Matka, która zabiła swoje dzieci

Są książki, które mają setki stron i bardziej nużą niż ciekawią, a ich objętość wcale nie daje specjalnie dużo radości. Są też takie, które na naprawdę niewielkiej przestrzeni mają upakowany tak nieprawdopodobny ładunek emocjonalny, że aż dziw. „Magda”, debiut Meike Ziervogel, liczy sobie 140 stron. A emocji… całe miliony.

Magda Goebbels, przez wielu uważana za Pierwszą Damę Trzeciej Rzeszy, była fanatyczną wielbicielką Hitlera i jednocześnie wcieleniem wizji o rasie aryjskiej. Wyszła za ministra propagandy, kanclerza Josepha Goebblesa, bez reszty poświęcając się działaniom na rzecz spełnienia snu o tysiącletniej Rzeszy. W książce Ziervogel Magda jest kobietą pełną sprzeczności, dość wspomnieć, że pragnęła zachować czystość, a jednak urodziła siódemkę dzieci (nie wspominając o kilku romansach). Dzieciństwo w klasztorze, żydowski ojczym, nieudane pierwsze małżeństwo, gorące poparcie dla nazizmu – wszystko wydaje się blednąć wobec wielkiego finału, który nastąpił w berlińskim bunkrze, gdy tysiącletnia Rzesza okazała się tylko kilkunastoletnią mrzonką. 1 maja 1945 roku Magda Goebbels osobiście podała truciznę swoim dzieciom, a potem wraz z mężem popełniła samobójstwo.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/cc/Bundesarchiv_Bild_146-1978-086-03%2C_Joseph_Goebbels_mit_Familie.jpg
Szczęśliwa familia Goebbelsów (z synem Magdy z pierwszego małżeństwa)

Mimo dość burzliwych początków, koniec końców Magda odnalazła swoje powołanie: jako matka narodu niemieckiego, jako nazistka doskonała, którą stała się w momencie, gdy ujrzała po raz pierwszy „małego człowieczka o postawie giganta”. Nabożny szacunek i gorliwe uwielbienie nie pozwoli jej pomyśleć Hitlerze inaczej, niż „On”, jak gdyby był Bogiem. Ziervogel pokazuje nie tylko narodziny owego fanatyzmu, ale przede wszystkim toksyczne relacje matek i córek – Magdy i jej matki, Magdy i jej najstarszej córki – oddając im głos i pozwalając na wyrzucenie z siebie wszystkich wspomnień. Fakty i fikcja przeplatają się ze sobą, „tak, jak nakazywała mi potrzeba”, wyznaje Ziervogel, oszczędnie gospodaruje środkami, niemniej potrafi wstrząsnąć do głębi. Szczególnie jeden fragment, wizja Magdy – co by było, gdyby wojna zakończyła się porażką Niemiec, a ona sama i jej dzieci byłyby zdane na łaskę radzieckich żołnierzy. Umierająca Magda (cierpiała na neuralgię i koszmarne migreny jeszcze pod koniec wojny), zalegająca w cuchnącym barłogu, bezradnie patrzy na swoje wygłodzone i zawszone pociechy, przełyka łzy, gdy jej najstarsza córka handluje własnym ciałem, by zarobić na chleb. I Ziervogel tak o tym pisze, tak to przedstawia, że ja właściwie rozumiem Magdę.

Raz jeszcze – rzecz niewielka, ale porażająca. Spać po tym ciężko.

PS. Jeśli chodzi o narodziny fanatyzmu, nic dla mnie nie pokazuje go bardziej doskonale, niż ta scena.

9 thoughts on “Matka, która zabiła swoje dzieci

  1. Niesamowita historia, świetna recenzja. Naprawdę, jedna z takich książek, do której zachęciła mnie recenzja. Poczytaj to jako komplement ;). Jeśli tylko będę miała okazję, to przeczytam Magdę , bo historie z drugiej wojny światowej dziwnie ciągną mnie do siebie. a prawdziwe emocje działają na mnie jak magnes jeśli są dobrze opowiedziane.
    Pozdrawiam z Po drugiej stronie książki

  2. Kiedy po raz pierwszy dowiedziałam się o historii Magdy Goebbels, byłam naprawdę wstrząśnięta. Nie jestem pewna, czy chciałabym przeczytać tę książkę – choć może należałoby w próbie zrozumienia? Skoro wspominasz, że nie jest to książka plotkarska, a dość rzetelna…

  3. A ja myślałam, że już to u Ciebie czytałam… Musiało być gdzie indziej. Może u Nai :)
    Jedna z tych bolesnych, ale wciągających historii. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać. Przeraziłaś mnie trochę neuralgią, bo to chyba to, co mnie męczy od 1,5 roku. Brrr! A kysz, a kysz!

  4. Magda Goebbels jest dla mnie przerażająca. Trudno mi zrozumieć, że można tak mocno uwierzyć w tak okrutną ideę i że można tyle poświęcić. Chyba boję się ludzi ślepo oddanych sprawie (zwłaszcza takiej), ale książkę bardzo chciałabym przeczytać. Bałam się trochę, że to taka „plotkarska” literatura, w której mało jest faktów, ale kusi, może więcej zrozumiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s