Książkowe Top Ten W Dziwnych Kategoriach

Nie jestem entuzjastką stosików ani podsumowań, ale tym razem zrodził się w mej głowie pomysł przekorny a draczny, czyli – jako już stoi w tytule – Książkowe Top Ten W Dziwnych Kategoriach, 2o15 edition. Zasadniczo, wybranie tej jednej, jedynej książki, która mogłaby się doczekać tytułu „The Best of 2o15” graniczy z cudem, zdecydowałam się zatem na rozwiązanie tylko troszkę bardziej ilościowe niż jakościowe. Zasadniczo, spodziewajcie się Wielu Wielkich Liter.

  1. Książka Która Zawiodła Tak Bardzo Że Aż Smutno Myśleć

Zaczynamy tonem smętnego rozczarowania. „Miecz Shannary” Terry’ego Brooksa. Żal w formie, żal w treści, żal w tłumaczeniu. Ale ciągle się jeszcze łudzę, że może serial jednak nie będzie tak fatalny, a to wszystko dlatego, że mam osobliwą guilty pleasure w oglądaniu Rzeczy W Których Występują Elfy. Tak, serial „Wiedźmin” z Michałem Żebrowskim też się liczy.

  1. Książka Która Radochy Zapewnia Wiele

Przeskok do akordów mniej minorowych: „Facecje. #HistoriaCoachemŻycia” Patryka Brylińskiego i Macieja Kaczyńskiego, czyli drukujemy internet na papierze. Właściwie, jeden konkretny fanpage na Facebooku. Plus parę innych przyjemnych sercu drobiazgów (nieodmiennie zachwycam się wywiadem z Marią Antoniną). Błyskotliwość poziom milijon, cudowna intertekstualność i Historyczny Coaching Poprzez Fejsa. Serduszkuję wniebogłosy.

  1. Książka Która Budzi Bardzo Dużo Emocji

Oj, dużo. Oto „Anna Karenina” Lwa Tołstoja. Ech, pani Karenin, pani to naprawdę mi namieszała w duszy. Rozterki Anny, rozterki Wrońskiego, rozterki mego ulubieńca Lewina – zapewniają tygiel emocji podczas i po lekturze. Nie mówiąc o tym, że pozostaję w zadziwieniu pt. „jak autor-mężczyzna jest w stanie tak doskonale opisać to, co dzieje się w umyśle kobiety”. To z cyklu: Czytamy Klasyki Bo Warto.

  1. Książka Która Daje Do Myślenia

Czyli „Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit” Suki Kim. Już sam tytuł mówi wszystko. I tu emocji jest legion, ale to zupełnie inny zestaw: jakże daleko mieści się fukanie na irytujące decyzje fikcyjnych bohaterów do pełnej niedowierzania zgrozy, że to się dzieje. Naprawdę. Dzisiaj. Bo dzieje się. I dobrze o tym wiedzieć – a poziom paranoiczności Suki Kim naprawdę dobrze oddaje atmosferę, panującą w PUST (Pyongyang University of Science and Technology).

  1. Książka Która Daje Błogie Rozrzewnienie

„Wybrana” Naomi Novik. Wszak nie tak dawno rozpływałam się nad rzeczoną powieścią z radości i błogości jak masełko do ruskich pierogów. Baśniowa historia, czarownice, smoki, miłość i złowrogi Bór, czego chcieć więcej?

  1. Książka Która Zapewnia Równowagę Słodyczy i Goryczy

Oczywiście, „Eleonora i Park” Rainbow Rowell. Czytana w podróży, w prawie zupełnie pustych pociągach, gdzieś na półwyspie Kii. Tu warto wtrącić, że często jest tak, że przed lekturą nastawiamy się pozytywnie, a tu okazuje się jednak żałość i smuteczek. W tym wypadku było odwrotnie, zdarzyło się bowiem zderzenie oczekiwań (spodziewałam się rzewnej słodkości) z czymś poważniejszym, mądrzejszym, o niebo lepszym. Mało której powieściowej parze kibicowałam tak mocno, jak Eleonorze i Parkowi.

  1. Książka Która Jednak Trochę Rozczarowała

Czyli odwrotnie niż punkt wyżej, czyli potwierdzając zasadę „nastawiam się pozytywnie, a tu żałość i smuteczek”. Otóż „Wyspa Łza” Joanny Bator. Po zachwytach Batorową prozą (ach, „Ciemno prawie noc”, ach wałbrzyskie opowieści o Dominice Chmurze!) poziom oczekiwań był wysoki. Poziom zadowolenia z lektury był niski. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze.

  1. Książka W Której Wcale Nie Chodzi O Fabułę

Bynajmniej. Nic innego, tylko „Tajemnica domu Helclów” Maryli Szymiczkowej (tj. Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński). Opowieść o profesorowej Szczupaczyńskiej, która w Krakowie schyłku XIX wieku tropi sensacyjną zagadkę morderstwa, zasługuje na owację na stojąco. Za tło. Za chodzenie po sprawunki na plac Szczepański, za miodek na cmentarzu Rakowickim, za pogrzeb Matejki. Za przyczynek do ożywionych dyskusji przy świątecznym stole (Mama-Malita z Szanownym Panem Dziadkiem dobre dziesięć minut roztrząsali, czy profesorowa mogła iść na róg Podwala i Garbarskiej, skoro dziś to róg Dunajewskiego i Garbarskiej) (tak, mogła, Julian Dunajewski zmarł już po akcji książki i dopiero wtedy nazwano ulicę jego nazwiskiem).

  1. Książka Która Powoduje Zmiany We Własnej Tradycji

Chodzi o Malitową czytelniczą tradycję, która głosi „Nigdy Nie Czytam Zakończeń Książek”. Nope nope never. Chodzi też o książkę Donny Tartt, mianowicie o opasłego w liczbie stron „Szczygła”. Historia Theo, historia obrazu Fabritiusa, historie wielu innych osób potrafi tak mocno wstrząsnąć czytelniczą duszą, że po prostu gna się na koniec książki, by ukradkiem sprawdzić, czy wszystko dobrze się skończy.

  1. Książka Którą Będę Jeszcze Czytać Wiele Razy

Wiadomo, są takie książki, do których się wraca (doroczne czytanie cyklu o Harrym P. to kolejna z Malitowych tradycji czytelniczych), żeby a.) lepiej je zrozumieć b.) odkryć smaczki, które pominęło się przy pierwszej/drugiej/trzydziestej siódmej lekturze c.) nauczyć się na pamięć ulubionych scen d.) wszystkiego po trochu. Wracam sobie czasem do takich dzieł, które podobały mi się bardzo i chcę jeszcze raz przeżyć te wszystkie piękne rzeczy. A konkretne fragmenty „Północ i Południe” Elizabeth Gaskell naprawdę znam na pamięć. I to w dwóch wersjach językowych…

I to by było tyle, jeśli chodzi o 2o15. W sprawie 2o16: plan na razie skromny, przeczytać to, co zalega po mojej prawicy (dwa stosy na biurku, lekko się chwiejące). A co będzie – zobaczymy!  Zakończmy obrazkiem, który dobrze wpisuje się w przekorność całokształtu :3

Niech się Wam dobrze czyta w 2o16!

8 thoughts on “Książkowe Top Ten W Dziwnych Kategoriach

  1. Bardzo mi się taka lista podoba. Mnie się przydarzyło w tym roku podsumowanie, po raz pierwszy, ale może dlatego, że rok był fajny i nie chciałam by tak nagle się skończył. Z nowym rokiem życzę kolejnych wspaniałych pomysłów i książkowych delicji! I by był cudowny!

  2. Dobrze, że przestrzegasz przed „Mieczem Shannary”, bo miałam w planach przeczytać przed emisją serialu. Chyba jednak odpuszczę. Co do „Tajemnicy domu Helclów” zgadzam się, rewelacja.

    Pozdrawiam

    1. Naprawdę rzadko przed czymkolwiek przestrzegam, bo jestem zdania, że należy sobie osobiście wyrabiać opinię, ale czasem… no naprawdę są inne rzeczy bardziej godne uwagi :3
      Pozdrawiam też!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s