Dzieła zebrane #2

Drugi oficjalny wpis z gatunku pigułek książkowych sponsoruje tych książek pożyczanie: od początku roku mam wyjątkowe szczęście zarówno do powieści wyniesionych z różnych bibliotek, jak i dzieł ofiarnie przyniesionych przez czytających krewnych i przyjaciół Królika. W tym momencie pora na podziękowania: za numer jeden bibliotece na Rajskiej (z jedną z najbardziej hipsterskich czytelni świata), za numer dwa Magdzie-Która-Ma-Wszystkie-Pratchetty (Oraz-Inne-Perełki), za numer trzy najlepszemu akademickiemu sidekickowi, czyli Annie K.
A otóż i rzeczone lektury.

„Bursztynowa luneta” Philip PullmanPrimo, ostatnia część „Mrocznych materii” Pullmana, czyli „Bursztynowa luneta” (trzeci artefakt do kolekcji!). Najbardziej… obrazoburcza z części (trudno się dziwić, kiedy chce się zabić Boga-Autorytet, to jednak może to budzić pewne kontrowersje), dla mnie również najmroczniejsza. I faktycznie, jedna scena chwyta za serducho bardzo mocno i konkretnie. Całość z gatunku „warto znać”, nie czuję się może wbita w fotel, ale czytało się zacnie.

Niewinny antropologSecundo, króciutki esej Nigela Barleya, który naiwnie zapragnął wyrwać się z okowów gabinetowej antropologii i wybrał się na Prawdziwe Badania Terenowe. Do Kamerunu. Na początku lat 80-tych. Tak, to wymagało dużej odwagi, ułańskiej fantazji… i sporej dawki humoru. Zwłaszcza tego ostatniego u Barleya dużo. Jego studia nad plemieniem Dowayów to dziś klasyka, tak samo „Niewinny antropolog”. Dowcip to tutaj pojęcie kluczowe, bo tylko to może uratować badacza w walce z kameruńską biurokracją (i kołomyjami z grantami na badania, jakie to swojskie), przeciekającym dachem chaty i utratą dwóch przednich zębów…

Uwaga na marginesie: esej Barleya woziłam w tramwaju, w domu czytając naukowe opracowanie z dziedziny pagan studies. O jakże się zabawnie (i ciut nieswojo) poczułam, gdy nagle autor tego drugiego zacytował tego pierwszego…

Batman apolloTertio, obiecany już jakiś czas temu „Batman Apollo”, czyli sequel „Empire V” Wiktora Pielewina. Rama Drugi, ongiś początkujący wampir, dziś podróżuje służbowo po otchłaniach-nibyzaświatach, romansuje z amerykańską wampirzycą Sophie i jednocześnie wiernie służy Wielkiej Myszy, czyli Isztar/Herze. Ale i tak niezmiennie wiecznie obrywa, że wie za mało i jaki to on niedomyślny, a jak chce wiedzieć więcej, to obrywa, że po co się tyle dopytuje. Wiecznie nieogarnięty, wiecznie nie na miejscu, a jednak pnie się po kolejnych szczebelkach hierarchii, osiągając nowe stopnie wampowtajemniczenia. W pakiecie Dracula, który wygląda jak Kriszna i prosi, by tytułować go per sadhu, tytułowy batman Apollo (skojarzenia z atmanem trafione) i prawdziwa racja bytu gier video. Skrzyżowanie „Incepcji” z „Raportem mniejszości”, a wszystko w oparach absurdu, satyry na współczesną Rosję i wybuchowej mieszanki różnych koncepcji filozoficznych.

A na razie wracam do Dużej Książki, czyli omni wydania „Ziemiomorza” Ursuli K. Le Guin. Och, jej!

7 thoughts on “Dzieła zebrane #2

  1. Cieszę się, że Pielewin przypadł Ci do gustu, będę podrzucać więcej.

    Romans Ramy z Herą/Isztar/Sophie/Batmanem to tak czy siak #stillABetterLoveStoryThanTwilight, yes yes yes. A tak poza tym, ja uwielbiam ten fragment kiedy Rama jest (albo nie jest, zależy jak patrzeć :D) na szkoleniu w undead, to jest jak „american highschool” + wampiry + sytuacyjna dziwność + heloł, buddyzm. <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s