Dlaczego Afryka? Bo jest.

„Jak robić dobrze” Szymon HołowniaTrzy razy zaczynałam pisać ten tekst, ale żadne ze zdań otwierających nie wydało mi się Ostatecznie Odpowiednie. Najprościej chyba zatem będzie zacząć od autora – Szymon Hołownia, dziennikarz, publicysta i pisarz, specjalizuje się w dziedzinach okołospołecznych i popteologicznych (bardzo podoba mi się to określenie), z wycieczkami w stronę telewizyjnych show. Hołownię czytać lubię, często wracam do jego pierwszej książki, „Kościoła dla średniozaawansowanych”. Zdroworozsądkowe, celne i dowcipne przedstawienie zwyczajów i absurdów Kościoła bardzo trafiło mi do gustu (na samą myśl o rozdzialiku na temat chóru parafialnego wewnętrznie chichotam, nie mówiąc już o figurkach aniołków, które za „co łaska” kiwają główkami przy bożonarodzeniowej szopce). Kolejne teksty Hołowni, zwłaszcza te bardziej… metafizyczne, że tak to ujmę, również mi się podobały. Abstrahując od popteologii, felietonów w „Pani” i telewizji TVN – Hołownia od ponad dwóch lat wytycza jeszcze jeden kierunek: na południe. Do Afryki.

Dlaczego Afryka? Bo jest. Po prostu. Bo tam są ludzie, który trzeba pomóc. Hołownia pomaga poprzez dwie założone prze siebie fundacje: to fundacja Kasisi, wspierająca Dom Dziecka Kasisi w Zambii i fundacja Dobra Fabryka, która finansuje wiejski szpital w Ntamugendze (Demokratyczna Republika Konga) oraz Centrum Opieki Paliatywnej w Kabudze koło Kigali (pierwsze i jak na razie jedyne hospicjum w Rwandzie). Rzecz w tym, by – jako stoi w tytule – robić dobrze, ale – to mógłby być podtytuł – robić dobrze z głową. Bo, jak pisze Hołownia, „pomoc to lekarstwo, a nie stała dieta”. Bo lepiej zaproponować przemyślaną wizję pomocy mniejszej (choćby z początku) grupie, niż wysłać w teren w najszlachetniejszym porywie serca konwój kontenerów z jedzeniem.

Oprócz tłumaczenia, czemu Afryka, jak się pomagało i jak się pomaga, u Hołowni dużo miejsca zajmują opowieści wprowadzające w tambylczy krajobraz kulturowy. Ot, choćby o tym, że gdy chce się znaleźć konkretne miejsce, nie szuka się adresu, tylko „jedź dziesięć minut prosto, w tym miejscu, gdzie była chińska knajpa, skręć w lewo, za osiedlem za murem skręć w prawo, a potem pytaj dalej”. Albo o inwencji rodziców w dziedzinie konstruowania imion dla swych pociech: wśród dzieciaków w Kasisi jest Kinglord, ale też Gladgirl, Whiteson czy trojaczki: Trustina, Bestina i Lastina. Albo o poszczególnych podopiecznych z obydwu fundacji (mnie za serce chwycił Jacob Banda).

Przy okazji, muszę przyznać, że Afryka nie jest miejscem, które mnie pociąga (trochę fascynuje, ale na odległość). Ale nie szkodzi, bo nie chodzi tu tylko o Afrykę: „Jak robić dobrze” może stać się punktem wyjścia do samodzielnego wprowadzania zmian w aktualnym miejscu przebywania. Swada, pasja i charyzma – Hołownia potrafi przekonać do tego, co robi. Bynajmniej nie są to historie typu „my białe ludzie pomagamy biedna Afryka” (jedno, jedyne potknięcie protekcjonalności na całą książkę nie robi różnicy). To historie ludzi, którzy robią dobrze i ludzi, którzy z tego dobra korzystają – by potem, oby, ponieść je dalej w świat. To też zaproszenie od autora, by samemu się zaangażować: niekoniecznie wspomóc jedną z jego fundacji, ale po prostu przyczynić się do rozwoju ogólnie pojętej życzliwości dla mieszkańców tego świata.

 PS. A za książkę w dobro obfitą dziękuję wydawnictwu Czerwone i Czarne!

4 thoughts on “Dlaczego Afryka? Bo jest.

  1. To bardzo ważne co robi Holownia, ale aby faktycznie udzielić pomocy Afrykańskim dzieciom potrzeba tysięcy Holowni. Znam takich, ale sa nieliczni. A co samego Holowni to tez mam mieszane uczucia, nie bardzo mogę go rozczytac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s