Dzieła Zebrane #6

Uciekam się ponownie do formy krótkich książkowych przemyśleń, gdyż przeczytałam ostatnio dwie rzeczy, nad którymi rozwodzić mi się nie sposób, ale wspomnieć warto. Ergo, mała dawka fantastyczna i mała dawka… niewiadomoczego.

„Kosmiczne ziarna” Wawrzyniec PodrzuckiPrzemyślenie numer jeden – nt „Kosmicznych ziaren”, czyli drugiego tomu trylogii „Yggdrasill” Wawrzyńca Podrzuckiego – reprezentuje klasyczny mój dylemat. Jak ładnie opowiedzieć o drugiej części czegokolwiek tym, którzy nie czytali pierwszego, a jednocześnie nie nudzić  tych, którzy owszem tom pierwszy już przyjęli? No jak? Z drugim tomem ponadto bywa tak, że gdy już się wprowadzi czytelnika w świat i minie pierwszy zachwyt nad kreacją uniwersum, to akcja musi się mocno bronić, żeby ten czytelnik nie strzelił focha. Zachwyt nad Drzewem, Rzeką i całym konceptem Podrzuckiego już wyraziłam, spieszę donieść, że i akcja się nadal broni, ruszam w kierunku tomu trzeciego. Ciąg dalszy nastąpi.

Przemyślenie numer dwa wymaga wstępu. Otóż już nieraz rozwodzono się nad powieścią Donny Tartt, co to jej imię „Szczygieł”. Też planuję, ponoć papierowy egzemplarz będzie czekał na mnie po drugiej stronie oceanu, przyjdzie i czas na niego. Clue sprawy jest takie, że zza tegoż oceanu Mama Malita podczas plotek na Skypie zapytała, czy w tym moim okolicznym antykwariacie nie ma będzie aby debiutanckiej książki Tartt, bo trudno ją dostać w innych okolicznościach, a bardzo ją chwalą. Wybrałam się zatem znów – jakby mi trzeba było zachęty – do Wantage Books i zapytałam uroczej Japonki, czy mają Donnę Tartt. „Proszę sprawdzić pod T”, zasugerowała mi. Nie wiem, kto był bardziej zaskoczony, gdy pierwszą książką, jaka znalazła się na półce pod „T” było właśnie „The Secret History”.

Sterany egzemplarz i znaleziona zakładka,czyli bilet wstępu na wystawę

Owa sekretna historia dotyczy szóstki przyjaciół – hmm, pokrewnych dusz? – z pewnej elitarnej amerykańskiej uczelni. Otóż owi przyjaciele zajmują się razem klasyczną grecką literaturą i greką samą w sobie, tworząc zamkniętą a dość dziwaczą grupę. Rzecz otrzymujemy w wersji wspomnieniowej jednego z panów, a zaczyna się od wielkiego bum, czyli od zbrodni. Od tego, jak piątka przyjaciół zamordowała szóstego. Całość układa się dalej jako wytłumaczenie tegoż morderstwa – jak to ładnie się w języku Szekspira, nie whodunit, ale whydunit.

Nic mi się w tym nie podobało. Nie przeczę, napisane jest to przyzwoicie, ale ani fabuła, ani postaci, ani całe wielkie wytłumaczenie morderstwa, ani zakończenie – nic mi nie leżało. Troszku zmusiłam się, by skończyć, bo nie lubię zostawiać niedoczytanych rzeczy, ale czytelniczy absmak ciąży na duszy. Wciąż czekam na „Szczygła”, ale teraz z dużą dozą ostrożności.

6 thoughts on “Dzieła Zebrane #6

  1. Widzisz, ja się ciągle boję tej Tart, żeby legenda jej nie przerosła (tak jak pani Austen) i The Secret History leży u mnie już chyba ponad rok. Te kilka słów od Ciebie, na jej temat na pewno nie przyspieszy czytania :D Ale to dobrze, w końcu tyle innych książek na mnie czeka :D

      1. Nie skreślam całkiem, może mi się spodobać. Tyle, że teraz już w ogóle jakoś bez entuzjazmu podchodzę do tematu :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s