Bóg, honor, trucizna… i kobiety.

„Bóg, honor, trucizna” Robert ForyśJuż niejednokrotnie zdarzało mi się marudzić, że czytam te wszystkie powieści historyczne, ale głównie zagraniczne: Anglia, Francja, Hiszpania… a tych polskich, tych o Polsce, jakoś mniej. I nie, proszę mi tu nie wywlekać „Trylogii” (owszem, lubię, ale nie o ten typ mi chodzi). Tak marudziłam i marudziłam, a potem przybył Kacper Ryx i pozamiatał. Wciąż brakuje mi jednak kobiecej perspektywy (ot, takiej polskiej Philippy Gregory, aczkolwiek z czasów świetności) – bo na razie nie natknęłam się na nic „świeżego”. A chciałoby się, na przykład, taką smakowitą powieść o królowej Jadwidze…

Czy tę kobiecą pustkę (ha!) może zapełnić Robert Foryś? Jego trylogia „Gambit hetmański” ma przedstawiać rozgrywkę między kobietami – cztery damy, ambitne i bezwzględne, rzucą na szalę wszystko, by osiągnąć władzę. A ta u schyłku XVII stulecia w Polsce jest mocno niepewna: nigdy nie wiadomo, które stronnictwo przeważy na sejmie elekcyjnym. Wybór Michała Korybuta Wiśniowieckiego okazał się być, lekko mówiąc, nietrafiony – władca nie potrafi udźwignąć legendy swego ojca, obrońcy Zbaraża (tak, znów wracamy do „Trylogii”). Kraj rozdarty jest zatem przez dwa stronnictwa: profrancuscy „malkontenci” optują za detronizacją władcy, „regaliści” go bronią. Polityka zagraniczna nie wygląda lepiej: u granic Rzeczypospolitej czają się wojska osmańskie, wojna wisi w powietrzu, a państwa ościenne mają swoje interesy do przeforsowania, zamiast wspierać przedmurze chrześcijaństwa w Europie.

Są jednak w tym gambicie rozgrywające, które, choć niepozorne, mają większe wpływy niż mogłoby się wydawać postronnym obserwatorom: markiza d’Arquien, znana bardziej jako Marysieńka Sobieska, królowa-matka Gryzelda Wiśniowiecka i królowa-żona Eleonora Habsurżanka. Ich osobiste animozje przekładają się na zupełnie odmienne wizje przyszłości Rzeczypospolitej. Dziś już wiemy, która z nich ugrała najwięcej – ale ciekawie jest się przyjrzeć całokształtowi in statu nascendi.

Od zawsze stoję na stanowisku, że dobrze napisana powieść może zdziałać więcej dobrego dla zaszczepienia w serduszku pasji do historii niż najlepszy podręcznik. Ba, wręcz przeciętnie napisana powieść może nieco rozjaśnić gąszcz dat, nazwisk i bitew. „Bóg, honor, trucizna” to raczej przypadek numer dwa: jest poprawnie, ale bez pełnych entuzjazmu podskoków. To nie jest tak, że mam się konkretnie do czego przyczepić (chyba, że do okładki – niestety, koszmarnie kiczowata – ale wieść niesie, że wydawnictwo Otwarte planuje nową przy okazji wydania drugiego tomu). Liczyłam na pełnokrwiste bohaterki tudzież kobiecą stronę historii i tego było mi trochę mało. Wszystkie trzy wymienione postaci są dość schematyczne: od fałszywej Marysieńki (wszystko dla Francji, ale kocham cię, Janie), przez wyniosłą Gryzeldę (wiem najlepiej i ja tu rządzę) po spiskującą Eleonorę (papa cesarz mnie tu wysłał, ale tęsknię za poprzednim narzeczonym). Hasło „poprawny” obowiązuje też przy języku: rezygnacja ze archaizacji okazała dobrym pomysłem, ale całość jest napisana dość bez polotu, jak dla mnie.

Tuszę, że się jeszcze całość rozkręci. Na razie jestem ostrożna, gdyż, znów, ziemia się nie zatrzęsła z nadmiaru wrażeń.

PS. Dziękując wydawnictwu Otwarte, a zwłaszcza Koledze z Pokoju Promocji!

9 thoughts on “Bóg, honor, trucizna… i kobiety.

  1. O właśnie ta okładka. Błe. Jest na tyle upiorna, że jak pierwszy raz na tą książkę trafiłam, to zamknęłam okno przeglądarki, nawet nie przeczytawszy opisu książki i nie miałam pojęcia, że to z naszego podwórka dzieje. Ale zawsze można obłożyć, np. gazetką z Lidla.

  2. O widzisz, dobrze by bylo przyjrzec się tematowi ze strony polski. Może niekoniecznie wlaśnie „Bóg, honor, trucizna”, ale ogólnie, bo też lubie historyczne klimaty.

    A tak z innej beczki, to wczoraj zaczęłam „Uczeń skrytobójcy” Robin Hobb i pół wieczoru o Tobie myślałam, bo nabrałam przekonania, że to coś,o może Ci się spodobać. A może już czytałaś?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s