Szkot w Nagasaki, czyli jak zmodernizować Japonię

Japoniahttps://i0.wp.com/ewaznieba.blox.pl/resource/czysta_ziemia.jpg, jak wiecie, jest bliska Malitowemu serduszku, książkowo również: współcześnie, powieściowo, reportażowo, wszystko. Ostatnio, jak wiecie, zawinąwszy do biblioteki tylko oddać książkę, napatoczyłam się na półeczkę „często pożyczane”. No i wyszłam z kolejną książką. Taka spontaniczność wychodzi mi czasem na dobre, bo trafiłam na rzecz wartą uwagi – mianowicie, „Czystą ziemię” Alana Spence’a.

Osobną kategorię wśród japońskich opowieści tworzą u mnie te o gajdzinach przybywających do nowego, egzotycznego miejsca: i mam tu na myśli takie hity historyczne, jak „Szogun” (na Jamesie Clavellu poznałam pierwsze japońskie słówka) czy „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” (ach, David Mitchell!). Do tego szacownego gajdzińskiego grona dołącza także Thomas Glover, przybysz ze Szkocji, postać jak najbardziej autentyczna (Clavell też się nim inspirował, tym razem przy pisaniu „Gai-jina”). Ponoć jego losy pośrednio przyczyniły się do powstania jednego z najdoskonalszych dzieł operowych, jakie zna rodzaj ludzki – „Madamy Butterfly” Pucciniego (i to jeden z tych momentów, kiedy kompletnie nie przeszkadza mi, że historia gejszy opowiedziana jest po włosku).

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ce/GloverFamilly.JPG
Thomas Glover z rodziną, około 1900 roku, w Nagasaki

Jest rok 1859 rok. Ambitny Tom Glover, postawny młodzian z Aberdeen, zdobywa bardzo lukratywną pracę w firmie kupieckiej i wyrusza na drugi koniec świata. Jeszcze na Dejimie, sztucznej wyspie wybudowanej dla cudzoziemców, poznaje trzy zasady, których powinien przestrzegać: nie wchodzić w drogę samurajom, nie mieszać się do polityki i uważać, z kim się sypia. Jak się łatwo domyślić, Tom łamie jedną zasadę za drugą, wychodzi na tym lepiej lub gorzej, ale konsekwentnie pnie się po szczeblach kariery i zarabia naprawdę olbrzymie pieniądze. Niby Tom planował wyjechać do Japonii zaledwie na dwa-trzy lata, ale sam nie wie kiedy zapuszcza korzenie (dom, żona, dziecię) i zaczyna się czuć odpowiedzialny za swoją nową ojczyznę: chce pomóc w modernizacji Japonii, co rzecz jasna oznacza nie tylko pchanie się do polityki. Handluje bronią, buduje okręty, a nawet pomaga w nielegalnym wówczas opuszczeniu kraju słynnej Piątce z Chōshū, młodym Japończykom, którzy pragnęli uczyć się na Zachodzie (jednym z Piątki był sam Itō Hirobumi, serdeczny przyjaciel Glovera, pierwszy premier Japonii). Historia własna dzielnego Szkota, jego wzloty i upadki, przeplata się z nową erą w Kraju Wschodzącego Słońca – erą wielce pamiętną.

Powieści historyczne, jako się już rzekło nieraz, cenię za przedstawianie znanych i mniej znanych opowieści w formie bardziej przyswajalnej i przyjemniejszej niż suche notki w podręcznikach tudzież encyklopediach. Tak, wiem, trywialna uwaga, ale jednak napisanie powieści historycznej, która potrafi wciągnąć mimo tego, że doskonale znamy przebieg wydarzeń i wielki finał akcji, to wyczyn godny oklasków. Książka Spence’a po pierwsze, wciąga, a po drugie – i to też zaleta – plasuje się raczej bliżej przedstawiania mniej znanych historii. Thomas Glover, anyone? No właśnie, nie jest to najbardziej rozpoznawalna postać świata. A losy Glovera, czy raczej Guraba-sana, w wydaniu Spence’a powinny się spodobać i początkującym w japońskiej historii, i bardziej zaawansowanym w temacie.

PS. Słuchamy, oczywiście, Pucciniego.

3 thoughts on “Szkot w Nagasaki, czyli jak zmodernizować Japonię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s