AAAA czytam z kości, tanio!

Jakub Szamałek wie, o czym pisze. Zęby zjadł na starożytności, łącznie ze przekopaniem oksfordzkich bibliotek i zrobieniem doktoratu w temacie. A że trzeba czasem zrobić sobie wycieczkę od suchego stylu akademickiego, cóż będzie lepsze, niż powieść? Ba, kryminał? Starożytny w klimacie? Proszę bardzo – dwutorowe „Czytanie z kości” to już trzecia (i ostatnia) część historii Leocharesa, starożytnego greckiego detektywa, ale bez obaw, można czytać bez znajomości dwóch poprzednich tomów i nie pogubić się zanadto. Nieodmiennie i natychmiast nasuwa się porównanie z Gordianusem Poszukiwaczem, detektywem rzymskim, też wplątującym się w różne afery. Dla mnie Gordianus pozostaje bezkonkurencyjny, ale Leochares dzielnie dotrzymuje mu kroku.

Tor pierwszy to opowieść prosto z V wieku przed naszą erą. Tym razem los rzucił Leocharesa i jego najbliższych do Tarentu, gdzie próbują wieść spokojny w miarę żywot po zaszłościach z Aten i znad Morza Czarnego. Ale pieniądze się kończą, długi rosną, a do tego jeszcze sprawa w sądzie… szczęśliwie, deus ex machina, zjawia się książątko z etruskiego miasta Veii z bardzo dobrze płatnym zleceniem. Trzeba rozwikłać zagadkę śmierci etruskiego króla, co oznacza duże ryzyko, implikacje polityczne i wejście w dość niezrozumiałą dla postronnych kulturę Etrusków (skądinąd, bardzo ciekawie a barwnie w powieści odmalowaną).
Drugi tor, współczesny, to również rozwiązanie pewnej zagadki – zagadki kości Uomo Misterioso, szkieletu znalezionego w Tarencie. Młoda a ambitna archeolożka, Inga Szczęsny, wpada na niespodziewany trop, który zawiedzie ją aż na południe słonecznej Italii i przyniesie swoisty epilog toru numer jeden.

Szamałek opisuje starożytność, której daleko do wypielęgnowanych ideałów tłoczonych nam w latach szkolnych: to widać było także w poprzednich książkach. Zwykliśmy myśleć o antyku jako o złotym wieku demokracji, ładu i kosmosu – cóż, nie bardzo. Okrucieństwo, bezwzględność, niewolnictwo, seksizm… ojj, długo by wymieniać. Całość podana w formie lekkiej (aż zanadto lekkiej, momentami) i wyjątkowo wciągającej. Bardzo zabawnie czytało mi się też ten współczesny wątek, jako że czułam pewne pokrewieństwo dusz z główną bohaterką. Niemniej, koleje mojego doktoranckiego losu nie są aż tak dramatyczne, jak Ingi (ale te konferencje, to zbieranie punktów… ach, znamy znamy).

To, co zapisuję na minus, to przypisy. Ogólnie nie przepadam za instytucją przypisów w powieściach – chyba, że to nieprzetłumaczalna gra słów i tłumacz się musi, nomen omen, wytłumaczyć – ale podawanie przypisów rzeczowych czasem, mam wrażenie, urąga inteligencji czytelnika (słowniczek na samym końcu książki spełnia podobną rolę, a można go dystyngowanie ominąć). Co nie zmienia faktu, że bardzo potrzebowałam jakiejś odprężającej narracji, niespecjalnie wymagającej intelektualnie. Może akurat kryminało-historyczna powieść nie wpasowuje się w te ramy, bo poszukiwanie zabójcy automatycznie uruchamia myślenie… Grunt, że dostałam to, czego chciałam: książkę, która wciągnie mnie na dwa wieczory wygodnego leżenia na kanapie tak skutecznie, że przewracałam stronę za stroną w słusznym tempie.

PS. Dziękując wydawnictwu Muza!

5 thoughts on “AAAA czytam z kości, tanio!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s