Dzieła Zebrane #10

To już dziesiąte Dzieła Zebrane, czyli mały jubileusz cyklu, zainaugurowanego przeszło rok temu dla zebrania krótszych przemyśleń. Pozostaje dla mnie pewną zagadką, dlaczego o jednych książkach mogę opowiadać i pisać całe stronice, a inne konkretyzuję w trzy zdania. Mniejsza o przyczyny takiej kategoryzacji – oto Dzieła dwutomowe, wycieczka w stronę grozy i podróż na krańce Czasu.

Na pierwszy ogień idzie „Domofon” Zygmunta Miłoszewskiego. Horrorowo, wyznam, lubię najbardziej jednak grozę na ekranie: nic nie powoduje u mnie takiego dreszczyku niepokoju jak dźwięk, sugestia i audiowizualny klimat, o który ciężko w książkowych horrorach. Co nie oznacza, że to gatunek dla Mality stracony – wręcz przeciwnie, vide debiutancka powieść Zygmunta Miłoszewskiego. „Domofon” rozgrywa się w bloku z wielkiej płyty, który miał stać się ziemia obiecaną, a okazał się piekłem. Zaczyna się od makabrycznego wypadku (morderstwa? Ha!), a potem napięcie rośnie, atmosfera gęstnieje i tylko czekać, aż z mroku klatki wychyną demony przeszłości… klisza? O nie! Nic nie przebije historii o prokuratorze Szackim, ale groza Miłoszewska też daje radę.

Okładka książki Dom na krańcu czasuSecundo Dom na krańcu czasu” Jeanette Winterson. Coś dla wielbicieli baśniobajek dla młodszych czytelników, zwłaszcza w stylu „Momo” Michaela Endego – bo i tutaj chodzi o Czas, który zaczyna się zachowywać nie tak, jak powinien. Tu zwalnia, tam przyspiesza, tu się zakrzywia, tu nagle w środku współczesnego Londynu pojawia się mamut,a niektórzy zaczynają Czasem handlować. Szczęśliwie, pradawna przepowiednia (a jakże!) obiecuje nadejście Dziecka o Złotej Twarzy, które odnajdzie Czasomierz i wszystko naprawi. Rzeczone dziecko, dziewczynka imieniem Silver, mieszka w cudownej, acz zaniedbanej rezydencji Tanglewreck razem z antypatyczną ciotką. Pewnego dnia na progu Tanglewreck zjawia się tajemniczy a podejrzany Abel Darkwater i tym samym rozpoczyna się dla Silver szalona podróż przez światy, czasy i wymiary, pełna nowych przyjaciół, prób i nowych doświadczeń. Kojąca pewność happy endu i ciekawy świat – dobrze robi raz na czas jakiś.

PS. Podziękowania w stronę pożyczającej: Magda-ktora-ma-mnóstwo-wspaniałych-książek pożyczyła mi „Domofon” (i to z autografem!).