Pisane przez Damę – rzecz o Jane Austen

Bardzo Długą Chwilę Temu natrafiłam na wywiad w „Wysokich Obcasach Extra” z Anną Przedpełską-Trzeciakowską. Tłumaczką, której setki czytelników powinny złożyć hołd i serenadować odpowiednie peany dwadzieścia cztery na ha. Otóż pani Przedpełska-Trzeciakowska przełożyła cztery powieści Jane Austen na język polski. Ba, nie dość przekładów, popełniła także książkę, jak sama mówi, „opowieść tłumacza”, o samej Austen, jej dziełach, rodzinie i szeroko pojętej epoce Regencji. Coś na kształt biografii… ale nie tylko. „Jane Austen i jej racjonalne romanse” – jak to mówią Anglicy, pun intended.

Jest więc cała historia familii Austenów, od ojca-pastora, liczne rodzeństwo, aż po jeszcze liczniejsze grono bratanków, siostrzenic i dalszych krewnych słynnej pisarki. Możemy zanurzyć się w ciepłą, rodzinną atmosferę domu Austenów, zajrzeć do ich biblioteki (założę się, że spotkalibyśmy tam młodziutką Jane) i podejrzeć przez ramię list, pisany wytrwale przy małym, mahoniowym sepeciku. Możemy potupać nóżką w rytm kadryla, tańczonego na balu w Manydown, gdzie Jane poznała świeżo upieczonego studenta prawa, Toma Lefroya – nie było to tak intensywne uczucie, zapewne, jak w pewnym uroczym filmie, ale i tak znaczące dla twórczości panny Austen. Zwłaszcza dla powieści, dla której Jane miała największy stosunek emocjonalny – „Dumy i uprzedzenia”. Będzie też chwila dla pewnych przyjętych i odrzuconych oświadczyn oraz nocy pełnej romantycznej dramaturgii.

Mam poduszkę haftowaną, co ma pannę Austen.
Mam poduszkę haftowaną, co ma pannę Austen.

Anna Przedpełska-Trzeciakowska opowiada koleje życia Jane wokół i obok jej powieści, pokazując inspiracje, paralele, odwołania, nawiązania. Czyż w słowach Marianny do Eleonory z „Rozważnej i romantycznej” nie brzmią echa rozmowy między Jane a jej ukochaną siostrą Cassandrą? Czyż afektowane „caro sposo”, którym pastorowa Collins zwraca się do małżonka w „Emmie”, nie zostało pożyczonej od pewnej nielubianej znajomej? Czyż oficerski awans Franka, jednego z braci Austen, to nie kanwa historii Williama Price’a z „Mansfield Park”? Przykłady można mnożyć i mnożyć, ale nie tylko o czysto fabularne inspiracje tu chodzi. Znajdzie się też miejsce dla dyskusji filozoficznych – choć trudno mówić o poglądach filozoficznych panny Austen, to nie sposób zaprzeczyć, że miała konkretny światopogląd, który w mniej lub bardziej oczywisty sposób pokazywała w swoich powieściach. Ot, jak na przykład w „Emmie”: oprócz rozterek panny Woodhouse znajdziemy tam też praktyczną drogę dochodzenia do rozumu (mimo iż, przypomnijmy, trwa Wiek Rozumu, który „nie obejmował rozumu kobiet”, jak cierpko zauważa Przedpełska-Trzeciakowska).

Mistrzyni ironii i opisu postaci w krótkich dialogach dzięki swojej tłumaczce staje się nieco bliższa. Nutka tajemnicy wciąż pozostaje (część listów panny Austen została zniszczona przez jej siostrę), ale to bardzo dobrze. A Anna Przedpełska-Trzeciakowska pisze o pisarce bardzo ciepło, jakby przegadały niejedno popołudnie przy herbatce na plebanii w Steventon.

A może… przegadały? :)

PS. Specjalnie podziękowania otrzymuje Najlepszy Akademicki Sidekick.

PPS. Rozczuliła mnie też uwaga o mamie pani tłumacz, którą od pani Bennet dzieliły jakieś trzy pokolenia, więc doskonale wiedziała, że młoda mężatka dostaje na drobne wydatki „pieniądze na szpilki”, a na obiad dla potencjalnego narzeczonego córki podaje się „rybę i pieczyste” (w oryginale: two courses).

4 thoughts on “Pisane przez Damę – rzecz o Jane Austen

  1. Okej, zebrałam się do napisania komcia, notice me! Więc tak, jak wiesz, nie należę do największych fanów Jane (za mało pisała o czołgach, wybuchach i o zombie, wiadomo… :D), ale zdecydowanie mogę docenić dokładność tej ksiażki i research, jakiego dokonała tłumaczka/autorka. Widać, że wie o czym pisze, a to się zawsze ceni i chwali. Plus ciekawym pomysłem jest zestawienie życia-Jane i pisania-Jane. ^_^

    Ps. Widzę, ze masz dużo Jane-rzeczy. Powinna mieć osobną półeczkę. I dużo sweet foci.

  2. Mam taki adresownik! I już kilka osób też nim obdarowałam. A ksiażkę znakomitej tlumaczki przywiozłam sobie z Polski i już niedługo się za nią zabieram. Tylko poduszki nie mam… Ale za to z półki zerka na mnie zakładka w kształcie Jane, więc aż tak bardzo nie zazdroszczę ;-)

    1. Adresownik jest wielkiej urody, tylko go muszę trochę pouzupełniać ;) poduszka jest prezentem ręcznej roboty i hołubię ją wielce! Ale za to zakładki nie mam :) daj znać, jak książka spasowała!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s