Kogo kocha kokaina

„Ślepnąc od świateł” Jakub ŻulczykWstęp wprowadzający brzmi tak: otóż ongiś na warszawskiej Ochocie myszkovska wzięła w swe łapki opasły tom pióra Żulczyka i przeczytała mi na głos jeden, dość obszerny fragment. Było w nim o trzech rzeczach, które ludzie robią w stolicy. Zatem po pierwsze, ludzie mówią. O wszystkim i zdecydowanie za dużo. Po drugie, ludzie handlują. Też wszystkim, zwłaszcza mówiąc. Po trzecie, ludzie wąchają kokainę. I tu wkracza nasz bohater, cały w bieli.

Kokaina kocha ludzi, a ludzie kochają kokainę. Dlatego drugim najważniejszym numerem na liście telefonów jest numer tego, kto im tej miłości dostarcza. W torebce. Za grube pieniądze. I dlatego telefon Jacka dzwoni nieustannie. Rano wieczór we dnie w nocy, od poniedziałku do piątku. Prywatna impreza w ekskluzywnym apartamencie celebryty znanego z telewizji, klub gdzieś przy alejach Jerozolimskich, mniejsze dostawy dla zaufanych klientów – Jacek dociera wszędzie, kokaina zmienia właściciela, pieniądze też. Skrupuły? Ależ skąd. Jacek nie ma problemów z tym, że handluje prochami. Niewiele rzeczy potrafi go poruszyć – tętno przyspiesza mu może tylko wtedy, gdy ktoś robi krzywdę kobiecie. Jest profesjonalistą, czystym, dokładnym i punktualnym. Raz jeden pozwolił sobie, by poczuć coś więcej do dziewczyny – i to uczucie zemści się na nim po tysiąckroć. Bo tak się składa, że gdzieś w trzewiach Warszawy różne interesy różnych ludzi splatają się ze sobą coraz mocniej, by w końcu eksplodować całą gamą katastrof.

Ta historia jest brudna. Lepka. Taka, że aż się w środku coś przekręca. Nasycona wulgarnością. To, że miałki ludzki rynsztok nosi tu najmodniejsze ciuchy (albo się stara), nie zmienia tego, że pozostaje rynsztokiem.
Napisane za to jest fenomenalnie. Najlepsze tu będzie porównanie muzyczne – gdy Adele śpiewa „Someone like you”, to całym jestestwem czuć tę gorycz i smutek. I tak samo mocno czuć to, jak Żulczyk pisze.

Nie umiem powiedzieć, czy mi się to wszystko podobało – czy „Ślepnąc” w ogóle można wpasować w kategorię podobania się. Bo z jednej strony przeraża mnie, że taki świat istnieje – a jeśli nie istnieje, przeraża mnie, że ktoś mógł coś takiego wymyślić.

PS. Przy czytaniu słuchamy tego.
PPS. Felieton Jakuba Żulczyka, równie mocny. I również via myszkovska.

13 thoughts on “Kogo kocha kokaina

  1. Lady Myszkovska również i mnie przekonała intensywnie do Żulczyka i w tym roku w planach mam obowiązkową lekturę :D Ta lepkość i brud i intensywność doznań przyciągają mnie bardzo bardzo.

  2. W ogóle to czasami tak mam z ksiązkami. Że trafiam na fragment, który musi być przeczytany na głos i… czytam go na głos.
    (kiedy nikt nie słyszy)

      1. Uuuu! Miałam taki czas w swoim życiu, że codziennie czytałam na głos Wielką Improwizację. :D
        Tak mnie zachwyciła :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s