/435040-352x500.jpgJest taki typ dzieł lodówkowych – otwierasz lodówkę, a tam dzieło. I to zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tego słowa znaczeniu. Są bowiem książki/filmy/płyty, o których mówi i pisze się tyle, że aż mdli nieszczęsnego, zarzuconego nadmiarem przekazu odbiorcę. Są też i takie dzieła, o których po prostu głośno i niekoniecznie czujesz się przez nie zaszczuty, kiedy otwierasz drzwi lodówki. Raczej zaintrygowany. W Malitowym przypadku takim dziełem była „Dziewczyna z rewolwerem” Amy Stewart.

Amy Stewart znam z dzieła zupełnie innego: otóż dawno, dawno temu za jej sprawą poznałam zabójcze właściwości nieugotowanego ziemniaka (i jeszcze paru innych roślinek, z czysto teoretycznej dodajmy strony, bo jeśli chodzi o praktykę ogrodniczą, usycham kaktusy). A tu proszę, powieść, a tu proszę, historia, a tu proszę, oparte na faktach. Hałas poczyniony dookoła „Dziewczyny” (górna półka lodówki) i ogólny podziw wyrażany tu i ówdzie skutecznie zachęciły mnie do nabycia drogą kupna ebooka (a że była promocja…). Moja podróż do stolicy dawno nie była taka miła!

https://i2.wp.com/www.amystewart.com/wp-content/uploads/2015/04/Kopp-sisters-revolvers.jpg
Prasa wie swoje, czyli gazetowa ilustracja stosowna.

Za to podróż sióstr Kopp wcale miła nie była. Oj, nie. Constance, Norma i Fleurette wybrały się powozem po sprawunki do pobliskiego Paterson (wszystkie trzy, bo w domu okrutnie się nudziły, choć cały świat Anno Domini 1914 obfitował w wydarzenia, od Meksyku po Sarajewo). Niemniej po drodze zaliczyły bliskie spotkanie z samochodem, a właściwie zaliczył je powóz. Kierowca automobilu niespecjalnie był skory do wzięcia odpowiedzialności za wypadek, ale przyparty do muru, wyrzucił z siebie dane. „Henry Kaufman z Farbiarni Jedwabiu w Putnam”, zapisała skrzętnie Constance i obiecała przesłać rachunek za poniesione szkody. I tak zaczyna się wielka historia, w której nie braknie osobistych dramatów i cegieł z listami pełnymi gróźb. Butny pan Kaufman ani myśli uiszczać odszkodowania, a Constance odpuszczać winowajcy. Ale grzeszki pana Kaufmana sięgają o wiele głębiej niż brawurowa jazda samochodem – i siostry Kopp wplątują się w aferę bardzo niebezpieczną. Na tyle niebezpieczną, że szeryf prowadzący śledztwo podaruje im broń. A Constance, nieustraszona dziewczyna z rewolwerem, odkryje w sobie detektywistyczną żyłkę.

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu chwaliłam powieści historyczne za pokazywanie mniej znanych wydarzeń. „Dziewczyna z rewolwerem” idealnie się wpasowuje w ten wątek, bo historia trzech sióstr to, uwaga, fakt autentyczny. Amy Stewart pracowicie przekopała się przez gazety, księgi genealogiczne, dokumenty sądowe i inne źródła, dopisała to i owo od siebie… i tak powstała wciągająca a barwna powieść o dzielnej, acz nieco ekscentrycznej kobiecie, która z zimną krwią ćwiczyła strzelanie do celu i skrywała w sobie więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać. Pozostałe panny Kopp – uparta Norma, hodująca gołębie i rozpuszczona Fleurette o wielkiej urodzie i talencie krawieckim – nie ustępują siłą charakteru najstarszej z sióstr. Razem stanowią dość nietypową, pocieszną gromadkę i aż chce się im kibicować, nie tylko w sprawie Kopp-Kaufman, ale zawsze i wszędzie. Amy Stewart wykonała kawał dobrej roboty. Zajrzyjcie do lodówki, może czeka tam na Was „Dziewczyna z rewolwerem” – warto skosztować.

[tl;dr] On ma zapłacić odszkodowanie, ale nie chce, ona ma rewolwer i nie zawaha się go użyć.

PS. Obłędne zdjęcia tudzież wycinki z prasy znajdziecie na oficjalnej stronie Amy Stewart.
PPS. Okładka fantastyczna!

15 thoughts on “Dziewczyna z rewolwerem w lodówce

  1. W mojej lodówce też siedziała ta dziewczyna ;)
    Powstrzymałam się, nie kupiłam, ale nie dlatego, że mnie nie przekonała, ja po prostu walczę ze swoim książkowym zakupoholizmem i udało mi się nic nie kupić chyba od początku roku (zrealizowanie kart prezentowych się nie liczy, prawda?)
    Ale nie ukrywam, że na pierwszy rzut oka „Zbrodnie roślin” ciut bardziej by kusiły (tak wizualnie, bo ta okładka!), ale teraz myślę, że w końcu ulegnę. Uporam się z kolejką ‚na już’, a potem sobie niuchnę „Dziewczynę z rewolwerem”, zanotowane.

    PS Dopisek dla leniuchów niezwykle zachęcający ;)

    1. Bardzo lodówkowa dziewczyna, nie da się ukryć :) acz przyznam, że przed „Dziewczyną” od dłuższego czasu nic nie nabyłam, więc ze swojego książkowego zakupoholizmu troszeczkę się wyleczyłam. Z naciskiem na troszeczkę. Uporaj się i niuchnij i daj znać!
      PS. Chyba wprowadzę te dopiski na stałe :D

      1. Donoszę, że zaczęłam czytać :) Dopiero poniuchałam, ale odkryłam już znajome nazwisko tłumaczki. Na razie jest dobrze, chce się czytać dalej :)

  2. O, w ogóle książka jest wydana przecudnie! W e-booku tego nie widać, ale ma jeszcze piękną wyklejkę <3 A i treść smakowita, mnie też się ta książka mocno spodobała :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s