Muzeum jednej powieści

Mój pierwszy wpis o okołojapońskich podróżach spotkał się był z całkiem pozytywnym responsem – więc pozwólcie na część drugą. Podróżniczo, japońsko, książkowo. Otóż kilkakrotnie u Mality pojawiały się odwołania do postaci i świata księcia Genjiego, najdoskonalszego z bohaterów, jakich wydała literatura (ot, tutaj wprowadzenie do tematu, a tutaj artykuł w duecie z najlepszym akademickim sidekickiem). „Opowieść o Księciu Promienistym” Murasaki Shikibu to dzieło, które fascynuje mnie ogromnie – co włącza do całej wielkie ekipy fanów… czy raczej fanek.

W każdym razie, fanostwo na poziomie muzealnym można zrealizować w Uji, między Kioto a Narą. Niewielkie muzeum „Opowieści o Księciu Promienistym” założono w 1998 roku i może nie poraża obfitością eksponatów – w znakomitej mierze to rekonstrukcje czy makiety – ale ma bardzo zacny klimat.

"The Tale of Genji" Museum
O tu tu, trafiłam!
"Tale of Genji" museum
Otóż i wejście do muzeum
"Tale of Genji" museum
Iiii wejście z drugiej strony. Na planie pierwszym momiji, czyli klon palmowy

W środku odtworzono wnętrze rezydencji z czasów Heian, jest kilka figur w kostiumach, stosowny powóz z epoki (jeździłabym!), a nawet naturalnych rozmiarów wisteria. Jest też makieta pałacu Genjiego w Kioto i Genji-czapka – czyli eboshi, tradycyjne nakrycie głowy ówczesnych arystokratów.

Otóż i czapka. Całkiem twarzowa, patrząc na ekranizacje.
Otóż i czapka. Całkiem twarzowa, patrząc na ekranizacje powieści.
Damy dworu grają w go, parawan taki piękny
Damy dworu grają w go…
...a ktoś się im przygląda z ukrycia!
…a ktoś się im przygląda z ukrycia!
Serio, strasznie mi się podoba ten powóz.
Serio, strasznie mi się podoba ten powóz.
Jest i makieta rezydencji.
Jest i makieta rezydencji.

Muzeum jest raczej nastawione na oddanie wrażenia, niż wystawienie jakiś konkretnych eksponatów. Jedną z sal poświęcono tzw. „rozdziałom z Uji”, czyli ostatnim 10 rozdziałom powieści, które dzieją się właśnie w Uji. Z głośników sączy się opowieść o Kaoru i Niou, rywalizujących o uczucie pięknej Ukifune (sączy się po japońsku, ale a.) znam tę historię na pamięć, b.) arcymiłe panie na recepcji wyposażyły mnie w przenośny przewodnik po angielsku, z wrodzoną uprzejmością dziwiąc się, że po co mi, skoro tak świetnie mówię po japońsku). Na podłodze wyświetlono czerwono-złote momiji, wspomniane klony – już teraz wiem, że muszę przyjechać do Japonii jesienią, żeby je zobaczyć w pełnej czerwonej krasie. W Uji-sali można też wsadzić nos w wehikuł czasu i sprawdzić, jakich zapachów używali arystokraci Heian (bardzo bardzo ważna rzecz w powieści, komponowanie zapachu to wielka sztuka, którą książę Promienisty oczywiście doprowadził do perfekcji).

Bardzo urokliwe, muszę przyznać
Bardzo urokliwe, muszę przyznać
Absolutnie fantastyczny pomysł! Były m. in. goździki i żywica (tu z prawej)
Absolutnie fantastyczny pomysł! Były m. in. goździki i żywica (tu pierwsza z lewej)

Poza tym, oprócz muzeum (sklepiku, sali wykładowej, kawiarni, biblioteki i innych typowych muzealnych przyległości), w centrum Uji można znaleźć wiele Genji-powiązanych miejsc. Można dostojnie przespacerować się Genji-ścieżką nad rzeką Uji (taką mini-promenadą), odwiedzić pomnik Murasaki Shikibu i pomnik rozdziałów z Uji. Poza tym, w okolicy znajduje się mnóstwo urokliwych świątyń i chramów, jest dużo zieleni – warto się przeszlajać bez celu choćby godzinkę.

Genji-alejka, zachęca do spacerów.
Genji-alejka, zachęca do spacerów.
Pomnik Murasaki Shikibu
Pomnik Murasaki Shikibu
Książę Niou i  Ukifune, czyli "Uji Chapters Monument"
Książę Niou i Ukifune, czyli „Uji Chapters Monument”

Z innych, nie-Genji-powiązanych opowieści o Uji – lokalnym specjałem jest zielona herbata (no dobrze, to specjał ogólnie japoński, ale w Uji już wyjątkowo). Są specjalne automaty z Uji-herbatą, i obowiązkowo lody. Naprawdę niezłe!

Uji-herbata
Uji-herbata
Om nom nom. Tak.
Om nom nom. Tak.

A słownie po drugiej stronie rzeki znajduje się Byōdō-in, buddyjska świątynia ze słynnym Pawilonem Feniksa. W promieniach zachodzącego słońca robi niesamowite wrażenie…

Naprawdę, nie sądziłam, że to kiedyś zobaczę.
Naprawdę, nie sądziłam, że to kiedyś zobaczę.

I jeszcze na koniec sama rzeka Uji – nie wiem, jakimi torami biegł mój umysł, bo gdy tylko wysiadłam z pociągu i weszłam na najsłynniejszy tamtejszy most, pomyślałam sobie „Dunajec jak nic!”. I ta zieleń japońska, taka intensywna. Piękne jest to Uji. Jedźcie koniecznie – nie tylko dla muzeum księcia Genjiego.

...ten widok.
…ten widok.

Już teraz obiecuję kolejną relację książkową z Japonii, aczkolwiek nie będzie to japońska książka… w każdym razie, nie mogę się doczekać, żeby pojechać w to Tajemnicze Miejsce (dla mugoli niewidzialne, jak mniemam) i żeby potem zdać relację. Stay tuned, jak to mówią – biuro podróży Malita Travel poleca się łaskawej pamięci!

21 thoughts on “Muzeum jednej powieści

  1. Dobrze się Ciebie czyta w niedzielny wieczór wracając z zajęć. Tylko niebieskie krzesło z lajkonikami teraz bardziej uwiera przez te piękne zdjęcia :-)

  2. Czuję te zapachy i słyszę szum japońskiego „Dunajca”. Nie zaliczam się do grona fanek księcia Promienistego (wybacz!), za to jestem wielką fanką Malita Travel i już się zapisuję na kolejną wycieczkę. I proszę mi zaklepać miejsce koło Przewodniczki.

      1. ありがとうございます (jak się pomyliłam w ortografii, to wybacz)

  3. AAAAAAAAAAAAAAAAA!!! <3 O matko! Jak tam jest pięknie! <3 <3 <3 Zapachy w muzeum! Przygięgam – Japończycy są geniuszami <3
    WIĘCEJ JAPONII JESZCZE! <3
    P.S. Om nom nom <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s