Nadzieja zstępuje z gwiazd

Janusz Zajdel, LIMES INFERIOR, 1CD - MP3Pamiętacie Book Rage? Tym razem do wzięcia były nie ebooki, a audiobooki – i to sto procent Zajdla w Zajdlu. Swego czasu rozpływałam się nad słuchaną wersją „Cylindra van Troffa”, stąd miałam wielką ochotę na Zajdlowy audiobookowy ciąg dalszy. Przydarzył się dość nieoczekiwanie, a ja znów miałam okazję tuptać po mieście w rytm jakiejś książki. Albo tak się wciągnąć, żeby wszystkie obowiązki domowe wykonywać w słuchawkach, przebywając trochę w Krakowie, trochę w Argolandzie.

Argoland nad jeziorem Tibigen, olbrzymia aglomeracja, od lat funkcjonuje w systemie klasowym – otóż życie każdego mieszkańca, jego mieszkanie, praca, płaca, rozrywki, jedzenie pozostają zdeterminowane przez klasę, uzyskaną na teście po ukończeniu powszechnie dostępnych studiów. Od szóstaka (najmniej inteligentnego) po zerowca (tego najbardziej), każdy obywatel ma wpisaną definiującą swoją tożsamość cyfrę na kluczu. Klucz ów to nie tylko dowód tożsamości, dosłowny klucz do miejsca zamieszkania, ale i karta płatnicza. System punktowy, wprowadzony w Argolandzie w miejsce tradycyjnej waluty, przelicza wartość wykonywanej pracy czy towarów nabywanych we wszechobecnych automatach na czerwone, zielone lub żółte punkty. Ich ilość wyznacza jakość życia, nic dziwnego, że punkty się przekazuje, punktami się handluje, punkty się wymienia. A im lepsza klasa, tym większa szansa na punktową fortunę. Nic dziwnego, że nad jeziorem Tibigen kwitnie proceder liftingu, czyli podnoszenia klasy danego obywatela. A zdecydowanie najlepszym lifterem w okolicy jest Sneer (skojarzenia z Wiśniewskim-Snergiem bardzo na miejscu), oficjalnie czwartak, nieoficjalnie… cóż, geniusz. Mało kto potrafi tak subtelnie „zrobić zerowca” z byle dwojaka, jak Sneer.

„Limes inferior” to nie tylko podróż przez ulice Argolandu, ponurego miasta czasów powszechnej automatyzacji i niewyczerpalnych źródeł energii. To też podróż intelektualna Sneera, który, wpierw akceptujący bez zastrzeżeń system obowiązujący w aglomeracji – ba, broniący go w rozmowie z kolegami! – zaczyna dostrzegać luki, by wreszcie odkryć drugie, trzecie, a wręcz i czwarte dno znanej dotychczas rzeczywistości. Ogłupiający i ograniczający ludzkość system, wszechobecna technicyzacja życia, złożone koncepcje i wywody społeczne – oto wielkie tematy fantastyki socjologicznej, w której Zajdel przoduje. Całość czyta Michał Staszczak, a jego niski, dość surowy w interpretacji głos pasuje po prostu idealnie.

Znów jestem pod wielkim wrażeniem Zajdlowej prozy. Z jednej strony poraża konstrukcja świata, z drugiej strony daje do myślenia filozofia społeczna – w tym przemyślenia Sneera na temat, co czyni ludzi równymi – z trzeciej strony zachwyca język, jakim całość jest podana. Ot, choćby wtedy, gdy Sneer duma nad kondycją nauki w Argolandzie, przeglądając raporty rozmaitych badaczy, zauważa, że „naukowe opracowania były rozdęte wodnistym wielosłowiem”. Poezja. A kiedy wydaje się, że nie ma ratunku dla tego nieszczęsnego świata, wtedy… ach, wtedy nadzieja zstępuje z gwiazd.

PS. O polskiej fantastyce socjologicznej bardzo zacnie pisze Łukasz Wróbel, o tu.
PPS. W kolejce na odtwarzaczu czeka „Paradyzja”, ale muszę dać sobie ochłonąć.

2 thoughts on “Nadzieja zstępuje z gwiazd

  1. Je, je, je, a ja też to kupiłam i już wiem, czego będę wkrótce słuchać. Ale radość, że mogę zaspokoić chętkę zaraz po tym, jak narobiłaś mi smaka :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s