Sześć dni podróży potrójnej

„Six days in Leningrad” Paullina SimonsBardzo lubię zwiedzać miejsca, w których dzieją się książki (kto pojechał w zeszłym tygodniu do Uji, a lata temu na King’s Cross, zanim postawili tam wózek przechodzący przez ścianę?). Ale są też podróże antycypujące pisanie – niektóre to tylko proste zbieranie materiałów, ot, kilka dni w miejscowym archiwum, wczucie się w klimat – podróże ważne, ale niekoniecznie rozkładające duszę na czynniki pierwsze. Dla Paulliny Simmons tytułowe sześć dni było jednak czymś znacznie, znacznie więcej: po latach wracała do kraju, który opuściła jako mała dziewczynka.

Sześć długich lipcowych dni 1998 roku w Sankt Petersburgu stało się dla Autorki podróżą potrójną: po pierwsze, zbierała materiały do powieści o dwójce młodych ludzi, którzy zakochali się w sobie w przededniu straszliwej wojny. Roboczy pomysł ulegał zmianom, by wreszcie stać się pierwszym tomem historii Tatiany i Aleksandra – to jest ten moment, w którym biegniecie po „Jeźdźca Miedzianego” i czytacie go od deski do deski. Niemniej, Paullina odwiedzała ważne dla swojej historii miejsca, jak Muzeum Blokady Leningradu czy cmentarz Piskariewski, wysłuchując porażających opowieści: ile to jest sto dwadzieścia pięć gramów chleba z klejem i kartonem, czyli dzienna norma dla dzieci podczas oblężenia? Kromka? Garstka? Dlaczego w podręcznikach do historii nigdy nie pojawia się Newski Skrawek, mężnie broniony przez 900 dni, gdzie do dziś nie rośnie ani jedno drzewo?

Ten niby praktyczny wymiar to tylko punkt wyjścia do drugiej podróży, odbywającej się jednocześnie z tą pierwszą – podróży do czasów własnego dzieciństwa. Powrotu na ulicę Piątą Radziecką, gdzie mała Paullina mieszkała z rodzicami (a także powieściowa Tatiana z rodziną) i do Szepielewa, małej wioski nad Zatoką Fińską, gdzie spędzała wakacje. Powrotu do dzieciństwa, które pachniało lodami śmietankowymi i metrem. I powrotu do pytania, kim się jest po kilkunastu latach emigracji. Czy już Amerykanką, czy jeszcze Rosjanką? Czy kimś w połowie?

Ulica Piąta Radziecka
Ulica Piąta Radziecka

Nie bez znaczenia jest to, że tytułowe sześć dni Autorka spędza ze swoim ojcem, dyrektorem rosyjskiej sekcji Radia Swoboda. Są sam na sam ze sobą pierwszy raz w życiu… oczywiście, wyłączając te niezliczone momenty, w których odwiedzają starych znajomych, dobrych znajomych, zapomnianych znajomych i dalekich krewnych. Te spotkania pokazują Paullinie nową Rosję, która tak właściwie wciąż jest starą Rosją i nie wygląda, żeby zamierzała się kiedykolwiek zmienić. A książka, którą Paullina napisała piętnaście lat po podróży do Sankt Petersburga, stała się także pożegnaniem z ojcem.

„Six days in Leningrad” to opowieść czasem irytująca, czasem bardzo przykra, czasem zapierająca dech w piersiach – a przede wszystkim, naładowana takimi emocjami, że zdają się wylewać zza okładki. Emocje odautorskie to jedno, a emocje czytelnicze – to drugie. Miałam przyjemność poznać Paullinę Simons przy okazji jej wizyty w Polsce parę lat temu, więc zupełnie inaczej odbieram jej wspomnienia, nie mówiąc już o ogromnym sentymencie do „Jeźdźca”, Tatiany i Aleksandra oraz Sankt Petersburga, który odwiedziłam ich śladami.

Przeczytajcie „Jeźdźca Miedzianego”. Przeczytajcie „Six days in Leningrad”. I na koniec – bo czemu nie – można pojechać do Sankt Petersburga.
Ja bym pojechała, jeszcze raz.
Zwłaszcza na sześć dni.

PS. Dobra wieść jest taka, że „Six days in Leningrad” ukaże się w polskim przekładzie już niebawem!

10 thoughts on “Sześć dni podróży potrójnej

  1. Miałam sporo zastrzeżeń do „Jeźdźca miedzianego”, jak np. banalne dialogi i trochę za dużo seksu :D Ale ogólnie to przeczytałam cegłówkę bardzo szybko i podobała mi się ich historia. Muszę kiedyś zabrać się za dalsze części. O tych wspomnieniach nigdy nie słyszałam, ciekawe…

    1. Wspomnienia wyszły niedawno, dwa lata temu – a końcówka „Jeźdźca” to był taki cliffhanger, że się chciało biec pędem po drugą część! Zabierz się kiedyś i daj znać, jak poszło :)

      1. Ja zawsze robię przerwę miedzy książkami tego samego autora/serii, ale faktycznie, już trochę za długo… :)

  2. Bardzo ciekawie i wzruszajaco napisalas recenzje. Czytalem „Jezdzca” i z nieciepliwoscia czekam na „Six Days”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s