Survival w autobusie, czyli hoże emerytki.

Jeden z plusów posiadania bloga okołoksiążkowego – a imię ich legion – jest taki, że czasem odzywają się do mnie różni znajomi z hasłem „a bo taka a taka książka, a może byś chciała?”. Tym razem, jak zobaczyłam tytuł i przeczytałam opis, od razu chciałam. Odjazd jak stąd do wieczności.

„Trzy dewoty i kłopoty” Przemka Krajewskiego to satyryczno-groteskowo-ciut obrazoburcza mieszanka pod hasłem „geriatric fiction” (sic!). Otóż trzy leciwe przyjaciółki: Ryszarda (weteranka dwóch wojen światowych), Mieczysława (emerytowana profesor politechniki) i Wiesława (eks-cyrkówka i najlepsza miotaczka noży w całej parafii), postanawiają uratować czwartą emerytkę ze szpitala psychiatrycznego. Łączy je wiele, od utyskiwań na świat zastany i zdrowie doczesne (najwyższej klasy komplementem jest wszakże hasło „ależ fatalnie wyglądasz, chyba dużo chorujesz” tudzież pokrewne), aż po wspólną przeszłość – cztery panie „organizowały na przykład pierwsze zamachy na Hitlera, zanim stało się to modne”. Teraz, uzbrojone w uzi spod lady, ruszają do psychiatryka… a przy okazji będą miały sposobność uratować miasto przed inwazją super-inteligentnych szczurów, które infekują szczurzym DNA niewinne emerytki. Nieoczekiwanym ich sojusznikiem okaże się pewien nienaganne ubrany profesjonalny zabójca oraz pewien włochaty brat mniejszy.

Porwanie karetki, licytacje w stylu „kto ma najsłabsze zdrowie”, dużo płynów ustrojowych i mocna dawka ironii, a wszystko podane w dobrej a błyskotliwej prozie – uśmiałam się serdecznie. Bardzo zabawnie czytało się to w japońskich środkach lokomocji (trzy przejazdy autobusem, dwa pociągiem). To tak w ramach porównawczych obserwacji behawioralnych, gdyż powieść otwiera (wyjąwszy szczurzy pierwszy rozdział) scena survivalowa z cyklu „jak znaleźć najlepsze miejsce w autobusie przy zadaniu jak największych obrażeń współpasażerom”. Nie mówiąc o tym, że co i rusz znienacka parskałam śmiechem na czytnikiem (raz wręcz bardzo głośno, kajam się), budząc konsternację towarzyszy podróży. Ot, choćby przy tym dialogu:

– Młodzież to coraz gorsza jest. Niedługo człowiek nie będzie mógł na chodnik wyjść, trzeba będzie po piwnicach siedzieć – odparła pani Ryszarda, po czym skierowała się w stronę pani Mieczysławy – Miecia, a ty co o tym myślisz? O tej naszej młodzieży?

– Szczerze mówiąc, po latach wykładania porządnym studentom na politechnice, słysząc o trzynastolatku atakujący kijem bejsbolowym, odczuwam pewien dysonans poznawczy. Powinnyśmy wziąć pod uwagę wzmocnienie wszelkich szumów informacyjnych podczas przekazywania wiadomości o postępku tego młodego samca. Jak mniemam, Wiesiu, o zdarzeniu słyszałaś tylko z jednego źródła i to nie najlepiej poinformowanego?

– Jezusie drogi, Mieciu, co ty opowiadasz? Słyszałam to od pani Gieni z rynku, tej od nabiału, a ona od pani Stanisławy z kościoła! Komu jak komu, ale im mogę ufać.

Dodam jeszcze tylko, że nie jest to rzecz, która zachwyci wszystkich, ba, może obruszyć, ale zalecam spróbować. A w ramach pointy pozostawię Was z moją ulubioną osobistą historią autobusową, wszak jest w temacie.

Otóż pewnego dnia jechałam autobusem, dając całemu otoczeniu jasny sygnał: „nie ruszać”: siedzę pod oknem, mam okulary, nos w książce. Ale nie. Otóż gdzieś z tyłu wehikułu jakiś młodzian intensywnie umawiał się ze znajomymi na pizzę, nawet nie chodziło o to, że robił to wulgarnie – po prostu bardzo głośno. Uniosłam zatem na moment głowę… i przepadłam, bo oto moje spojrzenie złowiła pani starsza (wiek emerytalny), ewidentnie skora do pogawędki. Jej dobroduszne oblicze rozjaśniło się, mówiąc: „Ach, jak to dzisiaj ta młodzież głośno rozmawia”. Westchnęłam, przytaknęłam, uniosłam okulary. Pani dorzuciła uwagę, że teraz z tych rozmów w transporcie publicznym to się wszystkiego o ludziach można dowiedzieć, od przepisów na pierogi po zdrady małżeńskie. „Ale najgorzej, to jak ktoś wywleka historię choroby”, zgodziłam się posłusznie. Pani też się zgodziła, że jak to tak można, poprawiła się na siedzeniu, po czym wyznała z wyraźną satysfakcją: „A wie pani, mój mąż to chorował na serce. Już ze dwa razy myśleliśmy, że umrze!”. I tak przez najbliższe trzy przystanki (dopóki pani nie wysiadła) poznałam koleje mężowskich bojów z NFZ tudzież zestawy diagnoz i medykamentów, całość zwieńczona apoteozą syna mojej rozmówczyni: „Mój Jureczek, dobre dziecko, zafundował ojcu prywatną wizytę i wszystko skończyło się dobrze ”.

Kurtyna, znów.

PS. Druga ulubiona historia autobusowa, czytelnicza: zdarzyło mi się sięgnąć w autobusie po mangę, na co siedzący obok mnie elegancki starszy pan odezwał się: „Przepraszam, czy to malarstwo współczesne?”.

PPS. Piotrkowi dziękując za książkę.

10 thoughts on “Survival w autobusie, czyli hoże emerytki.

  1. Jezu, ta anegdota z malarstwem współczesnym jest genialna! ;) Ja takich uwag nie słyszę, tylko same komentarze starszych panów, którym podobno przypominam dawne znajome. Albo gorzej: starsi panowie bez pozwolenia dotykają moich włosów.

    Podoba mi się określenie geriatric fiction. ;) To konstrukcja jednorazowa czy jest więcej podobnych utworów?

  2. Chcę tę książkę!
    Mój ulubiony cytat tramwajowy (w oryginale:do telefonu komórkowego, fortissimo): „Ten tramwaj to jest mało intymny, wszyscy słyszą, co mówisz!!”

  3. Hahaha, historie autobusowe cudne, skąd ja to znam? To znaczy to z zagadującymi babciami :D Btw, kiedyś w tramwaju, chcąc nie chcąc, wysłuchałam całej historii, jak to ona po pijaku przespała się z facetem swojej przyjaciółki i, cholercia, tamta się o tym jakoś dowiedziała, a ona miała nadzieję, że nie, no ale jej głupio w sumie, no ale zdarza się, nie? Witki opadają…

    A książka brzmi przecudnie! Ironia! Humor! Chyba muszę ją wpisać na listę must-read :D

      1. Muszę poszukać e-booka w korzystnej cenie, bo wydaje mi się, że to jest książka rozrywkowa, do pośmiania i zapomnienia ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s