Życie w miniaturze

„Miniaturzystka” Jessie BurtonW powieściach historycznych piękne jest to, że dana postać z kart dziejów może stać się inspiracją zarówno do stricte biograficznego dzieła, jak i opowieści luźno opartej na motywach. Błyskotliwy debiut Burton to kategoria numer dwa – życiorys prawdziwej Petronelli (cóż za imię!) Oortman staje się tu tylko punktem wyjścia. Życiorys… i jej autentyczny domek dla lalek, naturalny element epoki, w której wyznacznikiem bogactwa tudzież statusu społecznego były Kunstkamery i inne gabinety osobliwości.

Ale zanim domek, poznajcie historię starą jak świat – dziewczę z prowincji wychodzi za mąż za majętnego i starszego od niej mężczyznę, by zapewnić sobie odpowiedni byt. Petronella Oortman, zwana Nellą, wpisuje się w tę wieloletnią praktykę historyczną (i powieściową): poślubia zamożnego kupca, Johannesa Brandta, i przeprowadza się do Amsterdamu z czasów Gouden Eeuw, złotej epoki historii Holandii. Nowy świat, w który wkracza, nie wita jej specjalnie ciepło i serdecznie: domostwem Brandta rządzi jego niezamężna siostra, Marin, surowa i apodyktyczna. Nie, inaczej: domostwem Brandta rządzą sekrety, i to takie, które mogą zachwiać podstawami w miarę spokojnej egzystencji wszystkich domowników. I bynajmniej nie chodzi tutaj o interesy czy głowy cukru, które – wedle Marin – należy sprzedać jak najszybciej.

Małżonka powinna się czymś zająć – w myśl tej idei Johannes ofiarowuje Nelli w prezencie ślubnym replikę ich własnej kamienicy, coś na kształt olbrzymiego domu dla lalek. Dziewczyna, chcąc nie chcąc, zabiera się za meblowanie – zamawia trzy “rzeczy małe” u miniaturzysty, znalezionego w spisie miejskich rzemieślników. W przesyłce zwrotnej znajduje nieco więcej miniatur, a każda z nich zachwyca dokładnością wykonania, dając wyraz kunsztowi miniaturzysty (który, rzecz jasna, okazuje się być miniaturzystką). Zachwyt to jedna z reakcji – drugą jest niepokój, gdy Nella odkrywa, jak bardzo przygotowane przez miniaturzystkę figurki przypominają swoje żywe pierwowzory… koło się zamyka, a sekrety gonią sekrety.

Dolls’_house_of_Petronella_Oortman
Prawdziwy domek Nelli, dziś w Rijksmuseum

Mgła nad kanałami Amsterdamu w wizji Burton skrywa wiele splątanych historii – i wielu fascynujących bohaterów. Łatwo było przerysować postać Nelli, przedstawiając ją jako naiwną istotkę, która nie jest w stanie objąć swoim rozumkiem niczego ważnego, albo gorzej – jako naiwną istotkę, która błyskawicznie przechodzi Wielką Przemianę. Nella z “Miniaturzystki” plasuje się gdzieś pośrodku – jest młodziutka, zdeterminowana, by dobrze wypełniać rolę małżonki, ciekawska, czasem impulsywna, ale też zdolna do odważnych i ryzykownych czynów. Choć, paradoksalnie, bardziej polubiłam Marin, prawdziwie tragiczną bohaterkę o bardziej złożonej osobowości. Trochę natomiast mi brakowało, przyznam, wyjaśnienia postaci tytułowej miniaturzystki – choć zapewne właśnie tak miało być, rozmyte niewytłumaczenie.

„Miniaturzystkę” okrzyknięto książką hipnotyzującą – i trudno znaleźć mi lepsze określenie. Zahipnotyzowana, podążałam śladami Nelli, Johannesa, Marin, Ottona, Cornelii i innych przez cały dzień, aż do pełnego emocji wieczora („nie przeżywaj tak tego czytania”, koił Malitowe nerwy towarzysz lektury). Nie była to najświetniejsza powieść świata, nie nie, ale zdecydowanie ma w sobie to coś.

PS. Przepięknie o tej powieści napisała Bombeletta!
PPS. A w ogóle, ta okładka! Cudowności.

10 thoughts on “Życie w miniaturze

  1. Może nieważne, kim była miniaturzystka: nieobliczalną lalkarką, punktem odniesienia dla głównej bohaterki, siłą napędową fabuły, osobą dobrą czy cyniczną i złą. ;) Mnie ten wątek nie zawiódł, zwłaszcza imię miniaturzystki – umożliwia nowe interpretacje.

  2. Od świąt „Miniaturzystka” leży na półce. Domyślałam się, że ta piękna okładka skrywa zacną treść, ale nie wiedziałam, że aż tak zacną. Nic to, trzeba czytać! Dzięki Ci wielkie za motywację do sięgnięcia po „Miniaturzystkę” :)

  3. Ooo! Dziękuję :* <3 "Miniaturzystka" była dla mnie takim zaskoczeniem pod względem treści i niesionych przez nią wartości, że to aż niebywałe :D Moja Mama zachwyciła się nią miesiąc temu i dokładnie miała te same odczucia – zupełnie nieoczekiwany hipnotyzm :D

  4. Rozbuchały się moje wyobrażenia o tej książce, a to jej chyba dobrze nie zrobi ;) W każdym razie podoba mi się wszystko – inspiracja prawdziwą postacią, wątek miniaturzystki, realistyczne miniaturki i jeszcze te sekrety, i mgła, i Amsterdam. Dobra, chcę to przeczytać (a nie spieszyłam się, bo czytałam też mniej entuzjastyczne recenzje) i chyba sobie zamówię. Idę to przemyśleć. Bardzo fajna recenzja :)

    1. Właśnie ja słyszałam różne opinie i zabrałam się za całość, jak już trochę ten gwar opadł – nawet niespecjalnie, po prostu tak wyszło – ale naprawdę mi się podobało. Daj znać, czy Ci spasuje!
      I dziękuję! :)

  5. Ogólnie książka bardzo mi się podobała, ale trochę zawiodło mnie zakończenie i brak rozwinięcia wątku miniaturzystki. No ale nie można mieć wszystkiego ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s