Syreni tron i tajemnica z przeszłości

Zachwycałam się już tutaj „Czarnymi skrzydłami” Sue Monk Kidd, a jej pierwsza powieść, „Sekretne życie pszczół”, do dziś leje miód na moje czytelnicze serducho (nomen omen). Bez zbędnych wstępów podprowadziłam zatem Mamie-Malicie najnowszą powieść Autorki (rodzinna wyprawa na Targi Książki zawsze owocuje dużą ilością zacnych rzeczy do czytania) – a że tytuł zaintrygował mnie na dzień dobry, byłam bardzo zainteresowana. Opactwo Świętego Grzechu? Legenda o świętej syrenie? Rodzinna tajemnica? W takich sytuacjach reaguję jak mewy z „Gdzie jest Nemo?”.

Jessie, matka, żona i artystka (jej koncept „pudełkowych rzeźb” wielce mi się spodobał!), wiedzie żywot uporządkowany. Tak, jest żoną cenionego psychiatry imieniem Hugh, który uwielbia ją bez reszty. Tak, jej córka, Dee, to dziewczę bardzo udane, niedawno dostała się na wymarzoną uczelnię i opuściła rodzinne gniazdo. Nie, nic nie jest w porządku. Jessie zmaga się z niejasną pustką – niekoniecznie spowodowaną wyjazdem Dee – z marazmem i paraliżującym smutkiem. Uparcie ignoruje delikatne sugestie męża na temat „wizyty u specjalisty”, czując gdzieś głęboko w duszy, że to wszystko poczucie winy, w którą wpędziła ją tragiczna śmierć ojca.

Jak się można domyślić, przyjdzie czas konfrontacji z przeszłością – matka Jessie, dość niestabilna emocjonalnie, po dość dziwnym wypadku będzie potrzebowała pomocy córki. A to oznacza wyprawę w rodzinne strony, na Egret Island, przepiękną wyspę, która słynie z legendy o świętej syrenie oraz klasztoru, gdzie znajduje się cudowny syreni tron. I wtedy tym bardziej nic nie będzie w porządku, bo Jessie zakocha się w benedyktyńskim mnichu. A mnich zakocha się w Jessie.

Nie powiem, wpadłam od razu i woziłam powieść ze sobą wszędzie (kolejki we wszystkich urzędach świata od razu mniej straszne). Sama Jessie może nie wzbudziła we mnie takich fal sympatii, jak ów mnich, ale największe zachwyty kieruję w stronę drugoplanowych postaci kobiecych: rozedrganej Nellie, matki Jessie, oraz jej przyjaciółek, Kat i Hepzibah. Sue Monk Kidd potrafi stworzyć bohaterki niezwykłe – niektóre bardzo silne i zdecydowane, inne tej siły poszukujące – i wspaniale opisać więź je łączącą. O ile rozwiązanie samej historii Jessie i brata Thomasa było dość dla mnie  oczywiste, podobnie jak wielka rodzinna tajemnica, to właśnie postaci kobiece stanowią najmocniejszy punkt „Opactwa”.

Oraz syrena, wiadomo. Nie można zapomnieć o syrenie.
I wtedy wszystko będzie w porządku.

PS. Była ekranizacja, tak tak – kanadyjski film telewizyjny z 2006 roku – ale… jakoś nie pędzę truchcikiem, by oglądać. Za dużo melodramatu w zwiastunie.
PPS. Pożyczającej Mamie-Malicie dziękując, jako zawsze!

3 thoughts on “Syreni tron i tajemnica z przeszłości

  1. I teraz już zawsze będę Cię kojarzyć z taką mewą ;) :D
    Obie wymienione książki Sue Monk Kidd czytał i zamierzam kolejną :) Tym bardziej po takim opisie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s